Ubiegły tydzień przyniósł wiele nowych informacji na temat stanu polskiej gospodarki. Inflacja za marzec okazała się zgodna z oczekiwaniami i wyniosła 3,3 proc. licząc rok do roku. Również dane o inflacji bazowej pokazały, że wciąż mamy do czynienia ze spadkiem cen konsumpcji. Najwyższa wartość jednej z miar inflacji bazowej — inflacja netto — wyniosła w marcu 4,1 proc. rok do roku.
Trend ten powinien zostać utrzymany w najbliższych miesiącach, ze względu na niską dynamikę popytu oraz dość wysoką bazę w ubiegłym roku. W kwietniu i maju mieliśmy wtedy do czynienia z okresowym wzrostem rocznego wskaźnika inflacji. Tendencji tej nie powinien zmienić nawet wzrost cen paliw, jaki nastąpił w wyniku konfliktu palestyńskiego i kryzysu politycznego w Wenezueli.
Jednak już w drugiej połowie roku musimy liczyć się ze wzrostem dynamiki cen. Będzie to wynikiem obłożenia cen energii elektrycznej podatkiem akcyzowym, spadającą bazą inflacyjną w roku ubiegłym oraz oczekiwaną lekką dewaluacją złotego. Do tego dołoży się zapewne efekt rosnącego od grudnia wskaźnika wzrostu cen produkcji przemysłowej, który w marcu osiągnął 0,4 proc. rok do roku (jego poziom w listopadzie wyniósł minus 1 proc.). Jego zmiany mają przełożenie na CPI z trzy- lub czteromiesięcznym opóźnieniem. Wskaźnik cen i usług konsumpcyjnych będzie raczej stabilny za sprawą rosnącej, ale wciąż słabej dynamiki popytu wewnętrznego. Wzrost inflacji tłumią też duże bezrobocie i znacznie przekraczające popyt możliwości produkcyjne przedsiębiorstw.
Hipotezę o umiarkowanym wzroście popytu konsumpcyjnego i utrzymaniu się inwestycji na niewiele wyższym od dotychczasowego poziomie potwierdzają również dane o koniunkturze w sektorze przedsiębiorstw przetwórczych oraz o produkcji sprzedanej przemysłu. Pierwszy z wyżej wymienionych wskaźników rośnie od stycznia tego roku i osiągnął w kwietniu minus 5 punktów (na tym poziomie po raz ostatni znajdował się w kwietniu ubiegłego roku). Warto jednak pamiętać, że mimo dynamicznego wzrostu wartości tego wskaźnika wciąż pokazuje on, że większość przedsiębiorstw przetwórstwa przemysłowego ocenia swoją sytuację pesymistycznie. Dane o produkcji sprzedanej przemysłu wyglądają podobnie. Choć jej dynamika po skorygowaniu o liczbę dni roboczych rośnie od stycznia (w marcu wzrost ten wyniósł 1,4 proc. licząc rok do roku), to trudno uznać to za wynik oszałamiający.
W tej sytuacji spodziewam się, że Rada Polityki Pieniężnej w tym tygodniu obniży stopy procentowe. Skala obniżki nie będzie zapewne wyższa niż poprzednich i wyniesie między 100 a 150 punktów bazowych. Decyzja ta nie przełoży się jednak na spadek rentowności obligacji skarbowych czy stawek kontraktów IRS. W przypadku gdyby cięcie przekroczyło 150 punktów bazowych, istnieje ryzyko znacznego osłabienia złotego. Scenariusz taki wydaje się jednak mało prawdopodobny i w związku z tym nie sądzę, by w przyszłym tygodniu kurs USD/PLN przekroczył poziom 4,08.