Płaci się bardzo wysoką cenę za pogodną jednomyślność — mawiał kiedyś Warren Buffett. Dziś ta maksyma nabiera szczególnego znaczenia. Pod koniec ubiegłego roku większość specjalistów głosiło rychłe nadejście hossy. Niewielu było śmiałków, którzy odważyli się przyznać, że ten wszechpanujący optymizm nie wróży niczego dobrego.

Tymczasem hossy jak nie było, tak nie ma, a warszawska giełda jest w tym roku jedną z najsłabszych w regionie. WIG stracił od początku roku 9 proc., mWIG40 zanurkował o 3,2 proc., a sWIG80 o 1,6 proc. Spadki na GPW z dnia na dzień pochłaniają ubiegłoroczne zyski funduszy akcyjnych. Średnia strata w grupie produktów akcji polskich uniwersalnych wynosi już ponad 6 proc., tzw. misiów 1,3 proc., a najgorsze fundusze są nawet 16 proc. pod kreską. Nie wszyscy zarządzający poddali się jednak giełdowej korekcie.
Wśród ponad 70 funduszy akcyjnych znalazło się kilka, które zarabiają. Przepisem na sukces było ograniczenie zaangażowania w akcje, wybór spółek z branży handlu detalicznego i wyjście na rynki zagraniczne. Niektórym pomagają też niewielkie aktywa, które pozwalają szybko reagować na zmieniającą się koniunkturę.
Misie z PKO trzymają fason
Warto porównywać osiągnięcia zarządzających w różnych, krótkich i długich okresach. Dzięki takim zestawieniom można sprawdzić, czy wypracowana stopa zwrotu nie jest dziełem przypadku. Fundusze akcji małych i średnich spółek z oferty PKO TFI już od dłuższego czasu utrzymują się na podium. W latach 2010-11 PKO Akcji MiŚ dwukrotnie plasował się w pierwszym kwartylu wyników. W tym roku zarobił prawie 3 proc., podczas gdy średnia strata w grupie wyniosła 1,3 proc.
Jego młodszy brat, czyli PKO Akcji MiŚ Plus, również ma się czym pochwalić. Choć zarobił mniej, bo niespełna 2 proc., to i tak jest to niezły wynik na tle benchmarku. Zdaniem analityków Analiz Online, przewagą PKO TFI jest poszukiwanie okazji inwestycyjnych wśród najmniejszych podmiotów, omijanych często przez inne fundusze z powodu niewielkiej płynności. Zarządzający chętnie sięgają też po walory z WIG20 oraz kontrakty terminowe, które tworzą poduszkę płynnościową na wypadek umorzeń.
Wśród zyskownych „misiów” znalazł się też Skarbiec Małych i Średnich Spółek, który zarobił 1,5 proc. Adam Łukojć, zarządzający funduszem, zainwestował w spółki z branży handlu detalicznego i sektora finansowego, a unikał uważanych za defensywne telekomów i firm energetycznych.
— Odpuściliśmy sobie również deweloperów, firmy budowlane i producentów rolnych. W marcu, czyli przed spadkami kursów „misiów”, udało nam się przebudować portfel: postawiliśmy bardziej na średnie spółki, zwiększyliśmy też zaangażowanie w walorach zagranicznych. Mamy kilka inwestycji notowanych w Zachodniej Europie i w Turcji — ujawnia Adam Łukojć. Odmienną, ale równie zyskowną strategię zastosował Łukasz Hejak, zarządzający funduszem Investor Top 25 Małych Spółek, który zarobił od początku roku 1,4 proc. Specjalista w obawie przed rynkową korektą wymienił cykliczne spółki przemysłowe na firmy z sektorów defensywnych, m.in. z branży usług medycznych.
Więcej nie znaczy lepiej
Fundusze zamknięte mają większe możliwości inwestycyjne (mogą np. stosować krótką sprzedaż) i dzięki luźnym ograniczeniom ponosić większe ryzyko. Jednak to, czy osiągną lepsze wyniki, zależy od tego, czy zarządzający będą mieli rację. Legg Mason Skoncentrowany FIZ, choć jest sklasyfikowany jako fundusz akcji polskich uniwersalnych, to polityką inwestycyjną nieco się wyróżnia.
Jego portfel zbudowany jest z zaledwie kilkunastu spółek, takich jak Comarch, Instal Kraków, OMV, PZU, Presco i Pelion. Ta niewielka dywersyfikacja jest bardzo ryzykowna, ale też zyskowna — od początku roku fundusz zarobił ponad 14 proc. Wśród produktów o bardziej klasycznej strategii wyróżnił się ubiegłoroczny debiutant — Caspar Akcji Polskich, kierowany przez Błażeja Bogdziewicza.
Fundusz dzięki inwestycji w firmy z branży handlu detalicznego i z sektora usług niefinansowych zarobił od początku roku 3,7 proc. Powody do zadowolenia mają też klienci Altusa Akcji. Ten funduszowy młodzieniec, zarządzany przez Tomasza Gaszyńskiego, mimo spadków na warszawskiej giełdzie zyskał 2,8 proc. Obu funduszom z pewnością pomagały też niewielkie aktywa.
Pierwszy z nich ma w portfelu nieco ponad 13 mln zł, drugi 30 mln zł. Na niewielkim 0,2-procentowym plusie jest w tym roku również Aviva Investors Nowych. Funduszowi udało się uchronić klientów przed stratą dzięki niedoważeniu największych spółek surowcowych, energetycznych i telekomunikacyjnych.
— Pomogło też zaangażowanie w spółki zagraniczne — OTP, Sberbank i Halkbank, a także dobór polskich banków, jak Alior czy BZ WBK, oraz spółek średniej i małej wielkości — Action, Asbis, Pelion, Remak, BSC, Presco, ZWG i Quercus — tłumaczy Rafał Janczyk, dyrektor ds. inwestycji w Aviva Investors Poland.