Tylko reforma finansów uzdrowi gospodarkę

Lesław Kretowicz
22-02-2002, 00:00

Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej, uważany za członka frakcji jastrzębi, czyli grupy opowiadającej się za restrykcyjną polityką monetarną, podczas ostatnich głosowań, gdy stopy spadły o 450 punktów, za każdym razem głosował przeciw.

Bogusław Grabowski, jeden z najbardziej radykalnych członków Rady Polityki Pieniężnej, twierdzi, że nie miał podstaw, by głosować w październiku i listopadzie 2001 r. za tak głębokimi redukcjami stóp. Powodów jest wiele. Po pierwsze: polityka pieniężna to tylko jeden ze środków pobudzania wzrostu, w Polsce wcale nie najbardziej istotny. Po drugie: zbyt mocne cięcia mogą spowodować negatywne skutki, jak nagłe przyspieszenie inflacji powyżej zakładanego celu. Po trzecie: rząd prowadzi zbyt luźną politykę fiskalną i nie dotrzymuje obietnic dotyczących ograniczenia wzrostu wydatków.

RPP podkreśla, że polityka pieniężna jest tylko jednym z wielu środków pobudzania wzrostu. Jednak w Polsce przykłada się do jej roli zdecydowanie większą wagę niż w krajach rozwiniętych. Tymczasem zdaniem członków RPP, siła ich oddziaływania na gospodarkę jest w Polsce zdecydowanie niższa.

— Podejmując decyzje o stopach procentowych dziś, trzeba się zastanowić, jakie są perspektywy inflacji za kilka miesięcy, a nie oceniać wpływ polityki pieniężnej na popyt i tempo wzrostu w krótkim czasie. Otóż w Polsce, w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi, wpływ ten jest mniejszy lub nawet żaden — mówi Bogusław Grabowski.

Stopy procentowe od października 2001 r. do stycznia 2002 r. spadły aż o 4,5-5 pkt proc. Bogusław Grabowski zwraca uwagę, że była to najbardziej radykalna redukcja w historii polskiej gospodarki rynkowej.

— Trzeba pamiętać, że może to się wiązać z ryzykiem dla procesów dezinflacyjnych. W perspektywie roku można oczekiwać przyspieszenia cen żywności i paliw, a to czynniki podażowe, które przyczyniły się do znacznego obniżenia inflacji, mają jednak charakter odwracalny — uważa Bogusław Grabowski.

Przedstawiciel RPP przyznaje, że na razie nie wiadomo, czy i kiedy będziemy mieli do czynienia z odwróceniem tendencji w cenach paliw i żywności. Istnieje natomiast duże prawdopodobieństwo, że nastąpi to w czasie, gdy zaczną działać ostatnie obniżki.

Bogusław Grabowski uważa, że politycy narzucili społeczeństwu obraz, w którym zbyt restrykcyjna polityka pieniężna hamuje wzrost gospodarczy, co jest z kolei główna przyczyną rosnącego deficytu budżetu.

— To wypaczanie faktów. W ubiegłym roku rządowi udało się obciąć wydatki z powodu niższych wpływów o 10 mld zł. Mimo to wydatki rosną aż o 14 proc. przy tylko 3,5 proc. inflacji. Mamy więc do czynienia z tzw. efektem wypychania kredytu na rozwój przez kredyt dla budżetu, co spowalnia wzrost gospodarczy i zmniejsza dochody państwa. Nie można tego trendu odwrócić bez reformy sektora finansów publicznych ograniczających wydatki — podkreśla członek RPP.

Marek Belka, minister finansów, zapewnił, że w 2002 r. wydatki nie przekroczą 183 mld zł. Później okazało się jednak, że jest to 183,9 mld zł. Po głosowaniu budżetu w parlamencie kwota ta wzrosła do 185,2 mld zł, czyli 2,5 proc. powyżej inflacji.

— Strategią rządu jest założenie wzrostu wydatków „inflacja + 1 proc.”, a Marek Belka odstąpił od niej tydzień po ogłoszeniu. Na czym więc ma się opierać polityka pieniężna, ustalająca stopy procentowe, które będą funkcjonowały przy opracowywaniu budżetu na 2003 rok. Nie wiem, czy zapisane wydatki w kwocie 193 mld zł na 2003 rok nie będą traktowane tak jak obecne założenia. Za rok kłopoty mogą być jeszcze większe — twierdzi Bogusław Grabowski.

Członek RPP dodaje, że rada, myśląc o długofalowym wzroście gospodarczym, powinna być wyjątkowo ostrożna w obniżaniu stóp procentowych.

— Nie wierzę, że Marek Belka zdoła przeprowadzić reformy strukturalne przy wzrastającej inflacji. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie miał siły przeciwstawić się zwiększeniu wydatków o 1 mld zł, ponad sumę stanowiąca fundamenty jego strategii. Jak więc, jako członek RPP, mogę patrzeć na wiarygodność rządu w zakresie polityki fiskalnej i na jego zdolność do realizacji własnych celów? Podejmując zaś decyzje wpływające na gospodarkę za kilkanaście miesięcy muszę mieć takie przekonanie — argumentuje Bogusław Grabowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tylko reforma finansów uzdrowi gospodarkę