Obroty firm faktoringowych zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów (PZF) po III kw. 2013 r. osiągnęły wysokość 70 mln zł, co stanowi wzrost o 14,8 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego i o 59 proc. do poprzedniego kwartału tego roku. Tak dobre wyniki szybko zbliżają polski rynek faktoringu do pierwszej dziesiątki w Europie.



Także w gospodarce usługa ta umacnia swoją pozycję — wskaźnik penetracji PKB systematycznie rośnie, w 2012 r. osiągnął poziom 7,08 proc., podczas gdy na najważniejszych europejskich rynkach jest to 9,5 proc. Jest więc szansa, że szybko dogonimy naszych sąsiadów. Zdaniem Pawła Kacprzaka, dyrektora ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku, może się to stać w ciągu 3 lat. — Jeszcze dwa lata temu faktoring zajmował około 5 proc. wartości PKB, dziś jest to o 2 proc. więcej.
Główną przyczyną tego wzrostu jest rosnąca liczba banków, które same, tak jak Raiffeisen Bank czy Millennium Bank, świadczą usługę faktoringu albo są właścicielami spółek faktoringowych. Kiedy faktoring pojawił się w Polsce czy jakieś kilkanaście lat temu był niszową usługą, nikt nie stawiał na jego rozwój. Dopiero od kryzysu, czyli od jakichś 4 lat, banki mocniej postawiły na faktoring jako usługę alternatywną do kredytu — mówi Paweł Kacprzak.
Faktoring na końcu
Niestety, jak wynika z ostatnich wyników badania Bibby MSP Index, prowadzonego na próbie małych i średnich firm zatrudniającychod 10 do 250 pracowników, stosowanie faktoringu deklaruje jedynie 12 proc. MSP. Równocześnie niewielu ankietowanych jest zainteresowanych tym rodzajem finansowania — o faktoring ubiegało się 3,8 proc. badanych. Tylko 2 proc. z nich deklaruje, że zamierza skorzystać z tej usługi w ciągu kolejnych 12 miesięcy, a 86,3 proc. twierdzi, że raczej lub na pewno po nią nie sięgnie. Dla porównania po różne formy kredytu chciało sięgnąć 27 proc. badanych, a po leasing 17,3 proc.
Widać więc, że faktoring wciąż pozostaje w tyle za bardziej tradycyjnymi formami finansowania. Zdaniem ekspertów, wynika to przede wszystkim ze zbyt małej wiedzy o tej usłudze.
— Porównując faktoring z kredytem czy leasingiem, jego znajomość wśród polskich właścicieli firm jest wciąż zdecydowanie niższa. Przedsiębiorca, jeśli myśli o finansowaniu bieżącej działalności, automatycznie rozważa kredyt, a gdy nie ma na niego szans, finansuje biznes z własnych pieniędzy lub bieżącego obrotu gotówki, żonglując terminami płatności. Leasing natomiast jest od lat najpopularniejszą formą finansowania środków trwałych, a starający się o niego przedsiębiorcy nie zastanawiają się raczej nad tym, czy brać leasing, lecz nad tym, czy starczy im pieniędzy na spłatę podjętych zobowiązań. Faktoringu zwykle nie biorą pod uwagę — komentuje Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services.
Stereotypy do obalenia
Przedsiębiorca rzadko sam zapyta w banku o faktoring. Dlaczego? Bo tyle złych rzeczy o nim słyszał.
— Faktoring w dalszym ciągu, zwłaszcza w obszarze MSP, jest otoczony stereotypowymi barierami: że jest bardzo drogi, że mogą z niego korzystać tylko duże korporacje, a do tego kojarzy się z windykacją — mówi Tomasz Niezgódka, regionalny dyrektor sprzedaży BZ WBK Faktor. Wylęgarnią stereotypów jest internet.
GfK Polonia na zlecenie Raiffeisen Banku przeprowadziła badanie opinii klientów, w którym zapytała, skąd przedsiębiorca dowiedział się o usłudze faktoringu. Część firm odpowiedziała, że z forów internetowych.
— Byłem zaskoczony tymi wynikami, bo nie znam specjalistycznych forów, na których można by znaleźć porady na temat faktoringu. Okazało się, że faktycznie istnieją takie wątki na forach finansowych, jednak więcej na nich mitów, np. że faktoring kosztuje 20 proc. ureguluje dług, wypłacane jest pozostałe 20 proc. Niestety forumowicze już nie dopowiadają tego na forum, a w rezultacie mali przedsiębiorcy są przekonani, że 20 proc. zagarnęła firma faktoringowa. Widać więc, jak wiele pracy edukacyjnej nas, członków PZF, jeszcze czeka, aby takie stereotypy obalać — mówi Paweł Kasprzak. Warto też zestawić stereotypy z rzeczywistością.
— Mówi się, że faktoring jest drogi. Porównując z tradycyjnym kredytem, jest to prawda, ale firma, która ma odpowiednią zdolność kredytową, na ogół nie musi korzystać z faktoringu. Z tej usługi bardzo często korzystają przedsiębiorstwa, które nie mają innej szansy na wzmocnienie płynności — podsumowuje Krzysztof Kuniewicz.