Ubezpieczenia zdrowotne będą coraz popularniejsze

Dawid Tokarz
opublikowano: 2000-09-29 00:00

Ubezpieczenia zdrowotne będą coraz popularniejsze

Towarzystwa na razie nie oferują zbyt urozmaiconej palety polis

WARUNKI ROZWOJU: Ubezpieczenia zdrowotne w Polsce mogą rozwinąć się jedynie wtedy, gdy zostanie stworzony rzeczywisty rynek świadczeń zdrowotnych. Proces tworzenia takiego rynku przebiega jednak zbyt wolno. Dopiero gdy klient będzie miał do wyboru lekarza, szpital czy kasę chorych, możliwe będzie znaczne zwiększenie oferty przez zakłady ubezpieczeń — mówi Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń. fot. Borys Skrzyński

Ubezpieczenia zdrowotne są w Polsce słabo rozwinięte. Szansą na ich dynamiczny rozwój jest urynkowienie usług medycznych. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje ewentualne wprowadzenie do polskiego ustawodawstwa w tym zakresie tzw. prawa regresu.

Zaledwie około połowy polskich majątkowych towarzystw ubezpieczeniowych ma w swojej ofercie ubezpieczenia zdrowotne. Nawet jednak te, które dysponują takimi ubezpieczeniami ograniczają propozycje do standardowych produktów. Szansą na zmianę tego stanu rzeczy jest sytuacja powstała po reformie służby zdrowia i reformie emerytalnej. Większe urynkowienie usług medycznych, związane z tym, że za część zabiegów i leków podczas choroby musi płacić sam pacjent, a także perspektywa powstania prywatnych kas chorych, to główne czynniki poprawiającej się koniunktury na rynku tych ubezpieczeń. Pierwsze symptomy rozszerzania w tym zakresie oferty polskich ubezpieczycieli są już widoczne. Nie ograniczają oni swojej oferty do standardowych ubezpieczeń od następstw nieszczęśliwych wypadków, ale na tej bazie budują produkty pakietowe, zawierające poza NNW także refundację kosztów leczenia i dzienne świadczenie szpitalne, wzbogacane innymi produktami.

Niepełna oferta

Mimo stałego rozszerzania oferty polskim ubezpieczycielom nadal dużo brakuje do zakładów ubezpieczeń z krajów Europy Zachodniej czy USA. Jest to widoczne chociażby w fakcie, że w ubezpieczeniach medycznych oferowanych w Polsce zdecydowanie przeważają ubezpieczenia grupowe. Dobrym przykładem słabego wykształcenia ubezpieczeń zdrowotnych jest też ubezpieczenie dziennego świadczenia szpitalnego. Klient, objęty tym ubezpieczeniem, w przypadku konieczności pobytu w szpitalu może liczyć na zwrot części związanych z tym kosztów. Jednak w przeciwieństwie do ubezpieczeń kosztów leczenia za granicą (także oferowanych przez polskich ubezpieczycieli) towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaci klientowi rzeczywiście poniesionych kosztów, wyliczonych na podstawie przedstawionych przez niego rachunków. Ten produkt w Polsce jest bowiem ubezpieczeniem ryczałtowym i dany zakład ubezpieczeniowy zobowiązuje się jedynie do wypłaty klientowi określonej sumy za każdy dzień spędzony w szpitalu (najczęściej jest to 7 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za każdy dzień).

Prawna zachęta

Kwestią do rozstrzygnięcia w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych pozostaje objęcie polskich ubezpieczycieli tzw. prawem regresu. Wówczas towarzystwa wypłacające odszkodowania z tytułu ubezpieczenia kosztów leczenia, mogłyby domagać się zwrotu poniesionych nakładów od ubezpieczyciela sprawcy wypadku. Pomysł ten pojawia się od jakiegoś czasu dosyć często. Ostatnio wspominał o tym m.in. Hans-Dieter Knuettel, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Alte Leipziger Europa, największego akcjonariusza Hestii Insurance. Jego zdaniem uregulowania takie będą w Polsce koniecznością, szczególnie jeśli wystartują prywatne kasy chorych. Jednakże taki pogląd nie jest powszechny. Niektóre towarzystwa, szczególnie te posiadające wysoki udział ubezpieczeń komunikacyjnych, są zdecydowanymi przeciwnikami takiego rozwiązania. Jerzy Wysocki, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, ma co do tego również duże wątpliwości.

— W Polsce sytuacja różni się od tej, która występuje chociażby w krajach Europy Zachodniej. U nas pełne koszty leczenia od dziesięcioleci pokrywane były z pieniędzy pochodzących z budżetu państwa, a ostatnio ze składek na ubezpieczenia zdrowotne — mówi prezes Jerzy Wysocki.

Jego zdaniem, obciążenie kosztami leczenia ubezpieczycieli stanowiłoby naruszenie konstytucyjnej zasady równości wobec prawa oraz nakładałoby na część obywateli obowiązek podwójnego opłacania tego samego świadczenia.

— W innym bowiem wypadku wszelkimi kosztami tej zmiany zostaną obciążeni ubezpieczyciele, a w konsekwencji klienci — mówi prezes Jerzy Wysocki.

Dawid Tokarz