Nowe technologiczne rozwiązania to domena nie tylko banków. Nowinki coraz skuteczniej przedzierają się również do skostniałej branży ubezpieczeniowej. Jej przedstawiciele chętnie korzystają z propozycji młodych przedsiębiorców, którzy proponują antidotum na ich problemy.

Potrzeba matką wynalazków
W taki sposób na rynku szybko odnalazła się Bacca, firma, która zaczynała od rozwiązania pomagającego rozkładać sztywne jednorazowe płatności za ubezpieczenia na miesięczne raty.
— Wszystko zaczęło się siedem lat temu, kiedy razem z kolegą pracowaliśmy w dużej firmie konsultingowej i doradzaliśmy spółkom z sektora ubezpieczeniowego. Zauważyliśmy, że na tym rynku jest nisza, której nikt jeszcze nie zagospodarował — płatności ratalne za polisy. W czasie, kiedy kupowanie na raty stawało się coraz bardziej powszechne, w większości ubezpieczeń składka wciąż płatna była jednorazowo za rok z góry — opowiada Cezary Świerszcz, prezes firmy Bacca.
Wspomina, że kiedy doradził jednemu z ubezpieczycieli wdrożenie podobnej możliwości, ten twierdził, że nie ma możliwości obsługiwania miesięcznych płatności. Przeszkodą były ograniczenia systemowe i organizacyjne.
— Ponadto ubezpieczyciel ponosi ryzyko już w dniu podpisania umowy, więc jeśli szkoda zdarzy się chwilę później, a składka nie zostanie w całości opłacona, to w wielu przypadkach trudno będzie ją od klienta wyegzekwować. Kiedy doradziliśmy znalezienie partnera, okazało się, że nikt nie jest w stanie rozłożyć płatności za ubezpieczenia na raty. Postanowiliśmy więc sami uruchomić odpowiednie rozwiązania — opowiada Cezary Świerszcz.
Dla wszystkich
Stworzyli system informatyczny i produkt. Znaleźli inwestorów.
— Nasz model od początku zakładał, że ryzyko kredytowe weźmiemy na siebie, bez żadnego pośrednictwa. Mamy własny system scoringowy. Technicznie wygląda to tak, że z góry opłacamy składkę za klienta do zakładu ubezpieczeń, a on spłaca nam swój dług w miesięcznych ratach. Kosztuje go to 17-28 proc. wartości składki za ubezpieczenie, czyli nieco mniej, niż gdyby chciał rozłożyć sobie płatność na dwie lub cztery raty — bezpośrednio u ubezpieczyciela — tłumaczy Cezary Świerszcz.
Tym sposobem można opłacać składki za ubezpieczenia majątkowe, osobowe i komunikacyjne.
— Najczęściej klienci kupują w ratach ubezpieczenia komunikacyjne. Z naszej usługi korzysta sporo małych przedsiębiorców, którzy dzięki temu mogą poprawić swoją płynność. Kupują w ratach polisy OC działalności, gwarancje i ubezpieczenia majątku — wymienia Cezary Świerszcz.
Są dwa modele współpracy z Baccą. W jednym z nich ubezpieczyciele integrują się z systemem firmy, dzięki czemu klient, wybierając polisę w danym zakładzie, może zdecydować się na opcję płatności w ratach, której obsługa automatycznie trafia do Baccy. Do tej pory firma zintegrowała się z dwoma ubezpieczycielami, za chwilę dołączy kolejnych dwóch. Drugi model to możliwość podpisania umowy na finansowanie w ratach danej polisy, którą klient wybrał u ubezpieczyciela niezintegrowanego z systemem Baccy. Do dzisiaj firma sfinansowała składki o łącznej wartości ok. 200 mln zł. W ubiegłym roku było to ponad 75 mln zł, a sprzedaż w tym roku ma być jeszcze wyższa.
Na fali telematyki
Sukces płatności ratalnych w ubezpieczeniach pokazał właścicielowi firmy Bacca, że ubezpieczyciele są otwarci na nowe technologie. W wielu organizacjach sztywne procedury i przestarzałe systemy nie pozwalają im samodzielnie tworzyć podobnych produktów. Firmy potrzebują, żeby pojawił się ktoś z zewnątrz, kto je zaproponuje i rozwiąże ich problemy. Idąc tym tropem, Bacca zaczęła pracować nad kolejnymi usługami. Na pierwszy ogień poszła telematyka, czyli rozwiązanie pozwalające zbierać dane o tym, w jaki sposób jeżdżą kierowcy.
— Stworzyliśmy własny mechanizm oceniający jazdę oraz aplikację mobilną zbierającą dane na ten temat, podpowiadającą, co zrobić, żeby jeździć efektywniej. Mamy też cały system powiadomień, dzięki czemu współpracujący z nami ubezpieczyciel może ustawić, jakiego rodzaju komunikaty będą dla niego najbardziej interesujące. Do tego jesteśmy w stanie obsługiwać płatności , które się z tym wiążą — a więc choćby bonusy za bezpieczną jazdę — opowiada Cezary Świerszcz. Dodaje, że dużym plusem tego rozwiązania jest to, że może zostać wdrożone u ubezpieczyciela w ciągu dwóch tygodni, bez konieczności integracji z jego systemem.
— Podobne rozwiązanie ma Link4, tylko jest ono oparte na nawigacji, przez co klient może decydować, czy z niego korzysta, czy nie. Nasza aplikacja sama wykrywa jazdę i wtedy się uruchamia. Jest zatem mniej podatna na manipulację — twierdzi Cezary Świerszcz.
Jego zdaniem, ruch w telematyce dla ubezpieczeń jest coraz większy, szczególnie po tym, jak PZU zapowiedziało wdrożenie swojego rozwiązania w tym zakresie.
— Dlatego inni gracze też muszą o tym myśleć. Skorzystamy na tej fali zainteresowania. Zgłaszają się już do nas chętni — mówi Cezary Świerszcz.
Potrzeba pośrednika
Kolejna nowość to TubaPay, czyli obsługa płatności kartą u agentów.
— Z pomysłem przyszli do nas sami agenci, którzy twierdzili, że wielu klientów chętnie płaciłoby kartą za ubezpieczenie, jednak koszty związane z jego posiadaniem zjadłyby sporą część ich prowizji — mówi Cezary Świerszcz.
Z drugiej strony ubezpieczyciele chętnie przyjmowaliby płatności kartą — obsługa gotówki jest droga, poza tym trafia ona do odbiorcy średnio po dwóch tygodniach od zapłaty za polisę u agenta. Ale, co istotne, ubezpieczycieli nie stać na dystrybucję terminali u wszystkich agentów.
— Niezbędny był więc ktoś, kto zaoferowałby agentom jeden terminal i jeden sposób obsługi transakcji, a ubezpieczycielom wskazał, która — wykonana na tym terminalu — należy do nich i za którą powinni ponieść opłatę. Stworzyliśmy takie rozwiązanie. My dystrybuujemy sprzęt i zapewniamy odpowiednie oprogramowanie, agenci płacą za terminale, a ubezpieczyciele ponoszą koszty transakcji. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe aktywne w sprzedaży agencyjnej są zainteresowane tą usługą — zapewnia Cezary Świerszcz.
OKIEM EKSPERTA
Cyfryzacja to konieczność
GRZEGORZ PODLEŚNY, partner w Sollers Consulting
Cyfryzacja dotyka obecnie właściwie każdego aspektu rzeczywistości i otwarcie się firm ubezpieczeniowych na innowacyjne rozwiązania jest nie tyle możliwością, co biznesową koniecznością. Najwięksi ubezpieczyciele starają się podążać tropem start-upów, wspierając własne inicjatywy. Dobrym przykładem może być usługa Go SMS, wypracowana w ramach wewnętrznego hackatonu Avivy. Z drugiej strony, start- -upy przychodzą z gotowymi pomysłami i rozwiązaniami, które łatwiej wykorzystać, szczególnie w przypadku średnich i mniejszych graczy. Małe, niezależne projekty są znacznie bardziej elastyczne i pozbawione balastu czasochłonnych i sztywnych procedur, charakterystycznych dla departamentów rozwoju usług firm ubezpieczeniowych.
Małe zespoły są w stanie znacznie szybciej reagować na zmieniające się potrzeby rynku i nieustannie ewoluujące oczekiwania konsumentów. Produkty, jakie oferuje Bacca, doskonale wpisują się w globalne tendencje na rynku usług ubezpieczeniowych. Klienci poszukują dziś rozwiązań pozwalających redukować koszty. Jednym z ciekawszych trendów są np. tak zwane polisy UBI (ang. usage based insurance), których koszt uzależniony jest od stopnia ich wykorzystania. Dziś tego rodzaju usługi są już szeroko dostępne w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech. Ciekawą inicjatywą jest amerykański Lemonade, korzystający w swoich produktach z osiągnięć ekonomii behawioralnej, czy niemiecki WeFox, pozwalający optymalizować i zarządzać zróżnicowanym, dostosowanym do potrzeb klienta portfelem ubezpieczeń. Rynek ewoluuje niezwykle dynamicznie i możemy się spodziewać, że produkty, których dziś jeszcze nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, już niedługo zrewolucjonizują rynek ubezpieczeń, jaki znaliśmy do tej pory.