Ubezpieczyciele poddają polisolokaty

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-08-07 22:00

Branża posypała głowy popiołem. Posiadacze polis inwestycyjnych zostaną od nich uwolnieni

„Obiecuję, że bez względu na różne opory i płacze uwolnimy Polaków z tej niewoli” — te kwietniowe słowa Jarosława Kaczyńskiego wywołały popłoch wśród ubezpieczycieli. Szefowi PiS chodziło o polisy inwestycyjne, potocznie określane mianem „polisolokat”. Takie produkty w ostatnich latach kupiło nawet 5 mln Polaków. Spora część straciła pieniądze i nie może ich odzyskać. Ubezpieczycieli tak mocno wystraszyły zapowiedzi polityków PiS, że postanowili nie czekać z założonymi rękami. Z naszych informacji wynika, że pracują nad rozwiązaniem, które raz na zawsze pozwoli zamknąć problem „polisolokat”. Narzędziem będą porozumienia zawarte w ubiegłym roku przez 18 ubezpieczycieli życiowych z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zakładają one, że klienci będą mogli w tani sposób wycofać pieniądze z polis inwestycyjnych. Porozumienia objęły mniej niż 20 proc. z 5 mln ich posiadaczy. UOKiK nie miał bowiem prawnej możliwości kontrolowania produktów, niebędących już w sprzedaży. Dlatego nie mógł narzucić rozwiązania, które dotyczyłoby wszystkich klientów.

Błyskawiczne tempo

Z naszych informacji wynika, że pod koniec lipca Polska Izba Ubezpieczeń przedstawiła UOKiK gotowe rozwiązanie, które zakłada rozszerzenie porozumień na wszystkich posiadaczy „polisolokat”. Prace nad tym rozwiązaniem nabrały błyskawicznego tempa. Możliwe, że jeszcze w tym miesiącu UOKiK zaakceptuje rozszerzenie porozumienia. PIU i UOKiK potwierdzają, że coś dzieje się w tej sprawie. Nie chcą jednak mówić na razie o szczegółach.

— Pracujemy nad projektem związanym z ubezpieczeniami inwestycyjnymi, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom konsumentów — mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU.

— Trwają spotkania z PIU i Komisją Nadzoru Finansowego. Na tym etapie nie będziemy komentować prac i wyników spotkań. Temat nie jest zamknięty — informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK. Pod koniec lipca informowaliśmy, że KNF jest zainteresowana rozwiązaniem problemu „polisolokat”. W czerwcu pytał ubezpieczycieli życiowych o koszty rozszerzenia porozumienia z UOKiK na wszystkich klientów. Same towarzystwa nie chcą oficjalnie wypowiadać się na temat działań PIU i UOKiK. Większość zapytanych odmówiła komentarza w tej sprawie. Niektórzy przyznawali, że są zaangażowani w prace, ale nie chcą się teraz na ten temat wypowiadać. Nieoficjalnie przedstawiciele ubezpieczycieli są bardziej rozmowni. Część naszych rozmówców wprost przyznaje, że obawiają się armat, które PiS może wytoczyć przeciwko branży. Dlatego tempo prac nad porozumieniem z UOKiK jest błyskawiczne. — Po tym, jak pomoc dla frankowiczów, została odłożona na półkę, PiS będzie potrzebowało innego sukcesu w walce z instytucjami finansowymi, by pokazać, że spełnia wcześniejsze obietnice. Pod ręką są „polisolokaty” — tłumaczy przedstawiciel jednego z ubezpieczycieli życiowych.

Na politycznym celowniku

Członek zarządu innej firmy ocenia, że porozumienie z UOKiK wcale nie musi wejść w życie. Nie chodzi tu o sprzeciw urzędu i nadzoru finansowego, ale o podziały w samej branży. Uwolnienie

klientów oznacza dla ubezpieczycieli życiowych gigantyczne koszty (poprzednie porozumienia dotyczyły niewielkiej części klientów i mogły kosztować branżę nawet 500 mln zł), które nie dają żadnej pewności, że branża zniknie z celowników polityków. Słuchając Janusza Szewczyka, wiceprzewodniczącego sejmowej komisji finansów publicznych (z ramienia PiS), trudno się z nim nie zgodzić. Według posła, potencjalny kompromis nie zamyka tematu „polisolokat”.

— Klienci muszą odzyskać pieniądze. Trzeba także poszukać odpowiedzi, dlaczego sprzedaż tych toksycznych produktów była możliwa. Pozostaje także kwestia odpowiedzialności za to, co się stało — mówi poseł. Nie chce on na razie oceniać inicjatywy branży ubezpieczeniowej. Taka ocena będzie możliwa, kiedy będą znane szczegóły wypracowanego przez PIU i UOKiK rozwiązania. Przypomina, że prokuratura prowadzi 36 postępowań w sprawie sprzedaży „polisolokat”, a od września tym tematem ma zająć się sejmowa komisja finansów publicznych. Jedyną dobrą dla ubezpieczycieli informacją jest upadek pomysłu powołania komisji śledczej, która zajęłaby się wyjaśnieniem „aferą polisolokatową”.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 29 lipca 2016 r.