Ubywa emisji korporacyjnych

Emil Szweda, Obligacje.pl
opublikowano: 2025-07-06 20:00

Liczba emisji obligacji korporacyjnych przedsiębiorstw niezwiązanych z branżą finansową spadła od szczytu o ponad 30 proc., licząc w ujęciu dwunastomiesięcznym. Jednocześnie spadła też wartość indeksu defaultów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wydarzeniem tygodnia była oczywiście decyzja o obniżce stóp procentowych o 25 pkt baz. przez Radę Polityki Pieniężnej. W reakcji doszło do umocnienia naszych obligacji, co samo w sobie nie jest jeszcze zaskakujące. Rzecz w tym, że w tym samym czasie rosła rentowność papierów amerykańskich i do środowego popołudnia także niemieckich. W dwóch kolejnych dniach doszło do umocnienia bundów, a rynki w USA nie pracowały w piątek. Nie można więc mówić o rozjeżdżających się trendach w Europie i za oceanem, ale być może ten temat jeszcze do nas wróci.

W drugim kwartale wartość emisji obligacji korporacyjnych przekroczyła nieznacznie 4 mld zł i była to kwota niemal równa tej w z pierwszego kwartału 2025 i czwartego kwartału 2024 r. Można byłoby mówić o stabilizacji rynku pierwotnego na wysokim poziomie, gdyby nie fakt, że liczba przeprowadzonych emisji w ostatnich 12 miesiącach spadła do 234 i była o 31 proc. niższa niż na koniec pierwszego kwartału 2024 r., który był zarazem okresem szczytowej aktywności emitentów (ponad 100 emisji wobec 60 emisji w drugim kwartale br.). 234 emisje przeprowadzone w 12 miesięcy to zresztą w ogóle najsłabszy wynik od czasu obowiązkowej rejestracji emisji w KDPW. Nie jest to więc historia bardzo długa (zaledwie 5,5 roku), za to wymowna. Wszak to obecnie emitentom udaje się plasować emisje z rekordowo niskimi marżami dodawanymi do WIBOR, a sam WIBOR też spada i - w powszechnej opinii - będzie spadał nadal w ślad za stopami procentowymi. Warunki dla przeprowadzania emisji są więc idealne, ale emitenci nie palą się, by je wykorzystać. Dlaczego? Coraz częściej finansowanie dostarczają im banki, ale też warto pamiętać o sytuacji deweloperów, którzy spowalniają inwestycje w nowe projekty, czekając na odrodzenie popytu na mieszkania. A to właśnie deweloperzy są najliczniejszą na Catalyst grupą emitentów.

Warunki dla przeprowadzania emisji są więc idealne, ale emitenci nie palą się, by je wykorzystać.

Spowolnienie sprzedaży mieszkań, choć w niektórych wypadkach zaczyna niekorzystnie wpływać na bilanse deweloperów (co niekoniecznie jest od razu powodem do wszczynania alarmu), jak dotąd nie wpłynęło w żadnym stopniu na spłacalność obligacji korporacyjnych obecnych na Catalyst. Od ostatniego defaultu minęło już dwa i pół roku, a Indeks Default Ratio obliczany przez redakcję Obligacje.pl od 2013 r. spadł do 1,1 proc., co jest trzecim najniższym wskazaniem w historii i świadczy o bardzo dobrej spłacalności obligacji korporacyjnych w ostatnich latach. Średnia wartość to bowiem 3,3 proc., choć zawyżają je liczne upadłości z pierwszych lat funkcjonowania Catalyst, a także powszechnie znane historie GetBacku i Getin Noble Banku.

Ciemniejszej strony Catalyst nie zamierza rozbudowywać Ghelamco. Notowania dewelopera wróciły z 60 proc. w okolice 85-99,7 proc. po tym, jak Jarosław Jukiel, członek zarządu i dyrektor finansowy firmy, odpowiadał na pytania internautów w poniedziałkowe popołudnie. Jarosław Jukiel zapewnił, że firma ma pieniądze na najbliższy wykup obligacji (w lipcu) i całkiem sporo pomysłów na to, jak sfinansować wykupy kolejnych serii, a przede wszystkim ma też majątek wystarczająco duży, by poradzić sobie z tym wyzwaniem bez oglądania się na kogokolwiek. Do zamknięcia tematu brakuje już tylko realizacji zapowiadanych posunięć.

Sądząc po wysokiej sprzedaży obligacji oszczędnościowych (6,6 mld zł w czerwcu), inwestorzy szukają w obligacjach przede wszystkim bezpieczeństwa. W ich gusta powinna więc trafić emisja listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego planowana na jesień br. Zwolnienia podatkowego pewnie nie będzie, ale mają się pojawić inne korzyści dla inwestorów.

Możesz zainteresować się również: