Uczciwi tracą zaufanie do państwa

opublikowano: 14-01-2019, 22:00

Nad represyjną ustawą o odpowiedzialności karnej firm już pracuje Sejm. Jest groźna, nieprecyzyjna i może prowadzić do upadłości bogu ducha winnego przedsiębiorcy

Biznes nie przekonał rządu do swojej koncepcji walki z przestępczością gospodarczą. Projekt nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, rząd skierował w piątek do Sejmu, teraz jego analizą zajmie się Biuro Legislacyjne. Mimo zmian, np. wycofania się pod wpływem krytyki z nakładania sankcji nawet na członków rad nadzorczych, projekt nadal jest postrzegany jako niebezpieczny dla przedsiębiorców.

Ta ustawa nie jest po to, aby jej używać. Ma odgrywać rolę prewencyjną,
aby nie trzeba było jej używać, aby firmy, które wiedzą o wysokich standardach
i wymaganiach kreowanych przez przepisy, dochowywały wymogów — tak Zbigniew
Ziobro, minister sprawiedliwości, uspokajał zaniepokojonych projektem.
Ekspertów nie uspokoił.
Wyświetl galerię [1/2]

PO CO USTAWA:

Ta ustawa nie jest po to, aby jej używać. Ma odgrywać rolę prewencyjną, aby nie trzeba było jej używać, aby firmy, które wiedzą o wysokich standardach i wymaganiach kreowanych przez przepisy, dochowywały wymogów — tak Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, uspokajał zaniepokojonych projektem. Ekspertów nie uspokoił. Fot. Marek Wiśniewski

— Z jednej strony projekt w obecnym kształcie zwiększa ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce i może prowadzić do spadku zaufania do państwa, a na pewno oznacza wzrost kosztów dla przedsiębiorców, którzy będą musieli wprowadzić procedury i je egzekwować. Dotyczy to każdego przedsiębiorcy, nawet takiego, który nie miał najmniejszego konfliktu z prawem. Z drugiej — podjęcie działań, które mogą ukrócić odnoszenie korzyści przez osoby wykorzystujące spółki do działalności przestępczej, jest słuszne — mówi Marcin Chomiuk, radca prawny, partner w kancelarii Jara Drapała & Partners, przewodniczący komisji ds. prawnych w Polsko- Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej.

— Jesteśmy jednym z większych pracodawców w Polsce. Mamy dwie fabryki, zatrudniamy blisko dwa tysiące osób oraz płacimy znaczące podatki do budżetu państwa. Tym bardziej przedstawione propozycje nowych rozwiązań w zakresie odpowiedzialności firm odbieramy jako sygnał braku zaufania do nas, uczciwych przedsiębiorców działających legalnie na rynku — przyznaje Karolina Bursa-Moczulska, rzecznik prasowy Imperial Tobacco Polska.

Dotkliwe sankcje i zakazy

Business Centre Club (BCC) oczekuje rezygnacji z dalszych prac nad obecną wersją projektu albo jego znaczącej modyfikacji. Radosław Płonka, ekspert prawny BCC, w stanowisku do zaakceptowanego przez rząd projektu stwierdza, że wymiar sprawiedliwości powinien być zainteresowany jedynie podmiotami zbiorowymi utworzonymi — czy celowo użytymi — przez sprawców do popełnienia przestępstwa co najmniej za zgodą lub wiedzą właścicieli, wspólników, udziałowców lub akcjonariuszy.

— Ustawa nie powinna obejmować spółek, które naruszyły reguły w wyniku nieumyślnego działania, będącego jedynie incydentem w ich uczciwej działalności. Tymczasem proponowane przepisy przewidują karną odpowiedzialność, jeśli do czynu zabronionego dojdzie wskutek działania lub zaniechania ich organów, nie zawężając odpowiedzialności do czynów umyślnych — wyjaśnia ekspert.

To będzie dotkliwa odpowiedzialność. Może kosztować 30 mln zł, a nawet oznaczać rozwiązanie spółki — tak ostre sankcje sformułował w projekcie minister sprawiedliwości, jego autor. To zresztą nie wszystko. Dodatkowo sąd będzie mógł nałożyć wiele zakazów, np. promocji produktów czy ubiegania się o zamówienia publiczne.

— Bardzo szeroki jest katalog takich środków, które mogą być orzeczone równolegle z karą. Jednocześnie bardzo podobna jest lista środków zapobiegawczych, które mogą być stosowane przez prokuratora, od razu skutecznie, zanim zapadnie orzeczenie. Choć potem muszą być zatwierdzone przez sąd, to jednak odmowa sądu musi się uprawomocnić, aby środek przestał działać. To oznacza, że jeśli prokurator zastosuje zakaz udziału w przetargu na dwa tygodnie przed składaniem ofert, to są bardzo małe szanse, by decyzja sądu znosząca ten zakaz zdążyła się uprawomocnić — mówi Marcin Chomiuk.

Sporo pytań, sporo pracy

Co gorsza, przyszła ustawa wprowadza niezamknięty katalog czynów, za które spółka może ponieść odpowiedzialność. Stwarza też ryzyko, że kara zostanie nałożona na podmiot, który upadnie albo zostanie zlikwidowany, a po latach okaże się, że uniewinniono osobę, która popełniła czyn.

— Kto wówczas ma wnioskować o wznowienie postępowania karnego wobec podmiotu oraz o odszkodowanie w jego imieniu lub udziałowców? Tego ustawa nie precyzuje — dodaje radca prawny.

Uważa ponadto, że wielokrotnie modyfikowana przez projektodawców, w reakcji na krytyczne opinie, przepis dotyczący stosowania ustawy wstecz nadal wydaje się niezgodny z zasadami państwa prawa.

— Nowe regulacje oznaczają też dużo pracy dla prawników, a przede wszystkim dla przedsiębiorców, którzy aby ograniczyć ryzyko odpowiedzialności, będą musieli wprowadzić procedury wewnętrzne dotyczące powoływania członków organów, prokurentów, pełnomocników, doboru podwykonawców oraz dotyczące przestrzegania prawa w firmie. Celem tych procedur jest ustrzeżenie spółki przed popełnieniem czynu zabronionego przez jej organy lub pracowników. Zabezpieczenie spółki to ważna kwestia, ale nie zawsze jest ono skuteczne. W ubiegłym roku jeden z sądów w Niemczech złagodził w sprawie podatkowej karę dla przedsiębiorcy, który wykazał, że konsekwentnie stosował procedury, które powinny go ochronić, ale jednak zawiodły — komentuje przedstawiciel polsko-niemieckiej izby.

Rząd przyznaje, że proponowane rozwiązania ustanawiają odpowiedzialność represyjną zbliżoną do karnej, ale uznaje je za konieczne, bo obecny system odpowiedzialności podmiotów zbiorowych jest nieefektywny. W 2017 r. do sądów wpłynęło 14 takich spraw, w 2016 r. — 25, a w 2015 r. — 14. Poza tym kary są niewielkie, co może wskazywać, że są używane głównie wobec małych podmiotów. Najwyższą, wynoszącą 12 tys. zł, orzeczono raz — w 2006 r. Najczęściej nie przekraczały 1 tys. zł. Zdaniem projektodawcy, wypacza to koncepcję odpowiedzialności osób prawnych i prowadzi do wniosku, że obecny model nie stanowi skutecznego narzędzia do walki z przestępczością gospodarczą.

6 miesięcy Tyle ma trwać vacatio legis przyszłej ustawy, początkowo projektodawca przewidywał trzy miesiące.

TRZY PYTANIA DO... GRZEGORZA MAŚLANKI, RADCY PRAWNEGO, PARTNERA W GRANT THORNTON

Kolejny kamyczek do lawiny obciążeń

1. Przyjmując projekt ustawy zaostrzającej karną odpowiedzialność spółek za przestępstwa popełniane czy to przez ich kierownictwo czy pracowników rząd powołał się m.in. na zobowiązania międzynarodowe, wynikające z instrumentów prawnych Unii Europejskiej, Rady Europy o Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Czy faktycznie Polska jest zobowiązana do aż tak represyjnych rozwiązań, jakie zapowiada ta ustawa?

Prawdą jest, że Polska podjęła się zobowiązań dotyczących wdrożenia działań na rzecz zapobiegania takim przestępstwom. Płyną one m.in. z Konwencji OECD o zwalczaniu przekupstwa zagranicznych funkcjonariuszy publicznych w międzynarodowych transakcjach handlowych z 1997 r. czy Konwencji w sprawie ochrony interesów finansowych Wspólnot Europejskich z 1995 r. Są to zobowiązania określone kierunkowo, a ich sens jest taki, że należy podejmować kroki pozwalające skutecznie, proporcjonalnie i odstraszająco zapobiegać negatywnym zjawiskom również w podmiotach zbiorowych, czyli u osób prawnych czy jednostek nie mających osobowości prawnej. Nie wskazuje się jednak instrumentów prawnych, które mają temu służyć. Nie można jednak powiedzieć, że proponowane przez rząd regulacje nie mają odzwierciedlenia w praktyce innych państw albo zaleceniach Grupy Roboczej OECD ds. Przekupstwa, która monitoruje dostosowanie wewnętrznych przepisów krajowych do konwencji.

W latach 2001, 2007, 2013 i 2017 wytknęła Polsce, że według obowiązującej ustawy z 2002 r. odpowiedzialność podmiotu zbiorowego jest warunkowana tym, aby najpierw prawomocnie skazać osobę, której da się przypisać winę popełnienia przestępstwa. W ocenie grupy, oczekiwanie na wyrok to błąd, bo nie zapewnia skuteczności działań w przypadku np. śmierci sprawcy czy innych okoliczności, które sprawią, że nie będzie można go ukarać. Niewątpliwie jest pełna zgoda co do tego, że obecna ustawa nie działa skutecznie.

2. No i mamy teraz projekt, który to uwzględnia. Czy jednak z niektórymi rozwiązaniami nie poszedł za daleko?

W tej dziedzinie nie wskazuje się konkretnych rozwiązań, ale są już pewne standardy, czy to wypracowane przez teoretyków, np. Grupy Roboczej OECD ds. Przekupstwa, jak również praktyczne rozwiązania przyjęte przez poszczególne państwa. Nie uważam, abyśmy wychodzili przed szereg. Holendrzy czy Francuzi mają takie regulacje, chociaż różnią się one w szczegółach. Oczekuje się od nas poprawienia prawa w tych kwestiach co najmniej od 2007 r. Nie można więc powiedzieć, że nie mieliśmy wzorców, czy że jesteśmy pionierami w pomysłach restrykcyjnych, bo w gruncie rzeczy kierunkowo robimy to, co inne państwa już zrobiły.

3. Krytycy zarzucają ustawie brak precyzji. Poza tym przerzuca ona na spółkę ciężar udowodnienia, że nie przyczyniła się do popełnionego czynu. Czy taki powinien być akt o represyjnym charakterze?

Z pewnością poziom ryzyka gospodarczego i niepewności po stronie przedsiębiorców bardzo się podniesie w związku z tym projektem. Faktycznie, zawiera on nieprecyzyjne przepisy, np. odesłania do innych aktów, a także klauzule generalne, czyli pojęcia niezdefiniowane ściśle, których znaczenie zdefiniują jedynie wykładnie sądów i poglądy doktryny prawa. Ocena, czy wprowadzone procedury i wewnętrzne regulaminy spełnią kryteria np. prawidłowego wyboru członków zarządu czy właściwej organizacji firmy, będzie wyzwaniem dla przedsiębiorcy.

Różnica w stosunku do obecnej ustawy jest taka, że dotychczas trzeba było wskazać personalnie, kto dopuścił się czynu zabronionego. Po zmianach, nawet jeśli określonym osobom nie da się przypisać winy, do obciążenia odpowiedzialnością osoby prawnej wystarczy stwierdzenie, że doszło do przestępstwa. Wówczas spółka będzie musiała udowodnić, że podjęła działania, żeby uniknąć takich sytuacji i że niezależnie od niej jej pracownik czy pełnomocnik zadziałał w sposób przestępczy. Tu jednak brakuje jasnych reguł i to jest poważny problem dla biznesu — jak bardzo musi się zabezpieczać, skoro trudno z góry uznać, że przyjęte zasady na pewno pozwolą skutecznie się wybronić. Zakładam, że doczekamy się racjonalnego podejścia w praktyce, ustabilizuje się orzecznictwo i poglądy doktryny prawa, ale zanim to nastąpi, może upłynąć kilka lat. Ta ustawa to kolejny kamyczek do lawiny nowych obowiązków przedsiębiorców. Tak bardzo restrykcyjnych, że biznes mocno spowolni, a może nawet zastygnie w pewnych obszarach. Bo rośnie ryzyko podejmowania różnych działań, także tych, które dotychczas były standardem.

Sprawdź program "IV Forum Compliance Officer", 20-21 lutego 2019 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska, Współpraca: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu