Producent białka z owadów był dziesiątym debiutantem na małej giełdzie w tym roku i tylko czwartym, który zakończył pierwszy dzień notowań na plusie. Ostatni raz udało się to Noctilucę, ta jednak na parkiet zawitała w kwietniu, przy nieco bardziej sprzyjającej koniunkturze. Zwyżka cen akcji HiProMine, którego kurs po czterech godzinach od debiutu podniósł się o 10 proc., zbiegła się w czasie ze spadkami na większości indeksów akcji z GPW.
Wszystko na jedna kartę
Zanim doszło do pierwszej emisji publicznej, spółka pozyskała znaczny kapitał w ramach subskrypcji prywatnych. W kwietniu 2021 r. na akcje spółki o równowartości 26,1 mln zł skusiło się czterdziestu inwestorów. Trzy miesiące później po pakiety warte kolejne 20 mln zł sięgnęły dwa fundusze. Oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb biznesu związanych z zatrudnieniem i towarami, pieniądze wykorzystane zostały na budowę nowego zakładu, która ma zakończyć się we wrześniu 2023 r. Mimo że projekt dodatkowo wsparty został grantem rządowym w wysokości 14,4 mln zł, środki pozyskane w ramach czwartkowej emisji publicznej również zostaną przeznaczone na ten sam cel.
- Jesteśmy w trakcie budowy największego w Europie centrum genetycznego hodowli i rozrodu. Ma być to miejsce, w którym kultywowany przez nas owad rozmnaża się szybciej. Od strony biologicznej prowadzona działalność będzie jeszcze bardziej efektywna. Nowy zakład pozwoli nam lepiej wykorzystać potencjał ewolucyjny, czyli bardzo dużą płodność owadów, nieporównywalną z innymi zwierzętami hodowlanymi - mówi Michał Pokorski, prezes spółki.
Lepsze tempo pozyskania oraz wyższa jakość białka mają okazać się kluczowe w walce z konkurencją. Mimo że na papierze spółek działających w tej branży jest wiele, większość z nich korzysta z zewnętrznych technologii. Głównymi rywalami HiProMine są podmioty z Francji i Holandii, o ustabilizowanej pozycji na rynku międzynarodowym. Przewagą Polaków mają być autorskie rozwiązania, stworzone i opatentowane przez zatrudnionych na stałe naukowców.
- Nasza działalność oparta jest na technologii, którą sami zaprojektowaliśmy i opatentowaliśmy. Obecnie posiadamy ponad sześćdziesiąt patentów międzynarodowych i cały czas tę listę powiększamy licząc, że któreś z rozwiązań pozwoli nam przeskoczyć zachodnią konkurencję. Naszą niezależność podkreśla też to, że nie korzystamy z zewnętrznego materiału genetycznego, dzięki czemu nie grożą nam zmiany jego cen lub deficyty na otwartym rynku - mówi prof. Damian Józefiak, współzałożyciel spółki.
Nadejdzie popyt
Białko wytwarzane przez spółkę wykorzystywane jest głównie w paszach dla zwierząt hodowlanych. W ciągu trzech lat produktu HiProMine użyto w trzystu rodzajach karm. Według spółki prawdziwe zapotrzebowanie pojawi się w ciągu kilku następnych lat, kiedy szczytu sięgnie globalny deficyt białka.
- Wierzymy, że będzie brakować białka na świecie. Mimo, że nie jesteśmy jedynym rozwiązaniem tego problemu, to nasza działalność może zdecydowanie zyskać na atrakcyjności. Teraz produkujemy materiał paszowy, przeznaczony do spożycia dla zwierząt oraz do nawożenia roślin. Pracujemy jednak nad olejem, który będzie można wykorzystywać w wyrobach kosmetycznych - mówi Michał Pokorski.
Za atrakcyjnością produktów spółki mają dodatkowo przemawiać w przyszłości trendy związane z zielonym ładem oraz ESG. W przeciwieństwie do większości zakładów, HiProMine nie pozyskuje białka poprzez ubój kręgowców, takich jak bydło czy świnie. Hoduje natomiast owady, które żywią się odpadami, odbieranymi z innych przedsiębiorstw.
- Odpowiadamy na problemy związane z wysokimi cenami żywności wykorzystując naturalne metody. Używamy odpadów z przemysłu spożywczego - nasze owady konwertują je w tłuszcz, z którego następnie pozyskujemy białko. Industrializujemy więc to, co w naturze dzieje się od tysięcy lat - mówi prof. Damian Józefiak.
Mocne podstawy
Oprócz potencjału rozwoju debiutant z NewConnect przekonuje inwestorów stabilnością prowadzonej już działalności. Mimo, że hodowla owadów z przeznaczeniem na białko spożywcze dla zwierząt wydaje się nowatorskim rozwiązaniem, to dzięki małym potrzebom i szybkiemu rozmnażaniu muchy czarnej (hermetia illucens), jest też stosunkowo proste.
- Od strony biologicznej prowadzona działalność również jest efektywna. Wykorzystujemy potencjał ewolucyjny, czyli bardzo dużą płodność owadów. Ich cykl pokoleniowy to około siedem tygodni – przekonuje prof. Damian Józefiak.
W przeciwieństwie do kręgowców wykorzystywanych często przy pozyskiwaniu białka, owady są w całości przetwarzane na gotowy produkt. Omijane są w ten sposób koszty związane z utylizacją odpadów.
- Wydajność rzeźna w przypadku naszej hodowli wynosi 100 proc. Możliwość pełnego wykorzystania owadów przy ich przetwarzaniu na białko pozwala nam uniknąć powstawania odpadów ubojowych. Dzięki temu ślad węglowy generowany przez nasze zakłady przemysłowe jest znacznie niższy od tych związanych z hodowlą zwierząt - dodaje prof. Damian Józefiak.
