Na skutek sprzeciwu Polski, Czech i Cypru unijni ministrowie finansów nie doszli we wtorek w Brukseli do porozumienia w sprawie przedłużenia okresów stosowania obniżonych stawek VAT na niektóre towary i usługi. Trzy kraje mają do końca tygodnia czas na przyłączenie się do kompromisu, pod którym podpisało się 22 pozostałych. Do jego przyjęcia konieczna jest jednomyślność.
Polska - jak wynika z wypowiedzi dyplomatów - uznała, że nie może podpisać się pod porozumieniem nie realizującym jej postulatów wydłużenia obecnego okresu, kiedy możliwe jest stosowanie zredukowanej stawki VAT na niektóre towary i usługi, w tym nowe mieszkania. Te okresy są zagwarantowane w traktacie akcesyjnym, ale upływają w 2007 roku. Analogiczne stanowisko zaprezentowały Czechy i Cypr.
Pozostałe 22 kraje przystały na "kompromis" autorstwa Austrii, która przewodniczy w tym półroczu Unii Europejskiej. Sprowadza się on do przedłużenia do końca 2010 roku obowiązywania tzw. załącznika K. Został on wprowadzony w 1999 roku w dziewięciu krajach starej UE i wylicza usługi, które można objąć zredukowaną stawką VAT. Chodzi głównie o tzw. usługi o dużym nakładzie pracy ręcznej, jak wykańczanie mieszkań, szewstwo albo reperacja rowerów.
Dla dziewiątki to kluczowa sprawa, bowiem załącznik K wygasł 31 grudnia zeszłego roku. Od 1 stycznia kraje te stosowały obniżony VAT nielegalnie z formalnego punktu widzenia, ale Komisja Europejska zapowiedziała, że odstąpi od kroków dyscyplinujących, jeśli na wtorkowym spotkaniu ministrów finansów dojdzie do porozumienia. Dłużej jednak - ostrzegała - tego stanu zawieszenia tolerować nie będzie.
Teraz Austria zaproponowała, by prawo do stosowania załącznika K dać wszystkim krajom UE. "To jest sprawiedliwe rozwiązanie. W ten sposób wszystkie kraje UE będą traktowane równo" - przekonywał po zakończonym fiaskiem spotkaniu austriacki minister finansów Karl-Heinz Grasser.
Trzy kraje sprzeciwiające się porozumieniu wezwał do solidarności z dziewiątką, która była zainteresowana przedłużeniem obowiązywania załącznika K. "Mam nadzieję, że mają one świadomość, jaka ciąży na nich odpowiedzialność" - podkreślił austriacki minister.
Otwarcie powiedział, że był "zirytowany" postawą przedstawicieli tych trzech krajów podczas przeciągających się do wieczora negocjacji. Polsce miał za złe, że zamiast zajętej w Sejmie sprawami budżetu minister finansów Zyty Gilowskiej, do Brukseli przyjechał jej zastępca, podsekretarz stanu Zbigniew Dynak.
"Polskiej minister finansów nie było, a sekretarz stanu nie miał mandatu do negocjowania. Kiedy próbowaliśmy się skontaktować z premierem albo wicepremierem, nie mogliśmy i słyszeliśmy, że sekretarz stanu ma mandat" - powiedział, nie kryjąc irytacji.
Cypryjskiemu ministrowi miał za złe, że podczas negocjacji "nic nie mówił". "Dopiero kiedy wyszedł, jego ambasador odczytał to jako znak sprzeciwu wobec propozycji kompromisu" - opowiadał Grasser.
Jego zdaniem dalszy opór trzech krajów byłby "nieodpowiedzialny". "To byłby bardzo zły sygnał dla UE i jej mieszkańców. Mam nadzieję, że możemy uniknąć takiej sytuacji" - powiedział minister.
Zaapelował, by trzy kraje "zastanowiły się dwa razy, zanim postawią weto" i "pomogły" dziewiątce, której grożą procedury ze strony KE. Zastrzegł, że wtorkowy "kompromis" nie podlega dalszej negocjacji. Z kolei postulaty Polski i pozostałej dwójki nazwał "żądaniami renegocjacji traktatu akcesyjnego, na co nie może być zgody". Zapowiedział "działania polityczne i dyplomatyczne", by skłonić trzy kraje do przyjęcia porozumienia.
Presję na Polskę, Czechy i Cypr wywierał na konferencji prasowej także komisarz ds. podatków i unii celnej, Węgier Laszlo Kovacs. Powiedział, że propozycja Austrii to "maksimum, jakie mogliśmy osiągnąć". Zagroził, że w przypadku braku porozumienia w poniedziałek Komisja Europejska rozpocznie procedury przeciwko dziewiątce, która od początku roku "nielegalnie" stosuje obniżony VAT, a odpowiedzialność za to spadnie na trójkę krajów.
Jego zdaniem, "te trzy kraje nic nie tracą, tylko zyskują na porozumieniu, jeśli skorzystają z okazji, by się do niego przyłączyć. Ale jeśli się nie dołączą, stracą razem ze wszystkimi innymi".
Zbigniew Dynak nie spotkał się po negocjacjach z polskimi dziennikarzami. Polscy dyplomaci podkreślają, że decyzja o ewentualnym przyłączeniu się do porozumienia zapadnie w Warszawie. Ich zdaniem austriacka propozycja to "próba szantażu" i "mydlenie oczu", bowiem nie wychodzi naprzeciw żadnym polskim postulatom, a usługi objęte protokołem K są bez znaczenia z gospodarczego punktu widzenia, w przeciwieństwie do mieszkalnictwa.
Polska przypomina, że szereg starych krajów UE korzysta z bezterminowych ulg w stawkach VAT wywalczonych w ich traktatach akcesyjnych, więc "kompromis" nie zapewnia równego traktowania krajów członkowskich UE, bowiem okresy dla nowych członków upływają w 2007-08 roku.
Przedstawiciele Komisji Europejskiej nieoficjalnie zgadzają się z tą analizą, ale zarzucają negocjatorom Polski, Czech i Cypru, że nie byli wystarczająco przekonujący podczas wtorkowych rozmów. Zarzucają im m.in. brak elastyczności i stawianie wygórowanych żądań, takich jak prawo do stawek preferencyjnych aż do 2015 roku. Polscy dyplomaci odpowiadają, że Austria od samego początku nie chciała się zgodzić na jakiekolwiek wydłużenie okresów przejściowych.
W kompromisie znalazł się także zapis o tym, że w połowie 2007 roku Komisja Europejska dokona całościowego przeglądu funkcjonowania obniżonych stawek VAT w krajach UE, co może być podstawą do ich ewentualnego rozszerzenia.
Michał Kot