Negocjacje z UE zostały zakończone. „Piętnastka” przysłała jednak uwagi dotyczące programów restrukturyzacji hut. Jeśli nie uda się rozwiać wątpliwości unijnych ekspertów, może się okazać, że w traktacie akcesyjnym stalowy rozdział zamkniemy tylko warunkowo.
Polska świętuje sukces zakończenia rozmów z Unią Europejską. Tymczasem ponownie powrócił problem dotyczący restrukturyzacji hutnictwa.
Okazuje się, że kraje „piętnastki” mają wiele wątpliwości dotyczących programów naprawczych spółek sektora.
— Otrzymaliśmy opinię Unii Europejskiej dotyczącą programów restrukturyzacji hut. Na czwartek i piątek zaplanowane są spotkania z przedstawicielami UE, podczas których wyjaśnimy im wszelkie wątpliwości i uwagi. Wierzę, że w traktacie akcesyjnym uda się zapisać pełne zamknięcie rozdziału „Konkurencja”, do którego należą także huty — mówi Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki.
Tymczasem nieoficjalnie mówi się, że jeśli reprezentantom polskiego sektora stalowego nie uda się rozwiać unijnych wątpliwości, rozdział w traktacie możemy zamknąć, ale warunkowo.
Według informacji „PB”, UE liczy na bardziej konkretne zapisy w programach, dotyczące redukcji mocy produkcyjnych i inwestycji. Jest bowiem tajemnicą poliszynela, że w okresie światowej dekoniunktury na stalowym rynku, nadprodukcji i zamykaniu przez kolejne rządy swoich rynków na hutniczy import, planowany rozwój tej branży w Polsce nie jest „piętnastce” na rękę.
— Rzeczywiście silne polskie hutnictwo może stanowić dla UE element konkurencji. W negocjacjach ustaliliśmy jednak, że polskie przedsiębiorstwa zrealizują wybrane inwestycje i zredukują moce produkcyjne. Wywiążemy się ze złożonych krajom „piętnastki” zobowiązań — deklaruje Andrzej Szarawarski.
Eksperci unijni będą co pół roku prowadzić audyt w polskich hutach, by mieć pewność, że Polska wywiązuje się ze złożonych obietnic, a huty skrupulatnie wypełniają wynegocjowane warunki.