Ukraina podąża grecką ścieżką

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2014-03-06 00:00

Za Bugiem tli się ryzyko bankructwa. Na polskim rynku prawie nie ma ukraińskich obligacji, ale wstrząs i tak będzie odczuwalny.

Tymczasowy rząd Ukrainy robi wszystko, by uniknąć bankructwa. Na razie Ukraina spłaca zapadające obligacje, ale przestała już np. płacić Gazpromowi rachunki za gaz (nie uregulowała zobowiązań za luty). Rośnie ryzyko, że w ciągu kilku tygodni nasz sąsiad będzie musiał ogłosić częściową niewypłacalność i restrukturyzować dług.

Kiedyś pomożemy

W samym pierwszym półroczu 2014 r. Ukraina ma do oddania 4,8 mld USD zapadających obligacji, tymczasem przy gospodarcewchodzącej w recesję prawdopodobnie nawet bez tych wydatków w budżecie Ukrainy byłaby dziura. Jeszcze kilka tygodni temu ten niedobór miała zasypać pożyczka od Rosji, jednak dzisiaj ta opcja jest nieaktualna.

Na rolowanie zadłużenia również nie ma szans, bo Ukraina jest już całkowicie wykluczona z międzynarodowego rynku długu. Jest jeszcze szansa, że utrzymać płynność finansową pomoże Ukrainie Unia Europejska. Wczoraj Komisja Europejska (KE) zaproponowała pakiet ratunkowy za 11 mld EUR (15 mld USD). W jego skład wchodzi 1,6 mld EUR pomocy z budżetu UE, 1,4 mld z grantów, 3 mld pożyczek z Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz — ale w tym przypadku jedynie „być może” — 5 mld pożyczekz Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

— Mam nadzieję, że przywódcy państw członkowskich zaakceptują naszą propozycję — mówił Jose Barroso, przewodniczący KE. Problem w tym, że pierwsze pieniądze miałyby trafić na Ukrainę dopiero „w ciągu kilku miesięcy”, a cały program byłby rozłożony aż do 2020 r., tymczasem rząd w Kijowie potrzebuje pieniędzy już teraz.

Cios rykoszetem

Z jak dużą stratą dla inwestorów mogłaby wiązać się ewentualna redukcja długu? Z pewnością będzie to mniejszy wstrząs niż w przypadku Grecji w 2012 r., kiedy inwestorzy musieli przełknąć stratę około 100 mld EUR. Jednak i tak ukraińska redukcja byłaby liczona w miliardach.

Dług publiczny Ukrainy to 60,1 mld USD, z czego 27,8 mld USD to zadłużenie zagraniczne. Szczegółowa struktura tego długu (czyli kto jest „szczęśliwym” posiadaczem obligacji) nie jest znana, jednak prawdopodobnie największymi wierzycielami są Rosja oraz zachodnie fundusze inwestycyjne.

Według agencji Bloomberg, obligacje Ukrainy mają w portfelu np. Templeton (6 mld USD na koniec grudnia), Fidelity czy Amundi. Czy obligacje ukraińskie krążą po polskim rynku? Tak, ale w śladowych ilościach. Na koniec czerwca 2013 r. były w portfelu tylko jednego funduszu (Dłużny Rynków Wschodzących, PZU). Posiadał on 10-letnie papiery za 11,7 mln zł, co stanowiło 3,2 proc. wszystkich aktywów funduszu. Być może jakieś ukraińskie obligacje są też w posiadaniu funduszyzamkniętych, ale to prawdopodobnie również niewielkie kwoty. Raczej wolne od ukraińskiego długu są też polskie banki.

— Nie sądzę, by miały w portfelach jakieś znaczące pakiety obligacji Ukrainy. Te aktywa już od wielu lat mają rating na poziomie „śmieciowym”, a procedury panujące w polskich bankach zwykle nie pozwalają na zakup takich papierów — mówi Piotr Pękała, ekonomista PKO Banku Polskiego. Możliwe jednak, że polski system finansowy na restrukturyzacji długu Ukrainy oberwie pośrednio. Wieść o bankructwie naszego sąsiada może zepsuć opinię inwestorów o całym regionie.

— Teoretycznie Ukraina i Polska to w oczach inwestorów dwa zupełnie różne rynki. Jesteśmy w innych koszykach inwestycyjnych, więc nie powinniśmy w Polsce widzieć panicznej ucieczki kapitału. Przejściowe turbulencje na złotym czy polskich obligacjach są jednak bardzo prawdopodobne — mówi Piotr Pękała. Ponadto Polska — niezasłużenie — może stać się „dostawcą kapitału”.

— Jeśli np. klienci funduszy inwestycyjnych sparzą się na Ukrainie, mogą wycofywać z nich resztę swoich pieniędzy. Zarządzający takimi funduszami będą musieli pokryć te zwroty, sprzedając inne aktywa w regionie. Niestety, polskie aktywa będą sprzedawane w pierwszej kolejności, bo nasz rynek jest bardziej płynny niż czeski czy węgierski — mówi Marcin Mazurek, analityk mBanku.