Ukryci czempioni podbijają świat

Współpracują z koncernami, konkurują ze światowymi gigantami. Coraz więcej polskich firm osiąga globalny sukces, choć większość Polaków nawet o nich nie słyszała.

Kowalskim ich marka nic nie mówi, ale w branżach, w których działają, jest znana. Wchodzą na zagraniczne rynki, gdzie rzucają rękawicę lokalnym potentatom i globalnym korporacjom. Mają klientów na całym świecie, choć w rodzimym kraju rzadko kto o nich słyszał. Pokażmy polskich czempionów, którzy bez rozgłosu podbijają świat.

Zobacz więcej

Lucy/RGB Stock

Cała sprzedaż za granicę

Control Solutions. 5 lat na rynku i ponad 95 proc. przychodów ze współpracy z zagranicą. Na polski rynek dopiero zaczyna się otwierać. Zatrudnia ok. 20 inżynierów. Zajmuje się automatyzacją procesów produkcyjnych, głównie dla branży automotive, ale też takich sektorów jak spożywczy czy farmaceutyczny.

— Realizowaliśmy zlecenia dla rynku motoryzacyjnego od Stanów Zjednoczonych przez Europę po Azję — mówi Patryk Smok, właściciel Control Solutions. Firma rywalizuje o projekty ze znacznie większymi od siebie, często międzynarodowymikoncernami. Współpracowała przy projektach dla czołowych producentów samochodów, takich jak Jaguar Land Rover, Volkswagen czy Volvo. Właśnie kończy współpracę przy nowej linii silników marki Ford w Dagenham w Wielkiej Brytanii, gdzie dostarczała projekt elektryczny, oprogramowanie sterujące oraz uruchomienie do 36 stacji automatycznych.

Trzeci raz bierze też udział w projekcie dla Jaguar Land Rover, gdzie na trzech liniach produkcyjnych (diesel, benzyna oraz v8) uruchomiła już ponad 30 maszyn. Pracuje też nad projektem linii montażowej silników marki BMW w Tajlandii. Marka Control Solutions nie brzmi obco w branży motoryzacyjnej, szczególnie w Niemczech. — Stamtąd pochodzą nasi bezpośredni klienci, czyli ogromne koncerny przemysłowe — mówi Patryk Smok. Jego zdaniem, na tym rynku liczy się przede wszystkim gwarancja jakości, ale przewagą Control Solutions jest także konkurencyjność cenowa.

Obsypani nagrodami

Ars Thanea. Agencja interaktywna założona w 2007 r. Oni też, zamiast szukać szczęścia w Polsce, postanowili od razu wypłynąć na szerokie wody. Dzisiaj jako jedna z nielicznych firm na rodzinnym rynku marketingowym pozyskuje klientów głównie z zagranicy. I to nie byle jakich — Ars Thanea obsługuje największych światowych gigantów. Praca firmy zawisła na Times Square, tworzyła ona stronę internetową dla filmu „Noe — wybrany przez Boga”, projektowała okładki dla gier z serii „Assassins’s Creed”, rysowała reklamy dla HBO, realizowała kampanie promocyjne smartfonów w Indiach, przygotowywała ilustracje do gry online dla Disneya. Jej prace wielokrotnie były częścią globalnych kampanii reklamowych i transmisji telewizyjnych, które trafiały do milionów widzów, tak jak 53. edycja muzycznych nagród Grammy, gdzie Ars Thanea stworzyła globalny key visual. Do grona klientów firmy można zaliczyć takie marki, jak Discovery Channel, Chanel, Mazda, VOX, General Electric. Od lat pracuje także dla kilku marek z grupy Danone, a ostatnio nawiązała współpracę z amerykańską firmą LifeProof.

— Nasze projekty można obejrzeć praktycznie na każdym kontynencie. Jednak najwięcej, poza Polską, pojawia się ich w Stanach Zjednoczonych oraz Azji — mówi Marta Piotrzkowska, business unit director w Ars Thanea. Firma wielokrotnie dostawała też nagrody za granicą. — Najświeższym osiągnięciem, z którego jesteśmy dumni, jest brązowy lew zdobyty w Cannes. Oprócz samych nagród, których jest już ponad 100, bardzo ważne są dla nas relacje. Ogromny sukces to wieloletnia współpraca z Nutricia Polska — mówi Marta Piotrzkowska.

Sto pięćdziesiąt rynków

UXPin. Start-up założony w 2010 r., z którego rozwiązań korzystają dziesiątki tysięcy firm ze 150 krajów i który dostał już ponad 6 mln USD od inwestorów z Doliny Krzemowej.

— Naszym głównym rynkiem są Stany Zjednoczone, gdzie mamy niemal połowę klientów. Z naszych usług korzystają jednak firmy w ponad 150 krajach. Czujemy się bardzo silni w Europie Zachodniej, obu Amerykach i Australii. Nieco mniej klientów udaje nam się pozyskać z Afryki i Azji — mówi Marcin Treder, właściciel firmy.

UXPin obsługuje m.in. duże firmy technologiczne (Microsoft czy PayPal), największe domy mediowe (NBC, USA Today), oraz globalne korporacje, takie jak Adidas, Sony, Ogilvy czy Red Bull. Firma opracowała platformę do współdzielonego projektowania interfejsów graficznych stron www i mobilnych, której sercem jest aplikacja do prototypowania. Udostępniane w jej obrębie narzędzia pozwalają na projektowanie przy udziale wielu osób, np. z różnych pionów firmy.

Przepis na sukces? — Od samego startu UXPin funkcjonował na globalnych rynkach. Odważnie weszliśmy na rynek z najlepszym produktem i od startu spotkaliśmy się z entuzjastycznym przyjęciem — mówi Marcin Treder.

Inżynierowie z Białegostoku

Europegas. Niewielka firma z Białegostoku zatrudniająca ok. 70 osób. — Jesteśmy mali, ale depczemy po piętach największym korporacjom działającym w branży gazowej. Wygrywamy elastycznością — nie jesteśmy skostniałą korporacją, więc możemy sprawnie dopasować swoje rozwiązania do danego rynku oraz klienta — tłumaczy Grzegorz Sienkiewicz, kierownik działu marketingu w Europegasie.

Firma produkuje instalacje gazowe do samochodów. Stawia na autorskie rozwiązania. Co roku zgłasza od 4 do 6 patentów. Funkcjonuje w zasadzie na wszystkich kontynentach, w kilkudziesięciu krajach. W niektórych z nich ma swoje oddziały, w innych partnerów, którzy dystrybuują jej produkty na wyłączność. Na eksport idzie pomiędzy 60-70 proc. jej sprzedaży. — W branży gazowej nasza obecność jest zauważalna na wielu rynkach, szczególnie wschodnich. Jesteśmy znani przede wszystkim w Rosji i w Azji — głównie Tajlandii i Kambodży — mówi Grzegorz Sienkiewicz.

Polskie igły i strzykawki

Zarys International Group. Wielu pacjentów polskich szpitali miało kontakt z tą firmą, choć nic o tym nie wie. — Nikt przecież nie sprawdza, jakiej marki jest igła czy strzykawka — zauważa Andrzej Pietryga, prezes Zarysu. A przedsiębiorstwo dostarcza do ponad 750 szpitali w Polsce prawie wszystko, czego potrzebuje placówka medyczna w codziennym użytku — igły, rękawice medyczne, opatrunki, szwy.

— Jesteśmy w stanie zapewnić 90 proc. zaopatrzenia dla szpitala w sprzęt medyczny jednorazowego użytku — to jedna z naszych głównych przewag — tłumaczy Andrzej Pietryga. Firma nie poprzestaje jednak tylko na Polsce. Swoje produkty eksportuje do 28 innych krajów. Największy udział mają tutaj Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Chorwacja i… Arabia Saudyjska.

— W ostatnim czasie wyszliśmy na bardziej egzotyczne rynki — takie jak Arabia Saudyjska, Katar, Iran, ponieważ okazało się, że tam też jest zapotrzebowanie na nasze produkty. Doceniają one dobrą jakość za rozsądną cenę — tłumaczy Andrzej Pietryga.

Polak potrafi

To tylko niektóre przykłady polskich przedsiębiorców, którzy pomimo niewielkich rozmiarów, w swoich branżach, w różnych zakątkach świata, stają się poważnymi graczami. Mamy wiele firm z tego segmentu od lat docenianych poza granicami Polski i coraz odważniej sięgających dalej. Nie są powszechnie znani, jak Adidas czy Coca-Cola, ponieważ nie tworzą usług czy produktów dla Kowalskiego. To specjaliści w swoich, często wąskich, dziedzinach, zwykle tworzący produkty, których efekt końcowy, dostępny dla Kowalskiego, nie jest obrandowany ich nazwą. Bez ich wkładu nie mógłby jednak zaistnieć.

KOMENTARZ PARTNERA

Niemiecki przykład wskazuje drogę

STEFFEN ZEISE

dyrektor Departamentu Bankowości Średnich Przedsiębiorstw Bank HSBC, Niemcy

Niemcy są największym eksporterem w Europie i jednym z największych na świecie uczestników międzynarodowej wymiany handlowej. Kraj ten zdołał zbudować silną pozycję dzięki wysiłkom niemieckich eksporterów, w tym tzw. ukrytych czempionów, którzy odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej, ale ich marki czy produkty nie są znane szerszej publiczności. Są to firmy, które oferują specjalistyczne dobra i usługi, działają w ramach nisz rynkowych. Eksperci analizujący globalną populację „ukrytych czempionów” szacują, że połowa z nich to niemieckie przedsiębiorstwa. Zwykle są to niezbyt duże, rodzinne firmy, zlokalizowane w mniejszych miastach, które są globalnymi liderami w segmentach rynku, w ramach których funkcjonują. Udowadniają, że nie tylko biznesowi giganci mogą rozwijać działalność za granicą. Mogą być inspiracją dla eksporterów z innych krajów. Niemieccy „ukryci czempioni” dowodzą, że wielkość firmy nie warunkuje sukcesu biznesowego, ale raczej umiejętności menedżerskie i jakość oferty. Koncentrują się na tym, w czym są naprawdę dobrzy. Wolą mieć bardzo wąską ofertę, ale jednocześnie dostarczać światowej klasy produkty. Dbają o wysoką jakość i standardy technologiczne, inwestują w rozwój oferty oparty na innowacjach.

Umożliwia im to utrzymanie lub wręcz zwiększenie dużego udziału w rynku. Potrafią budować relacje z międzynarodowymi nabywcami, tworzą własne, lokalne zespoły na interesujących ich rynkach. Pozwala to na większe zaangażowanie wśród pracowników za granicą i lepszą realizację strategii. Co więcej, „ukryci czempioni” są otwarci na nowe możliwości i gotowi na podejmowanie wyzwań związanych z ekspansją międzynarodową. Oferując specjalistyczne produkty czy usługi, są niejako zmuszeni do poszukiwania nabywców poza ich krajami ojczystymi w celu rozwoju biznesu. A to dlatego, że krajowy rynek tego typu produktów jest zwykle niewielki, nawet w przypadku Niemiec, które są dużym krajem, oferującym wiele możliwości biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ukryci czempioni podbijają świat