Pod koniec czerwca „PB” pisał o kłopotach UMC Poland, firmy, która w 2014 r. kupiła od Sharpa zakład w Łysomicach pod Toruniem i rozkręciła produkcję telewizorów. W maju zarząd województwa kujawsko-pomorskiego, nie informując firmy, zażądał od banków opłat odrolnieniowych za lata 2011 (850 tys. plus odsetki) i 2012 (1,7 mln zł plus odsetki). Banki zablokowały 3,8 mln zł na kontach UMC.

Odległy happy end
Inwestor był gotowy uiścić zaległości za 2011 r., ale bez odsetek. W przypadku opłaty za 2012 r. firma chciała poczekać na decyzję NSA. Sprawę o umorzenie opłaty za 2012 r. skierował tam jeszcze Sharp, ale dotychczas nie wyznaczono terminu rozprawy. Kilkanaście spotkań z urzędnikami nie pomogło. — Po artykule w „PB” dostaliśmy odpowiedź od marszałka: zgodził się na zawieszenie opłaty za 2012 r. i polecił, byśmy zaproponowali rozwiązanie kwestii płatności odsetek za 2011 r. — mówi Paweł Janczak z UMC Poland. Do sukcesu jednak daleka droga. — 3,8 mln zł są dalej zablokowane, a odsetki cały czas rosną — podsumowuje Paweł Janczak.
Nietaktowne traktowanie
Choć marszałek zawiesił egzekucję, to pieniądze za 2012 r. nadal są zablokowane — do momentu rozstrzygnięcia NSA. — W przypadku zawieszenia postępowania egzekucyjnego pozostają w mocy dokonane czynności egzekucyjne — wyjaśnia Wiesław Czarnecki, dyrektor Departamentu Rolnictwa i Geodezji w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Urząd nie zgadza się też na zwolnienie z odsetek za 2011 r.
— Nie możemy umorzyć odsetek, które narosły od zadłużenia, ponieważ to byłby rodzaj pomocy publicznej — mówi Wiesław Czarnecki. Firma nie zgadza się z tą interpretacją. — Zdaniem naszych prawników, jak również prawników Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, marszałek może zgodnie z prawem umorzyć odsetki. Przesłaliśmy do urzędu marszałkowskiego pismo ze wskazaniem konkretnych przepisów, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi — mówi Paweł Jańczak.
Zgodnie z kalendarzem
W obronie zakładu stanęli pracownicy i zarząd regionalnej Solidarności. Wszyscy są zdziwieni, że dopiero teraz marszałek domaga się zaległych opłat. — Być może urzędnicy boją się konsekwencji, że przez tyle lat nic w tej sprawie nie zrobili. Oczekujemy od marszałka konkretnej decyzji — zaznacza Paweł Janczak.
Odpowiedź z urzędu marszałkowskiego nie wyjaśnia, dlaczego egzekucja zaległości nastąpiła dopiero w 2016 r. — Marszałkowie województw uzyskali status organu uprawnionego do egzekucji m.in. należności opłat za odrolnienie gruntów 25 maja 2013 r. Od tej pory wszczęliśmy wiele postępowań egzekucyjnych. Wszelkie nasze działania administracyjne odbywają się w myśl ustawy o finansach publicznych, ordynacji podatkowej oraz zgodnie z przepisami egzekucyjnymi. Umarzaliśmy przedsiębiorcom opłaty odrolnieniowe do czasu, gdy pozwalało na to prawo — mówi Wiesław Czarnecki.
Duże plany
UMC Poland od przejęcia zakładu regularnie uiszcza opłatę odrolnieniową, a w tym roku zapłaci ostatnią ratę. Firma chce rozwijać się w Polsce. Vladislav Khabliev, właściciel spółki, który ma też fabrykę telewizorów na Słowacji, a w Szanghaju firmę zajmującą się designem i zakupem części, ma wielkie plany. Zamierza przenieść ze Słowacji do Polski centrum finansowe grupy UMC, otworzył niedawno osetyjską restaurację w Toruniu, złożył Compalowi propozycję odkupienia fabryki telewizorów w Kobierzycach pod Wrocławiem, planuje nową inwestycję w magazyn wyrobów gotowych w Łysomicach i myśli o wejściu w sektor spożywczy. W grudniu tego roku kończą się podjęte przez Sharpa jeszcze w 2006 r. zobowiązania wobec rządu dotyczące utrzymania 589 miejsc pracy.
JUŻ PISALIŚMY:
„PB” z 24.06.2016 r.
JAK ŻÓŁW: „PB” opisał perypetie nowego właściciela byłej fabryki Sharpa, który ponosi konsekwencje zaniedbań japońskiego koncernu. Choć wydawało się, że nastąpił przełom, przez miesiąc sprawa posunęła się do przodu tylko pozornie.
„PB” z 29.10.2015 r.
BROŃ NA POLISOOSZUSTÓW: „Puls Biznesu” pomaga przedsiębiorcom. Opisana przez nas w październiku ubiegłego roku historia polisooszustów, czyli pośredników ubezpieczeniowych, którzy wyspecjalizowali się w wyłudzaniu prowizji za sprzedaż fikcyjnych polis inwestycyjnych, wstrząsnęła branżą ubezpieczeniową. Stała się także inspiracją dla wrocławskiej firmy technologicznej PiLab, która tworzy rozwiązania do analizy dużej liczby danych. Młoda firma początkowo kierowała ofertę do banków. Po naszym artykule zwróciła uwagę na potrzeby branży ubezpieczeniowej, która jest w stanie wiecznej wojny z przestępcami wyłudzającymi świadczenia i odszkodowania. — Zaczęliśmy interesować się tym tematem. Szybko się okazało, że to wierzchołek góry lodowej, a nasza technologia może zostać wykorzystana do przeciwdziałania takim zjawiskom. To nowa nisza rynkowa, którą chcemy zagospodarować — mówił w lutym Kamil Góral z PiLabu. Udało się. Rozwiązanie spółki jest na etapie pilotażu w kilku towarzystwach ubezpieczeniowych. Do pierwszych pełnych wdrożeń może dojść jeszcze w tym roku.
„PB” z 17.03.2016 r.
METODA NA PREZESA: Zaczęło się od informacji jednego z banków, że nasiliła się przestępcza działalność business email compromise. Proceder, który nazwaliśmy metodą na prezesa, polega na tym, że przestępcy uzyskują dostęp do sieci wewnętrznej firmy, np. rozsyłając zainfekowane trojanami mejle, za pomocą których śledzą przepływ korespondencji, prowadzone negocjacje, spodziewane umowy. Następnie podszywając się pod prezesa czy dyrektora finansowego, zlecają księgowościprzelew z tytułu zrealizowanej rzekomo transakcji, na zagraniczny rachunek. Sprawę opisaliśmy po raz pierwszy w marcu. W dniu publikacji celem ataku stała się jedna z firm, której prezes leciał właśnie samolotem i czytał nasz artykuł. W tym samym czasie ktoś podający się za niego zlecił księgowej transfer 2 mln USD jako zapłatę za negocjowane właśnie przejęcie. Do wyłudzenia nie doszło, ofiarą przestępców padło jednak wiele firm na świecie. FBI ocenia ich liczbę na ponad 17,6 tys., a straty na 2,3 mld USD. Naciągaczom udało się wyłudzić pieniądze m.in. od Ryanaira czy produkującego Barbie Mattela. Firma Ubiquity o oszukańczych przelewach dowiedziała się dzięki czujności polskiego banku, który zakwestionował podejrzane przelewy z USA.
„PB” z 4.07.2016 r.
POLISA DLA MENEDŻERA:
Od początku lipca obowiązuje w Polsce unijna dyrektywa MAR, regulująca obowiązki informacyjne publicznych spółek. Jej wejście w życie oznaczało rewolucję dla firm notowanych na warszawskiej giełdzie i NewConnect. Mimo że przepisy są znane do dwóch lat, dla wielu mniejszych giełdowych firm były zaskoczeniem. Po naszej publikacji o boomie na ubezpieczenia OC dla członków zarządów i rad nadzorczych do redakcji zgłosiło się kilku przedstawicieli top menedżmentu małych publicznych podmiotów z prośbą o pomoc w kontakcie z ubezpieczycielami i brokerami. Chcieli błyskawicznie kupić odpowiednie ubezpieczenie, by nie ryzykować wysokich kar za naruszenie nowych przepisów. — Jesteśmy w roboczym kontakcie z samymi ubezpieczycielami. Jeszcze raz dziękuję za podesłanie danych kontaktowych — poinformował nas w piątek członek rady nadzorczej jednej z firm, prosząc o anonimowość.