W ostatnich latach Polska podpisała rekordową liczbę umów o wolnym handlu. Nowy gabinet nie będzie miał tak dobrych wyników — Polska przygotowuje się do wejścia do Unii Europejskiej i prowadzi rozmowy jedynie z Brukselą, a napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych ostatnio zaczął maleć.
Działania rządu w sprawie wspierania handlu zagranicznego można ocenić na podstawie liczby podpisanych umów. Trzeba jednak pamiętać, że na podpisanie jednego dokumentu pracuje się latami i często jeden gabinet zbiera owoce pracy swoich poprzedników.
W latach 1993-97 Polska podpisała trzy umowy o wolnym handlu — z Litwą, Łotwą i Izraelem. Oprócz umów o wolnym handlu są jeszcze umowy o dobrej współpracy czy umowy o popieraniu i ochronie inwestycji (tych w latach 1993-97 podpisano kilkadziesiąt), jednak ich znaczenie dla rozwoju handlu jest niewielkie.
— Umowa o wolnym handlu zapewnia bezcłowy dostęp towarów do rynków zgodnie z terminami znoszenia ceł przewidzianymi w umowie. W odniesieniu do towarów przemysłowych w końcowym efekcie zawartej umowy handlowej są zniesione wszystkie cła i ograniczenia importowe, natomiast w odniesieniu do towarów rolnych ma miejsce selektywna liberalizacja, tzn. nie obejmuje wszystkich towarów, a stopień znoszenia ceł zależy od wrażliwości poszczególnych towarów — mówi Tadeusz Lisek, dyrektor Departamentu Stosunków Handlowych z Zagranicą w Ministerstwie Gospodarki.
Podpisanie każdej umowy powoduje ogromny wzrost wymiany handlowej między partnerami. Na przykład po podpisaniu umowy o wolnym handlu z Litwą eksport do tego kraju wzrósł od 1999 r. do 2000 r. o 128 mln USD. W przypadku Izraela — o 103,8 mln USD.
Ten rząd nie będzie miał pola do popisu, jeśli chodzi o liczbę podpisanych umów o wolnym handlu. W związku z przystąpieniem do UE Polska prowadzi takie rozmowy o liberalizacji w handlu poszczególnymi artykułami tylko z Brukselą. I tak: w tym roku weszła w życie długo i twardo negocjowana umowa o liberalizacji w handlu rolnym, która w założeniu przewiduje wyraźne preferencje w wymianie dla Polski, chociażby w postaci wyższych bezcłowych kontyngentów na niektóre warzywa czy mięso. W tym roku Polska podpisała także umowę o liberalizacji w handlu rybnym, która zakłada znoszenie stawek celnych na większość gatunków ryb. Umowy te mają przygotować Polskę do zniesienia wszelkich ograniczeń w wymianie handlowej z UE w chwili akcesji.
Efektem podpisywanych umów handlowych powinien być wzrost obrotów handlowych. I tak się dzieje, ale od lat rośnie zarówno eksport, jak i import. Bilans handlowy w ostatnich dwóch latach zaczął jednak się poprawiać.
— Także w tym roku najprawdopodobniej ujemne saldo handlu będzie mniejsze niż w poprzednim. W przyszłym roku wszystko zależy od tego, czy zostanie wprowadzony podatek importowy — ocenia Piotr Bielski, analityk PKO BP.
Polska nadal przyciąga inwestorów zagranicznych, ale tempo zagranicznych inwestycji bezpośrednich spada.
— Konieczne są inwestycje w infrastrukturę, przede wszystkim drogi, bo teraz przegrywamy z Czechami i Węgrami. Biurokratyzacja zamiast maleć — rośnie. Zagraniczny bank musi starać się o osobne pozwolenia na działalność kredytową i depozytową. Warto też wprowadzić zachęty inwestycyjne w całym kraju, a nie tylko w SSE — uważa Adam Pawłowicz, prezes PAIZ.