UMTS: pięciu oferentów

Tomasz Siemieniec
23-11-2000, 00:00

UMTS: pięciu oferentów

Oferty w polskim przetargu na UMTS powinno złożyć pięć konsorcjów, uważa Maciej Srebro, poprzedni minister łączności. Chociaż ma wątpliwości co do terminu ogłoszenia konkursu, zgadza się z wyceną rynku oraz liczbą licencji, które chce wydać resort. Zadbałby natomiast o lepsze przedstawienie tego przedsięwzięcia wśród inwestorów i jest przeciwny zmienianiu reguł w trakcie gry.

„Puls Biznesu“: Czy ogłoszenie przetargu na UMTS w 2000 r. było właściwą decyzją?

Maciej Srebro: Słuszność wyboru terminu ogłoszenia jakichkolwiek działań regulacyjnych w telekomunikacji zwykle ocenia się dopiero po jakimś czasie. Kiedy byłem ministrem, uznałem, że dobrym terminem byłaby jesień 2001 r. Nowe prawo telekomunikacyjne uniemożliwiło takie rozwiązanie. Można debatować, czy właściwym wyjściem nie byłaby aukcja na spektrum częstotliwości w 2001 r. Firmy, które otrzymają teraz licencje, będą mogły rozpocząć działalność dopiero w 2002 r. Przy takim rozwiązaniu i MŁ, i oferenci mieliby więcej czasu na lepsze przygotowanie.

— Jaki wpływ miały potrzeby budżetowe i polityczne na decyzję resortu łączności?

— Jak stwierdził obecny szef resortu, przesądziły one o takim właśnie przebiegu przetargu. Obserwowano również to, co działo się w Anglii czy Niemczech. Obie aukcje zakończyły się sukcesem finansowym, a to tylko rozbudziło apetyty osób odpowiedzialnych za konstruowanie budżetu. Założyły one, że ten sukces można powtórzyć w Polsce, a około 7 mld zł dodatkowych wpływów znakomicie wypełniłoby budżet 2001. Paradoksalnie kilka dni temu okazało się, że wpływy z UMTS nie przesądzają wcale o jego domknięciu.

— Ilu operatorów UMTS powinno działać w Polsce?

— Decyzja o liczbie koncesji zależy głównie od ilości możliwych do zrealizowania biznesów na tym rynku. Wydanie pięciu licencji to właściwe oszacowanie tego potencjału. W przypadku wydania czterech licencji okres oczekiwania na zwrot z kapitału wynosi 9 lat, a przy pięciu koncesjach — tylko o 1,5 roku dłużej, a to niewielka różnica. Tak wynika z przygotowanego przez nas biznesplanu i modelu finansowego projektu o nazwie „UMTS w Polsce“. Problemem jest niepewność dotycząca podziału pozostałego spektrum częstotliwości, które nie zostanie rozdysponowane w tym przetargu.

— Czy właśnie narastające wątpliwości spowodowały wycofanie się Hutchisona z przetargu?

— Myślę, że zarówno powyższa niepewność, jak i przesunięcie terminu składania ofert. Wprawdzie rozumiem konieczność usunięcia kontrowersyjnego weksla, ale dlaczego w ogóle takie rozwiązanie pojawiło się w dokumentacji.

— Czy istnieje wspólny powód, który zdecydował o rezygnacji Netii, TIW i właśnie Hutchisona?

— Każdy miał inne powody, choć w przypadku Netii i TIW jednym z nich był aspekt finansowy.

— Czy przyjęta przez resort łączności wycena rynku jest słuszna?

— Cena zależy przede wszystkim od momentu, w którym jest ustalana. Ta przyjęta przez resort jest do zaakceptowania i nie jest tak jak sugeruje część firm, że została wzięta z kosmosu.

— Jakie błędy popełniło MŁ przy przygotowaniu przetargu?

— W działalności regulacyjnej nie można zmieniać reguł gry w trakcie procesu. Nawet korzystna zmiana powoduje niepokój, bo można pomyśleć, że wprawdzie teraz zmiany są słuszne, ale lada dzień może być odwrotnie. To zamieszanie oraz brak przygotowania w sensie public relations to największe niedociągnięcia. Te elementy nie budują zaufania do rynku. Można natomiast chwalić ministra za decyzję o road show.

— Czy regulator wyegzekwuje obowiązek roamingu krajowego?

— Koncepcja roamingu zapisana w dokumentacji kieruje rozwiązanie tej kwestii do prezesa URT. Klucz nie tkwi w rozstrzygnięciach prawnych, bo takie mogą trwać kilka lat. Rola regulatora powinna polegać na wypracowaniu konsensusu wśród operatorów. Trzeba im stworzyć takie podstawy, żeby podpisanie umów było korzystne dla obu stron, a szef URT dysponuje stosownymi narzędziami.

— Czy UMTS zmarginalizuje znaczenie systemu GSM?

— Na pewno nieprędko. Na początku będzie oferowany głównie klientom biznesowym i najzamożniejszym Polakom oraz będzie dostępny w największych aglomeracjach. Dopiero po mniej więcej czterech latach od uruchomienia trafi na rynek masowy. Szacuje się też, że dopiero za jakieś dziesięć lat nastąpi schyłek GSM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / UMTS: pięciu oferentów