Polskie górnictwo może przeżyć trudne chwile po integracji z Unią. Jeżeli rząd nie przygotuje planu podziału kopalni na rentowne i nierentowne, skaże większość z nich na zagładę. Dla Śląska może to oznaczać prawdziwą katastrofę.
Nad polskim górnictwem zebrały się czarne chmury. W warunkach gospodarki rynkowej nie mogą funkcjonować deficytowe przedsiębiorstwa. Jednak w przypadku górnictwa, którego produkcja stała się wysoce nieopłacalna w całej Europie, sprawa nie jest taka prosta. Choć koszt wydobycia krajowego węgla jest najniższy na Starym Kontynencie, to na jego ostateczną cenę wpływają m.in. wysokie koszty transportu.
Do tego dochodzi groźba napływu taniego węgla z Rosji. Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, nie ukrywa, że trudno będzie konkurować cenowo z węglem rosyjskim, którego transport jest subwencjonowany, a po otwarciu granic taki import będzie już niekontrolowany.
— Polski rząd już teraz powinien zbierać dowody i przedstawić wniosek Komisji Europejskiej, dotyczący ochrony polskiego rynku przed nadmiernym przywozem subsydiowanie węgla z Rosji. Trzeba pamiętać, że procedury są długotrwałe, a zagrożenie tuż- -tuż — mówi Janusz Olszowski.
Specjaliści z branży nie mają wątpliwości — jeszcze przed integracją rząd musi dokonać podziału kopalń na rentowne i nierentowne. Po to, by wybrane z nich mogły korzystać z pomocy państwa.
Brak takiego planu dla wielu kopalni oznacza wyrok śmierci. Bruksela zaś dopuszcza pomoc na tzw. społeczne i regionalne aspekty restrukturyzacji sektora oraz potrzebę utrzymania dostępu do zasobów. Zgodnie z rozporządzeniem Rady UE, o pomoc na pokrycie strat mogą starać się kopalnie dostarczające węgiel na potrzeby produkcji energii elektrycznej i do produkcji koksu. UE nie przewiduje możliwości udzielania pomocy dla kopalni produkujących węgiel dla innych odbiorców (ciepłownie, cementownie, prywatni użytkownicy).
— Udzielanie pomocy kopalniom, przynajmniej w takiej formie jak to ma miejsce obecnie, po integracji z UE będzie raczej niemożliwe — uważa prof. Wiesław Blaschke z Instytutu Gospodarki Surowców Mineralnych i Energii PAN.
Dodaje, że z punktu widzenia polityki społecznej korzystniejsze będzie wyznaczenie spośród kopalni nierentownych takich, które gwarantują dostęp do zasobów i przynoszą najmniejsze straty.
— Niestety, na razie rząd nie podjął żadnych działań, które pozwoliłyby na opracowanie polityki państwa w stosunku do górnictwa po przystąpieniu do Unii. Opublikowany w styczniu program restrukturyzacji nie uwzględnia realiów i zasad funkcjonowania po akcesji — podkreśla.
Problemy sektora nie były też szczególnie dyskutowane w negocjacjach z UE, a rząd nie wystąpił o żaden okres przejściowy.
Przedstawiciele branży przekonują, że wokół sektora narosło wiele stereotypów.
— Wykonaliśmy własny bilans dochodów publicznych w sektorze węgla kamiennego. Z analizy za 2001 r. wynika, że średniorocznie sektor wpłacił do budżetu państwa, budżetów lokalnych i funduszy publicznych 6,2 mld zł, a wpływy przekazane do budżetu centralnego stanowiły 4,6 proc. całości dochodów państwa — podkreśla Janusz Olszowski.
Jego zdaniem, podatnik ma prawo się irytować, gdyż ustawicznie jest epatowany jedynie stanem zadłużenia górnictwa.
— Wszelkie informacje o jego przyczynach są skrzętnie ukrywane. Oficjalnie o górnictwie można mówić jedynie źle — żali się Janusz Olszowski.
Okiem dyrektora
W rosyjskiej matni
- Pozytywny wpływ integracji na sytuację sektora widzę przede wszystkim w tym, że nie będzie można sprzedawać węgla poniżej kosztów, co niejednokrotnie miało miejsce. Niestety, będą też zagrożenia, a największym może się okazać import taniego węgla z Rosji. Pocieszające jest to, że tendencje na rynku rosyjskim się zmieniają i w niedługim czasie może tam dojść do urealnienia cen gazu, najbardziej popularnego nośnika energii. Wzrost jego ceny może spowodować zatrzymanie rosyjskiego węgla, a taka sytuacja otwiera też duże możliwości dla Polski.
Leon Kuczarbiński
dyrektor w Katowickim Holdingu Węglowym
Okiem prezesa
Niech się boją inni
- Od kilku lat przygotowujemy się do integracji z UE. Przeprowadziliśmy restrukturyzację, której celem było osiągnięcie wysokich wskaźników rentowności i wyprodukowanie taniego paliwa. Spodziewamy się bowiem silnej konkurencji na rynku energetycznym, a koszt węgla stanowi największy udział w wytwarzaniu energii. Zatem szansę na takim rynku mogą mieć tylko paliwa tanie. Kopalnia wdrożyła system zarządzania środowiskiem. Mam nadzieję, że integracja z UE nie będzie dla nas kłopotliwa, a przyniesie nam korzyści m.in. w postaci upadku części konkurencji.
Stanisław Stachowicz
prezes Lubelskiego Węgla Bogdanka