Czytasz dzięki

Unia nie posłuchała apelu przewoźników

opublikowano: 09-07-2020, 22:00

Parlament Europejski odrzucił poprawki do pakietu mobilności, zgłaszane m.in. przez Polskę. Przepisy wejdą w życie za półtora roku, ale wciąż jest szansa na korektę

David Sassoli, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, poinformował wczoraj o odrzuceniu wszystkich poprawek do tzw. pakietu mobilności. To klęska starań polskich eurodeputowanych, którzy wraz z europosłami z Węgier, Bułgarii, Rumunii, Litwy, Łotwy oraz Malty, złożyli wiele propozycji złagodzenia przepisów. Zwracali uwagę, że spowodują ogromne obciążenia biurokratycznei dodatkowe koszty dla przewoźników. PE odrzucił te argumenty. Pozostał też głuchy na marcowy apel kilku państw (w tym Polski) o zawieszenie prac nad pakietem mobilności w związku z pandemią i jej wpływem na sektor transportu drogowego.

Najgorsze z punktu widzenia polskich firm, które do tej pory dominowały na unijnym rynku przewozów, jest wprowadzenie obowiązku płacenia kierowcom w ruchu międzynarodowym minimalnej stawki zgodnej z lokalnymi przepisami. Przepisy wprowadzą też obowiązek regularnego powrotu pojazdu do macierzystego kraju firmy, czterodniowy okres, podczas którego przewoźnik nie może wykonywać operacji transportowych na terytorium danego kraju członkowskiego oraz zakaz spania w kabinie ciężarówki podczas dłuższych przerw odpoczynkowych. Do 2025 r. wszystkie wprowadzane do ruchu pojazdy ciężarowe będą też musiały mieć zainstalowane tachografy cyfrowe trzeciej generacji. Obowiązkowa instalacja tachografów obejmie też lekkie auta dostawcze (o dmc powyżej 2,5 tony).

Strach przed biurokracją

Dwadzieścia dni po ogłoszeniu nastąpi zmiana w przepisach dotyczących czasu odpoczynku i jazdy kierowców pojazdów z tachografami. Uregulowane zostaną interpretacyjnepułapki, dotyczące np. przerwy podczas pracy dla podwójnej załogi. Nawet jeśli kierowcy nie zostaną przeszkoleni i będą stosowali stare zasady, nie złamią przepisów, bo nowe są mniej restrykcyjne — mówi Mariusz Hendzel, ekspert Kancelarii Transportowej ITD-PIP.

Jego zdaniem przewoźnicy nie powinni panikować.

— W obecnej sytuacji lepiej skupić się na bieżących problemach i budować potencjał biznesowy, bo przepisy pakietu mobilności w najbliższym czasie nie wpłyną znacząco na branżę. Zespoły eksperckie tworzą już systemowe rozwiązania, mające na celu minimalizację negatywnych skutków zmian, które wejdą w życie za kilkanaście miesięcy — mówi Mariusz Hendzel.

Z badania pzeprowadzonego przez grupę Inelo wynika, że 38 proc. przewoźników niepokoi się konsekwencjami pakietu mobilności. Zapytani o największe obawy zwracają uwagę na bardziej skomplikowane obowiązki administracyjne (62 proc.). Co trzeci badany wskazuje na znaczne ograniczenie kabotażu, a 28 proc. obawia się wzrostu kosztów wynagrodzeń pracowników. Niepokój budzą też możliwe trudności w dostępie do rynku przewozów międzynarodowych (25 proc.).

— O ile możliwość wydłużenia o dwie godziny czasu jazdy, żeby kierowca mógł dotrzeć do miejsca odpoczynku tygodniowego, to zmiana na lepsze, o tyle nowe zasady kabotażu i delegowania pracowników budzą spore kontrowersje. Według nowych regulacji będzie można wykonać trzy przewozy kabotażowe przez siedem dni, a po powrocie do kraju ciężarówka będzie musiała odczekać cztery dni, zanim wykona następny kabotaż. Polacy realizują najwięcej takich operacji w Europie. W statystykach Eurostatu z 2018 r. na naszym koncie jest 16,6 mln tonokilometrów w kabotażu, o 12 mln więcej niż w przypadku drugiej na liście Litwy — mówi Kamil Wolański z OCRK.

Szansa na zmianę

Bardziej kłopotliwe dla przewoźników zmiany dotyczące zasad kabotażu zaczną obowiązywać najwcześniej za półtora roku. Co istotne, w tym czasie będą dokonywane analizy możliwych skutków przepisów — wciąż jest szansa, że zostaną zmienione, zanim zaczną obowiązywać — podkreśla Mariusz Hendzel.

Szansy na korektę regulacji eksperci upatrują m.in. w tym, że przepisy nakazujące regularne powroty do kraju macierzystego stoją w sprzeczności z unijnymi działaniami na rzecz ograniczania emisji szkodliwych substancji do atmosfery przez transport drogowy. Wciąż możliwa jest też skarga Polski do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na orzeczenie trzeba będzie jednak poczekać dwa lata.

Sprawdź program "XVII Forum Polskich Menedżerów Logistyki "Polska Logistyka" 5-6 października 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane