Unimot płaci za niejasności

Analityk ściął właśnie wycenę o 60 proc., kurs w rok spadł o 72 proc. — i nie przestaje spadać.

Takie raporty analityczne to na naszym rynku rzadkość. Łukasz Prokopiuk z Domu Maklerskiego BOŚ przyznał, że notowania Unimotu są dla niego dużym rozczarowaniem, a przyczyn takiego stanu rzeczy doszukuje się w tym, że „zdaniem niektórych inwestorów poprzedni zarząd Unimotu nieuczciwie prezentował rentowność na hurcie oleju napędowego podczas wtórnej oferty publicznej lub w kwartałach, które nastąpiły po zakończeniu tej oferty”. Unimot, kierowany wówczas przez Roberta Brzozowskiego, na początku 2017 r. sprzedał akcje za 99 mln zł (po 45 zł za sztukę), a spółka chwaliła się bardzo dobrymi wynikami — w III kwartale 2016 r. przychody wyniosły 779 mln zł (+16 proc. r/r), EBITDA sięgnęła 15,8 mln zł (+13 proc.), a zysk netto 10,6 mln zł (+7,5 proc.). W czwartym kwartale 2016 r.przychody przekroczyły 1 mld zł (w całym roku 2,5 mld zł), a zysk netto sięgnął 9,8 mln zł (w całym roku 30,1 mln zł).

— W pierwszym kwartale 2018 r. spółka poinformowała o 7,7 mln zł strat z tytułu hedgingu w odniesieniu do zmian wyceny obowiązkowych rezerw. Straty te są natury niekasowej i są efektem przejściowych różnic między cenami spot a cenami terminowymi, które powinny się wyzerować po zakończeniu hedgingu. W pełni podzielamy zdanie spółki, że ta pozycja powinna być traktowana jako wydarzenie jednorazowe, natomiast problem polega na tym, że w drugim kwartale Unimot prawdopodobnie zaksięguje dalsze stosunkowo duże straty na hedgingu (około 8 mln zł), a jednocześnie skumulowany wynik na hedgingu z poprzednich kwartałów powinien osiągnąć dodatni wynik rzędu kilku milionów. Dlatego też łatwoobliczyć, że w kwartałach poprzedzających pierwszy kwartał tego roku spółka mogła zaksięgować aż 20 mln zł zysku przypisanego hedgingowi. Nasuwa się pytanie, dlaczego Unimot wcześniej nie przedstawił żadnych dotyczących tej pozycji wyjaśnień — mówi Łukasz Prokopiuk.

Jego zdaniem, trudno się dziwić podejrzeniom inwestorów, że wyniki z kilku poprzednich, wybranych kwartałów mogły być sztucznie podwyższone przez dodatni wynik na hedgingu. Maciej Szozda, który od grudnia ubiegłego roku jest prezesem Unimotu, podkreśla, że wyniki finansowe za 2016 r. nie były zanieczyszczone zdarzeniami jednorazowymi ani zdarzeniami księgowymi.

— W 2016 r. różnice pomiędzy notowaniami spot oleju napędowego a notowaniami kontraktów terminowych na olej napędowy były stabilne, w związku z czym nie mieliśmy do czynienia z wpływem wyceny zapasów na wynik. Zyski i marże, jakie spółka pokazywała podczas publicznej emisji akcji, były w pełni biznesowe — zaznacza.

Jak jednak przyznaje, w 2017 r. wycena zapasów (liczona jako wycena fizycznego towaru plus wycena transakcji zabezpieczających przed zmianą cen tego towaru) miała pozytywny wpływ na wyniki. W związku z tym w przyszłości, przy założeniu fizycznego utrzymywania zapasu obowiązkowego, należy spodziewać się kolejnych obciążeń wyniku księgowego z tego tytułu. — W długim terminie, w momencie zapadalności zabezpieczających kontraktów terminowych, różnice w wycenie zapasu i owych kontraktów zostaną bowiem zniwelowane do zera. Mówiliśmy o tym przy okazji ostatniej publikacji wyników finansowych, starając się jak najlepiej wyjaśnić inwestorom ten temat. Zadeklarowaliśmy też, że co kwartał będziemy oczyszczać naszą EBITDA o wpływ wyceny zapasów — dodaje Maciej Szozda.

Łukasz Prokopiuk nie spodziewa się, by ten rok Unimot zakończył dodatnim wynikiem — stratę netto szacuje na 6,2 mln zł, a EBITDA na -0,2 mln zł. Zarząd w strategii założył jednak EBITDA na poziomie 12 mln zł w tym roku.

— Będzie to zasługa głównie drugiego półrocza — tłumaczy Maciej Szozda.

Łukasz Prokopiuk oczekuje, że spółka poniesie stratę EBITDA w wysokości 0,2 mln zł, a po skorygowaniu będzie to kwota 20 mln zł (przy czym wcześniej oczekiwał, że będzie to nawet 40 mln zł).

— Mamy wrażenie, że spółka może być zmuszona do zmiany swojego modelu biznesowego dla oleju napędowego, by móc poprawić w przyszłości wyniki — dodaje analityk DM BOŚ i zaznacza, że nawet jeśli za sprawą restrukturyzacji i oszczędności spółka poprawi EBITDA, to strategiczne cele zarządu w długim horyzoncie (54 mln zł EBITDA w 2021 r. i 75 mln zł w 2023 r.) wydają się całkowicie nierealne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Unimot płaci za niejasności