UOKiK kontra łowcy klauzul

Urząd próbuje pomóc sklepom internetowym, pozbawiając organizacje quasi-konsumenckie narzędzia do ich szantażowania. Pełnomocnik rządu martwi się o konsumentów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) mówi „dość” cwanym prawnikom, którzy pod sztandarem obrońców konsumentów zasypują firmy pozwami o rzekome stosowanie niedozwolonych zapisów w regulaminach sprzedaży. To kolejna próba ustawowego ukrócenia ich działalności. Kilkakrotnie przymierzał się do tego rząd — niestety, bez sukcesów. Tzw. łowcy klauzul od lat są zmorą handlowców — zwłaszcza sklepów internetowych. Działają według sprawdzonego schematu: tworzą grupkę konsumentów (zazwyczaj to znajomi lub członkowie rodziny), niekoniecznie pokrzywdzonych, i wysyłają do sklepu propozycję „ugody”, która oznacza de facto żądanie haraczu za święty spokój. Niektórzy dają się zastraszyć i płacą. Kto nie zapłaci, może spodziewać się lawiny pozwów. W sprawie jednego wątpliwego prawnie zapisu w regulaminie sklep dostaje ich mnóstwo. Rekord to prawie 200 pozwów dotyczących jednej klauzuli. W rezultacie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) jest wręcz zasypywany lawiną pozwów quasi-konsumenckich, co paraliżuje jego pracę.

Adam Jasser, szef UOKiK
Zobacz więcej

Adam Jasser, szef UOKiK

Marek Wiśniewski

Prawem w prawników

UOKiK wielokrotnie krytykował praktyki łowców klauzul, nazywając rzecz po imieniu: to szukanie łatwego zarobku niemoralnymi, choć zgodnymi z prawem, metodami. Nie zapomniał o nich, przygotowując projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Dokument, krytykowany przez środowiska biznesowe za przyznawanie prezesowi UOKiK nadmiernych uprawnień, zawiera też sprzyjające uczciwym firmom przepisy wymierzone w prawników — szantażystów.

Projekt przewiduje zmianę drogi sądowej na administracyjną — zamiast SOKiK postępowanie miałby prowadzić prezes UOKiK. Robiłby to na wniosek prawdziwych,zarejestrowanych organizacji konsumenckich. Zwykli klienci i stowarzyszenia quasi-konsumenckie nie mogłyby mu zgłaszać przypadków stosowania klauzul niedozwolonych. Inicjatywę prezesa urzędu chwali Krzysztof Bąk, radca prawny z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

— Niewątpliwie ta zmiana jest konieczna. Firmy są zarzucane pozwami przez prawników, którzy podszywają się pod obrońców konsumentów, by wyłudzać od przedsiębiorców pieniądze. Pozwy są celowo rozdrabniane, by uzyskiwać od każdego zwrot kosztów sądowych. Mimo że wygrałem kilka takich spraw, nie udało się odzyskać pieniędzy od quasi-konsumenckiego stowarzyszenia, bo egzekucja komornicza okazała się bezskuteczna — mówi Krzysztof Bąk.

Wątpliwości praktyków

Projekt zmian w ustawie nie wzbudza entuzjazmu wśród przedsiębiorców i praktyków rynku e-commerce. Dawid Bugajski, prawnik doradzającego e-sklepom serwisu Klauzuleniedozwolne.pl, uważa, że pomysł, by to prezes UOKiK w dużej mierze przejął orzecznictwo w sprawie klauzul niedozwolonych, jest dobry, bo urząd zajmuje się klauzulami, ma w tym zakresie kompetencje i jest w stanie sprawnie prowadzić takie postępowania, o ile oczywiście nie zostanie zasypany lawiną zapytań. Ekspert obawia się jednak, że konsumenci mogą zostać bezbronni, a przedsiębiorcy… wpadną z deszczu pod rynnę.

— Po pierwsze, zwykły konsument może zostać wylany z kąpielą i nie będzie w stanie skutecznie walczyć z bankiem czy e-sklepem, który zawrze w umowach klauzule niedozwolone. Przedsiębiorców prowadzących e-sklepy nie będzie można wprawdzie masowo pozywać do SOKiK, ale dla odmiany różne stowarzyszenia „prokonsumenckie” będą mogły ich straszyć postępowaniem i karą od prezesa UOKiK, sięgającą 10 proc. przychodów — i za pomocą tego straszaka wyciągać od nich pieniądze. Zobaczymy, w jakiej formie nowelizacja zostanie przyjęta, ale istnieje ryzyko, że w praktyce konsument straci, a sprzedawca nie zyska — mówi Dawid Bugajski.

Zdaniem Marcina A. Dobkowskiego, prawnika i współwłaściciela księgarni internetowej Madbooks.pl, ustawowe ograniczenie możliwości pozywania e-sklepów przez „konsumentów”, którzy nie ponieśli żadnej szkody — bo faktycznie nie są klientami — to krok w dobrym kierunku. Na pewno zmniejszy obawy, zwłaszcza mniejszych firm, przed pozwami. Mogą się jednak pojawić nowe problemy.

— SOKiK jest sądem — lepszym czy gorszym, ale sądem, i wiadomo, jak się przed nim bronić, a ewentualne koszty nie są bardzo wysokie. Po nowelizacji po drugiej stronie może znaleźć się wydający decyzje administracyjne urzędnik, który będzie mógł nakładać kary w wysokości całkowicie niewspółmiernej do naruszenia prawa. Łatwo sobie wyobrazić, że różne stowarzyszenia zaczną wysyłać do e-sklepów listy o treści: „albo przekażecie nam dobrowolną darowiznę, albo wyślemy na was skargę do urzędnika”. A ja jednak wierzę bardziej sądom niż urzędom — mówi Marcin A. Dobkowski.

Klient nasz pan

Propozycja UOKiK nie podoba się też Małgorzacie Fuszarze, pełnomocnikowi rządu ds. równego traktowania. „Konsument jest słabszą stroną stosunku prawnego i z tej racji wymaga ochrony, a więc korzystania z tych uprawnień, które projekt ustawy przyznaje organizacjomkonsumenckim (…). Wydaje się, że tego rodzaju przepis może naruszać zasadę równego traktowania określoną w Konstytucji RP, która stanowi, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym” — napisała Małgorzata Fuszara w opinii przedstawionej w ramach uzgodnień międzyresortowych.

Rzecznik broni

„Konsument jest słabszą stroną stosunku prawnego i z tej racji wymaga ochrony a więc korzystania z tych uprawnień które projekt ustawy przyznaje organizacjom konsumenckim” — czytamy w opinii pełnomocnika rządu. UOKiK jeszcze nie odniósł się do zarzutów Małgorzaty Fuszary. Prawo składania pozwów mają też stracić rzecznicy konsumentów oraz rzecznik ubezpieczonych.

— To bardzo zły pomysł — niekorzystny nie tylko dla konsumentów, ale też ich rzeczników — uważa Krzysztof Podgórski, prezes Stowarzyszenia Rzeczników Konsumentów. Rzecznik Ubezpieczonych również krytykuje pomysł UOKiK.

Prawo i etyka

Rzekomych niedozwolonych klauzul stosowanych przez e-sklepy doszukiwało się m.in. łódzkie stowarzyszenie Patronus. Przeciwko sprzedawcom złożyło kilkanaście tysięcy pozwów (średnio 40 na jedną firmę). Na Facebooku pojawiła się inicjatywa „Nie dla stowarzyszenia Patronus”. Szef Patronusa przyznał, że rozdrabniał pozwy z przyczyn zarobkowych. Podkreślał jednak, że jego stowarzyszenie działało zgodnie z prawem i broniło konsumentów. Podobnie działał poznański Lexus, który brał na celownik szczególnie biura podróży i księgarnie internetowe.

Prawo i etyka

Rzekomych niedozwolonych klauzul stosowanych przez e-sklepy doszukiwało się m.in. łódzkie stowarzyszenie Patronus. Przeciwko sprzedawcom złożyło kilkanaście tysięcy pozwów (średnio 40 na jedną firmę). Na Facebooku pojawiła się inicjatywa „Nie dla stowarzyszenia Patronus”. Szef Patronusa przyznał, że rozdrabniał pozwy z przyczyn zarobkowych. Podkreślał jednak, że jego stowarzyszenie działało zgodnie z prawem i broniło konsumentów. Podobnie działał poznański Lexus, który brał na celownik szczególnie biura podróży i księgarnie internetowe.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 12 lipca 2013 r.

W świetle reflektorów: Wygląda na to, że dość skutecznym lekiem na łowców klauzul było samo nagłośnienie ich działalności. Z informacji uzyskanych z Sądu Okręgowego w Warszawie (gdzie mieści się SOKiK) wynika, że gdy ich procederem zajęły się media, liczba pozwów wyraźnie spadła. W 2013 r. wpłynęło ich 41 tys., w 2014 r. już tylko 2,2 tys., a w tym roku… nie wpłynął ani jeden.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 12 lipca 2013 r.

W świetle reflektorów: Wygląda na to, że dość skutecznym lekiem na łowców klauzul było samo nagłośnienie ich działalności. Z informacji uzyskanych z Sądu Okręgowego w Warszawie (gdzie mieści się SOKiK) wynika, że gdy ich procederem zajęły się media, liczba pozwów wyraźnie spadła. W 2013 r. wpłynęło ich 41 tys., w 2014 r. już tylko 2,2 tys., a w tym roku… nie wpłynął ani jeden.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / UOKiK kontra łowcy klauzul