Upadł diabelski plan fiskusa

Jarosław Królak
opublikowano: 30-09-2009, 00:00

Urzędnicy posłuchali apelu

Resort finansów w porę przyznał się do błędu

Urzędnicy posłuchali apelu

"PB" i prawników.

Przedsiębiorcy odzyskają

nadpłacone podatki.

Ministerstwo Finansów (MF) wycofało się z absurdalnego pomysłu, który zablokowałby odzyskiwanie nadpłaconych podatków VAT i akcyzy.

— To doskonała wiadomość. Optymistyczne jest to, że pod wpływem akcji medialnej ministerstwo potrafiło podjąć rozsądną decyzję i wycofać zły projekt — mówi Małgorzata Sobońska, doradca podatkowy z kancelarii MDDP.

Zadowolenia nie kryje Rafał Iniewski, szef rady podatkowej PKPP Lewiatan.

— Gdyby MF nie wycofało się z tego kuriozalnego pomysłu, mielibyśmy likwidację jednego z podstawowych praw podatników, jakim jest zwrot niesłusznie zapłaconego podatku. Dobrze, że MF w porę potrafiło przyznać się do błędu — mówi Rafał Iniewski.

Po rozum do głowy

W poniedziałek na stronie internetowej MF pojawiła się nowa wersja założeń do zmian w ordynacji podatkowej. Okazuje się, że w porównaniu z pierwotną (z 11 sierpnia) nastąpiły w niej istotne zmiany. Dobrą wiadomością dla firm jest to, że wypadł cały rozdział poświęcony "zmianie definicji nadpłaty podatku".

— Najnowsza wersja założeń do nowelizacji ordynacji podatkowej rzeczywiście nie zawiera zmian w tym zakresie — potwierdza Andrzej Adamiak, główny specjalista w Departamencie Polityki Podatkowej MF (pilotuje projekt). Potwierdza to Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu.

— Nie zamierzamy w ordynacji podatkowej zmieniać przepisów w zakresie zwrotu nadpłat — zapewnia Magdalena Kobos.

Pierwotny pomysł MF był związany z wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który 12 lutego 2009 r. uznał, że polskie przepisy o akcyzie na energię elektryczną są niezgodne z unijnym prawem. Szacuje się, że rząd musi oddać producentom energii nawet 10 mld zł z tytułu bezprawnie zapłaconej akcyzy w latach 2006-09. Fiskus zaczął więc kombinować, jak się od tego wykręcić. Wymyślił, że zmieni definicję nadpłaty. Wyszedł jednak daleko poza kwestię prądowej akcyzy i zaproponował, by we wszystkich przypadkach zwrot nadpłaty należał się tylko tym, którzy zostali "zubożeni", czyli nadpłata uszczupliła ich majątek.

Zaalarmowali prawnicy.

— Podatki VAT i akcyza są doliczane do cen towarów i usług nabywanych przez klientów. Dlatego zubożenie watowca czy akcyzowca nigdy nie nastąpi, bo faktyczny ciężar podatku ponosi konsument. Taka regulacja skutecznie odebrałaby prawo do uzyskiwania zwrotu nadpłat wszystkim firmom, gdyż fiskus zawsze mógłby argumentować, że firma nie została zubożona, bo podatek obciążył konsumenta — mówi Małgorzata Sobońska.

Sęk w tym, że konsument nie ma prawa (i nie miałby) do żądania zwrotu nadpłaty VAT i akcyzy. Zyskiwałby tylko budżet państwa. Prawnicy wskazali, że propozycja MF łamie podstawowe zasady konstytucji.

Resortowe kombinacje

Rzeczniczka MF poinformowała, że zasady zwrotu prądowej akcyzy będą unormowane w specjalnej ustawie. Zakłada ona, że "nadpłatę zwraca się w wysokości podatku akcyzowego zapłaconego od sprzedaży części energii elektrycznej stanowiącej straty przesyłowe". MF ostro więc kombinuje, by nie oddać elektrowniom przepłaconych miliardów.

Jarosław

Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane