Upały mocno dopiekły modzie

Michalina Szczepańska
10-10-2018, 22:00

Będzie fala narzekań, raczej nie plajt, choć najsłabsi mogą polec. Odzieżówka źle zaczęła sezon, a ubrań jest na rynku za dużo — bez względu na aurę.

Temperatura wymarzona dla producentów lodów, piwa czy wody, których żniwa trwały od kwietnia do września, dały w kość odzieżówce. Z powodu długiego lata branża, która i bez tego boryka się z problemami, nie mogła rozpocząć sprzedaży cieplejszych kolekcji.

TAK
CZY INACZEJ:
Zobacz więcej

TAK CZY INACZEJ:

Tomasz Ciąpała, szef Lancerto, mówi o fundamentalnym problemie z nadpodażą odzieży w całej Europie. Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP, przekonuje jednak, że chwilowo gorszy z powodu temperatury czas już minął i branża może nadrabiać.

Lato rabatów

Nasi zachodni sąsiedzi sugerują wręcz nadchodzącą falę plajt wśród modowych marek różnej wielkości, a dziennikarze biznesowego „WirtschaftsWoche” („WiWo”) piszą wprost, że gracze — jeden po drugim — się chwieją. Przywołują fakty dotyczące największych szyldów — m.in. Gerry’ego Webera, który wymienił zarządzających (odszedł menedżer będący członkiem rodziny założycieli, a dołączył m.in. wynajęty fachowiec od restrukturyzacji przedsiębiorstw) i walczy o odzyskanie zaufania inwestorów. Sęk w tym, że odnośnie tej branży dociera do nich wiele innych, raczej zniechęcających wiadomości. „WiWo” podaje też przykład koncernu Esprit (mającego korzenie w USA, ale jedną z dwóch głównych siedzib w Niemczech), który pokazał fatalne wyniki (z roczną stratą na poziomie 270 mln EUR) i obiecał pracę nad obniżeniem kosztów. Tom Tailor, kolejny ze znanych szyldów, tłumaczy spadek gorącym latem, wysokimi rabatami i problemami z marką Bonita.

— Wysoka temperatura wpływa na częstotliwość odwiedzania centrów handlowych, bo klienci wybierają park czy inną aktywność sportową na świeżym powietrzu — przyznaje Tomasz Ciąpała, prezes Lancerto.

Prognozy obniżało jednak dwukrotnie także Zalando, wywodzący się również z Niemiec gigant, ale internetowy. Powody podało podobne — upały w Europie zmniejszyły zainteresowanie zakupami odzieży i wymusiły akcje rabatowe. Było to widać także w Polsce.

— Należy się spodziewać nie tyle fali bankructw, ile fali narzekania i zrzucania winy za wyniki na pogodę. Czy rzeczywiście ma na nie wpływ? Tak. Większy w przypadku butów, co widać było po wynikach CCC już za poprzedni miesiąc. Przeszkadza jednak również odzieży — gdy jest tak ciepło, trudniej wprowadzać do sklepów kolejne części nowej kolekcji, kurtki czy inne cieplejsze ubrania. To kwestia zmian w planowaniu, logistyce i zarządzaniu zapasami. W kość dostaną producenci i dystrybutorzy garderoby — od butów przez odzież dziecięcą i najbardziej masową półkę odzieży dla dorosłych po formalne ubrania męskie jak garnitury i płaszcze. Świadczą o tym kolejne akcje rabatowe różnych graczy — mówi Łukasz Wachełko, analityk Wood & Co.

Niewygodna nadpodaż

Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP, uspokaja.

— Od pierwszego do trzeciego tygodnia września rzeczywiście odzież się gorzej sprzedawała, teraz jest już jednak chłodniej. Czy da się te trzy tygodnie nadrobić? Nie wiemy, jaka będzie pogoda, czy nie przyjdzie jeszcze ocieplenie, ale październik i listopad zawsze były dla nas dobrymi miesiącami. Na pewno pozytywne jest to, że teraz, gdy konsumenci wychodzą rano do pracy lub szkoły, a potem wracają, to jest zimno, więc są skłonni kupować cieplejszą odzież — przekonuje Przemysław Lutkiewicz.

Tomasz Ciąpała mówi o szerszym zjawisku, którego skutki dodatkowo podbiły temperatury.

— W Europie podaż przewyższa popyt. Ostatnie lata zachęciły firmy do rozbudowy portfeli produktowych i wchodzenia w kolejne kategorie. W Polsce w ostatnich latach powierzchnia sklepów zwiększała się szybciej niż konsumpcja, dlatego pojawiły się mocne przeceny i promocje, które potrafią trwać cały rok. Wszystko po to, by utrzymać płynność finansową. To powoduje, że maleje marża, natomiast koszty operacyjne tylkorosną. Ten kierunek może wyrzucić z rynku firmy najbardziej zadłużone lub niemające silnej marki — uważa Tomasz Ciąpała.

Przed kilkoma miesiącami głośno było o gigantycznych zapasach szwedzkiego koncernu H&M, który w czerwcu podał, że ich wartość na świecie wzrosła w ostatnim kwartale o 13 proc. do około 4 mld USD.

— Na te wyzwania, w tym zwiększoną podaż producentów i dystrybutorów, nakładają się zmiany na rynku online, na którym można kupować i zwracać za darmo. Klienci chętnie nabywają w internecie przecenione znane marki, które po przecenie kosztują tyle, ile mniej znane lub niżej pozycjonowane. W rezultacie część znanych marek musi uczestniczyć w wojnie z liderami cenowymi, co jest niemożliwe przez dłuższy czas — podkreśla szef Lancerto. [

Plus, czyli… minus

Nie ma twardych danych o wartości polskiego rynku odzieżowego. Branża mówi o wydatkach konsumentów rzędu 30 mld zł, które rosną. Z roku na rok jednak sytuacja sprzedających odzież jest coraz gorsza, a tegoroczne wysokie temperatury, tak jak w przypadku niemieckiego rynku, pogłębią problem. Jak podaje Bisnode, liczba sklepów z odzieżowym asortymentem kurczy się w zastraszającym tempie. W zeszłym roku spadek wyniósł ponad 6,7 proc., a w II kwartale tego roku — 6 proc. Odzież nie jest wyjątkiem — spada liczba sklepów ogółem, choć ujemna dynamiki w przypadku ubrań jest wyższa od średniej. Obecnie w Polsce działa około 24,5 tys. placówek z wyrobami odzieżowymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Upały mocno dopiekły modzie