Sąd nie podejmie szybko decyzji w sprawie niedoszłej prywatyzacji Ruchu. A bez tego lub polubownego rozwiązania sporu na linii resort skarbu–Hachette, nie ma co marzyć o upublicznieniu dystrybutora prasy.
Sąd okręgowy w Warszawie wyznaczył 30-dniowy termin dla francuskiego koncernu prasowego Hachette na przedstawienie listy świadków, dowodów i faktów w sprawie dotyczącej niedoszłej prywatyzacji Ruchu, największego dystrybutora prasy w Polsce. W ciągu dwóch tygodni powód ma też odnieść się do uwagi Ministerstwa Skarbu Państwa, dotyczącej włączenia do strony pozywającej resort skarbu firmy SPEC, która wraz z Hachette wygrała przetarg na zakup akcji Ruchu.
Francuzi startowali w pierwszym, ogłoszonym pod koniec 1995 roku, przetargu na sprzedaż co najmniej 10 proc. akcji Ruchu w konsorcjum z Wydawcami Prasy. Po kilku rundach negocjacji i zgodzie resortu na transakcję, MSP wycofało się z negocjacji. Na początku 1997 roku doszło do ponowienia procedury przetargowej. Wywołało to protesty francuskiego konsorcjum. Sąd w 1997 roku zabezpieczył akcje Ruchu, co uniemożliwiło ich sprzedaż. Dopiero pod koniec listopada 2001 roku sąd zdecydował o odblokowaniu walorów Ruchu. Formalnie umożliwiło to dalszą prywatyzację spółki. Tylko formalnie. MSP wielokrotnie podkreślało, że do prywatyzacji Ruchu może dojść tylko kiedy zostanie zakończony spór z Hachette. Trwające od początku tego roku negocjacje zakończyły się jednak niepowodzeniem, choć procedura sądowa nie przerwie dalszych prób polubownego rozwiązania sporu.
Zgodnie z założeniami MSP, do 85 proc. akcji Ruchu miałoby trafić w przyszłym roku na warszawską giełdę. Resort odebrał już analizy przedprywatyzacyjne. Jednak ryzyko związane ze sporem z Hachette nie pozwoli na upublicznienie firmy.



