Urząd wszczął procedurę unieważnienia przetargu na częstotliwości 3,6-3,8 GHz. Jak ją zakończy, zależy od stanowiska PTC, NASK i E-internets.
Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP), powołując się na nowe prawo telekomunikacyjne, wszczął procedurę unieważnienia przetargu na częstotliwości 3,6-3,8 GHz przeznaczone pod szerokopasmowy internet.
— Wewnętrzna kontrola wykazała drobne uchybienia formalne w procedurze przetargowej. Istnieje obawa, że podjęcie decyzji o przyznaniu częstotliwości mogłoby zostać skutecznie zaskarżone — usłyszeliśmy od Witolda Grabosia, prezesa URTiP.
Zwycięzcy w kropce
Oferenci, którzy w ubiegłą środę zostali poinformowani przez regulatora o wszczęciu procedury, twierdzą, że URTiP powołał się na przepis nowego prawa, który przewiduje decyzję o unieważnieniu przetargu w przypadku rażącego naruszenia przepisów prawa lub interesów uczestników. Regulator poprosił też zainteresowanych o przedstawienie stanowiska w tej sprawie. Mają czas do wtorku. Na razie nie wiedzą, co zrobią.
— Jesteśmy bardzo zdziwieni. Analizujemy to zwłaszcza w kontekście otrzymanych dokumentów, na których podstawie podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu testów. Urządzenia już czekają — mówi Antoni Mielniczuk z Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), dla której miały zostać zarezerwowane cztery kanały dupleksowe.
W kropce jest również NASK, który choć w przetargu wygrał dwa kanały, czuł się przegrany, bo startował po cztery. Operator kwestionował prowadzoną przez URTiP procedurę. Nieoficjalnie wiadomo, że domagał się wykluczenia zwycięskiej oferty spółki E-internets z uwagi na niespełnienie wymogów formalnych. Nie satysfakcjonowały go pojednawcze gesty regulatora, który obiecywał możliwość dokupienia brakujących kanałów w kolejnym przetargu. Obawiał się, że jeśli w ogóle zdoła je dokupić, to znacznie drożej. NASK jeszcze nie wie, jak odpowie URTiP.
— Na razie trudno cokolwiek komentować. Pismo jest niejasne. Albo musimy uzyskać wyjaśnienie od regulatora, albo przynajmniej wgląd do dokumentów — mówi Maciej Kozłowski, dyrektor NASK.
Ze zwycięską spółką E-internets nie zdołaliśmy się skontaktować. Wcześniej, Dariusz Górecki, jej główny udziałowiec, ogłaszał ambitne plany uruchomienia działalności telekomunikacyjnej dzięki kapitałom zza oceanu. Czy udało mu się ściągnąć inwestorów, nie wiadomo.
Racjonalne stanowiska
Nie ma wątpliwości, że żadnemu z uczestników nie byłoby na rękę unieważnienie przetargu. Tymczasem URTiP zdaje się uzależniać swoją decyzję od ich stanowiska.
— Jeżeli strony zachowają się racjonalnie, wydam decyzję o rezerwacji częstotliwości. Nie chcę unieważniać tego przetargu, ale nie mogę ryzykować jego zaskarżenia — mówi Witold Graboś.