Urząd antymonopolowy bez broni atomowej

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-06-18 00:00

Pod wpływem krytyki UOKiK nieco złagodniał i poddał się kontroli sądowej. Biznes jednak nadal obawia się dużej przewagi urzędu

Kierowanemu przez Adama Jassera Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nie udało się uzyskać gigantycznych uprawnień do walki z firmami podejrzewanymi o naruszanie praw konsumentów. Na wiele jego nowych, silnych uprawnień nie zgodzili się rządowi prawnicy. Komitet Rady Ministrów (KRM) przyjął projekt stanowiący, że wiele działań prezesa i jego urzędników będzie podlegało weryfikacji i akceptacji sądu. W niektórych spornych kwestiach ustąpił sam urząd, uznając uwagi za zasadne.

Marek Wiśniewski

— Przyjęta przez KRM wersja projektu jest łagodniejsza niż poprzednia — wprowadziła trochę bezpieczników przed zakładaną niemalże absolutną władzą prezesa UOKiK w relacjach z przedsiębiorcami. Niestety, projekt nadal zawiera wiele rozwiązań groźnych dla biznesu — mówi Bartosz Wyżykowski, ekspert Konfederacji Lewiatan. Podobnie uważa Radosław Płonka, ekspert Business Centre Club (BCC). — Fundamentalne obawy nie zniknęły — twierdzi Radosław Płonka.

Sądowy nadzór

Nowelizacja ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów ma umożliwić UOKiKowi skuteczniejsze zwalczanie firm łamiących prawa klientów, szczególnie na rynku finansowym. W czasie uzgodnień i konsultacji organizacje przedsiębiorców zarzuciły projektowi odbieranie firmom prawa do obrony, omijanie kontroli sądu, zwiększanie władzy urzędniczej. Krytyczne wobec propozycji UOKiKbyły też niektóre ministerstwa, Rządowe Centrum Legislacji (RCL) czy Krajowa Rada Sądownictwa.

O tym, jak zły i niebezpieczny był pierwotny projekt, świadczy to, że Rada Legislacyjna przy kancelarii premiera wytknęła mu wiele niezgodności z konstytucją oraz łamanie zasad demokratycznego państwa prawa. Silny opór rządowo-biznesowy przyniósł jednak efekt. Najnowsza wersja projektu (po KRM) nie jest już tak groźna jak pierwotna (najważniejsze nowości w ramce).

Amunicja urzędników
- stwierdzanie stosowania w umowach klauzul niedozwolonych (dziś orzeka o tym sąd) i nakładanie na firmy kar finansowych do 10 proc. rocznego obrotu
wydawanie decyzji tymczasowych, np. zakazujących oferowania czy wprowadzania na rynek produktów i usług, blokowanie reklam wprowadzających konsumentów w błąd
- wydawanie decyzji z rygorem natychmiastowej wykonalności
- prowokacje w stylu „tajemniczy klient” (zakup kontrolowany) oraz przeszukiwanie firm i nagrywanie interwencji
- wydłużenie z 1 do 3 lat okresu przedawnienia praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów
- zakaz oferowania usług finansowych nieodpowiadających potrzebom konsumentów (i karanie za to)
- publikowanie decyzji ze wskazaniem zabronionej praktyki, przedsiębiorcy i wysokości kar
- nieodpłatne zamieszczanie w mediach publicznych ostrzeżeń o praktykach naruszających interesy konsumentów

— Pozytywnie oceniamy zmiany polegające na tym, że kontrola firm i jej nagrywanie będą się odbywać dopiero po uzyskaniu zgody sądu. Także działania tzw. tajemniczego klienta [kontroler w roli konsumenta — red.] będą możliwe dopiero za zgodą sądu. Niezmiernie ważne jest też, że gdy firma obwiniana o stosowanie w umowach z klientami niedozwolonych klauzul wniesie odwołanie od decyzji prezesa UOKiK, to ten będzie musiał w ciągu 14 dni przesłać do sądu akta sprawy, a sąd będzie miał dwa miesiące na rozpatrzenie odwołania. Te zmiany zwiększają gwarancje bezpieczeństwa przedsiębiorcom i ograniczają uznaniowość urzędników — mówi Bartosz Wyżykowski.

Pomysł nagrywania kontroli w firmach bez zgody sądu (i bez wiedzy kontrolowanego) krytykowały resorty gospodarki, administracji i cyfryzacji oraz Rządowe Centrum Legislacji. Rządowi prawnicy nie zgodzili się też na uruchamianie „tajemniczego klienta” bez zgody sądu, a także dopuszczenie UOKiK do tajemnicy bankowej (to uprawnienie pozostało jednak w projekcie).

— Firmom będzie też przysługiwać zażalenie do sądu na postanowienie prezesa UOKiK o publikowaniu w mediach ostrzeżeń przed praktykami naruszającymi interesy konsumentów. Nie będzie więc dowolności urzędniczej, uderzającej w dobre imię i wizerunek przedsiębiorcy — dodaje ekspert Lewiatana.

Beczka dziegciu

Mimo wielu poprawek projekt nadal wywołuje spore obawy biznesu. Systemowe zmiany dotyczą zwalczania tzw. niedozwolonych klauzul (abuzywnych) zawieranych w umowach z konsumentami. Już nie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ma je stwierdzać, lecz prezes UOKiK w postępowaniu administracyjnym. Będzie je wszczynał z własnej inicjatywy oraz na wniosek konsumentów,organizacji konsumenckich, rzeczników konsumentów. Gdy stwierdzi zakazane zapisy, będzie mógł, oprócz zakazania ich stosowania, nałożyć na firmę karę finansową do 10 proc. jej rocznych przychodów.

— Ta zmiana znacznie pogorszy sytuację firm. Przesłanki uznania postanowienia umowy za klauzulę abuzywną są bardzo ocenne. W tego rodzaju sprawach powinien rozstrzygać sąd. UOKiK będzie mógł szybko działać i nakładać wysokie kary. Moim zdaniem, restrykcje będą jeszcze większe niż obecnie — mówi Radosław Płonka. Potwierdza to ekspert Lewiatana.

— Urząd dostanie możliwość błyskawicznego karania firm na długo przed sądowym skontrolowaniem zasadności decyzji. Ewentualne sankcje finansowe powinny pojawiać się dopiero po prawomocnym wyroku sądu — uważa Bartosz Wyżykowski. Będzie też inny bat na przedsiębiorców.

— Prezes UOKiK ma uzyskać prawo do wydawania tzw. decyzji tymczasowych z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli wniesienie odwołania nie wstrzyma ich wykonania. Będzie mógł na przykład błyskawicznie zakazać emisji reklam czy wprowadzania na rynek określonych produktów, i to bez wysłuchania racji firmy. Takie decyzje mogą boleśnie odbić się na kondycji przedsiębiorcy — mówi ekspert BCC.

Pojawi się też nowa kategoria czynów naruszających zbiorowe interesy konsumentów — oferowanie usług finansowych nieodpowiadających potrzebom klientów (np. ze względu na ich wiek). — Jak firma ma badać, co konkretnemu klientowi jest potrzebne, a co nie? Przecież on sam wie, czego potrzebuje. W projekcie jest zapis, że na firmę spadną surowe kary, gdy nie oceni potrzeb klienta. To absurdalny pomysł — kolejny trudny do spełnienia obowiązek dla firm — mówi Radosław Płonka. Wkrótce nowelizacja trafi do Rady Ministrów.