Urzędnicy blokują plany Mennicy

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 2008-07-24 00:00

Spółka dysponuje atrakcyjnymi działkami. Oby zdążyła z projektem deweloperskim, zanim rynek się nasyci.

Spółka dysponuje atrakcyjnymi działkami. Oby zdążyła z projektem deweloperskim, zanim rynek się nasyci.

Mennica, której głównym biznesem jest m.in. produkcja monet i działalność w segmencie płatności elektronicznych, chce optymalnie zagospodarować majątek. Na atrakcyjnych gruntach w Warszawie planuje projekt deweloperski. Na pierwszy ogień poszła działka u zbiegu ulic Żelaznej i Pereca, z której ma się wyprowadzić zakład produkcyjny. Kilka miesięcy temu zarząd złożył wniosek o wydanie warunków zabudowy.

— Cały czas czekamy na decyzję. Bez tego dokumentu nic nie możemy zrobić — informuje Tadeusz Steckiewicz, prezes Mennicy.

Wiosną media obiegła informacja o tym, że spółka na swoich gruntach chce postawić drapacz chmur wyższy od pobliskiego biurowca Rondo 1. Projekt, który zaprezentował na swoich łamach „Parkiet”, wykonało biuro Moshe Tzur Architects. Budynek miał mieć 200 m wysokości i nawet 45 kondygnacji. Prezes niechętnie jednak mówi o szczegółach.

— Dopiero po otrzymaniu warunków zabudowy rozpoczniemy konkretne prace z biurami projektowymi i ustalimy ostatecznie, co możemy tam wybudować — tłumaczy.

Tym bardziej że teren pod inwestycję może się powiększyć, bo spółka złożyła wniosek o wydanie warunków zabudowy dla kolejnej działki — na rogu Żelaznej i Grzybowskiej.

— To jeden z ostatnich ciekawych gruntów tak blisko centrum [niedaleko o warunki zabudowy stara się też m.in. Impexmetal —red.], gdzie można by zbudować kawałek zupełnie nowego miasta — mówi Tadeusz Steckiewicz.

Dodaje, że spółka myśli o kompleksowym zagospodarowaniu terenu. W grę może wchodzić nie tylko powierzchnia biurowa, lecz także komercyjna (hotele i mieszkania).

— Na razie trudno cokolwiek przesądzać — czy może to być 50, 90 czy 100 tys. mkw. PUM. Obserwujemy rynek —wyjaśnia Tadeusz Steckiewicz.

Mennica prawdopodobnie poszuka partnera do realizacji projektu, tak aby — jak tłumaczy prezes — optymalnie gospodarować gotówką w czasie.

— Jednym ze skutków opóźnienia decyzji w sprawie warunków zabudowy było to, że akcjonariusze podzielili się dywidendą, a gotówkę można było przeznaczyć na inwestycje — wyjaśnia Tadeusz Steckiewicz.

Tymczasem na swojej bieżącej działalności Mennica całkiem nieźle zarabia. W I kwartale miała 179,4 mln zł przychodów (+24 proc. rok do roku). Zysk netto poprawił się o 25 proc., do 17,6 mln zł. To m.in. dzięki dobrym wynikom od początku roku jej akcje straciły na wartości „tylko” nieco ponad 20 proc., podczas gdy WIG spadł o ponad 28 proc. Czy dobra passa Mennicy się utrzyma, okaże się 14 sierpnia, gdy opublikuje raport finansowy z II kwartału.

Teraz jest dobrze, a co dalej?

Anna Staniszewska

DTZ, dział doradztwa i badań rynkowych

To, czy projekt będzie opłacalny, zależy od wielu czynników, m.in. od tego, co to będzie za projekt (wielkość, sektor), jakie będą źródła i warunki jego finansowania. Oprócz tego ważne jest to, w jakim momencie cyklu na rynku nieruchomości powierzchnia zostanie oddana do użytku, na co z kolei ma wpływ szybkość wydawanych decyzji administracyjnych. W tej chwili sytuacja na rynku jest bardzo korzystna z punktu widzenia inwestora, bo atrakcyjnych powierzchni biurowych w centrum miasta brakuje. Ale w ciągu najbliższych 3-5 lat zostaną oddane spore inwestycje biurowe, więc pojawia się pytanie o tempo absorpcji tej powierzchni.

Jeśli chodzi o lokalizację — działki Mennicy są rzeczywiście atrakcyjne i pod tym względem koncepcja powierzchni biurowych w tym miejscu ma szanse powodzenia.