Urzędnicy wynajmą infomatyków

Koniec z gigantycznymi kontraktami IT. Administracja będzie informatyzować się sama, zatrudniając cudzych fachowców na godziny. Dla niektórych firm to dramat, dla innych rynkowa szansa

500 doświadczonych programistów Java i 125 testerów oprogramowania — takie wymagania stawia w przetargu Centralny Ośrodek Informatyki (COI), podlegający Ministerstwu Cyfryzacji (MC). Nie chodzi jednak o potencjał wykonawcy dużego projektu informatycznego, którego realizację chce zlecić COI. Ośrodek szuka firm, od których wydzierżawi informatyków. Resztę zamierza zrobić sam. W ciągu trzech lat COI jest skłonny wydać na wynajem informatyków ok. 100 mln zł. Szuka specjalistów aż w 23 dziedzinach IT. Ma ich udostępnić — za ustaloną stawkę godzinową — pięć firm wyłonionych w przetargu.

Wyświetl galerię [1/2]

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji

— Pracownicy zewnętrzni będą wykorzystywani do żmudnych i czasochłonnych prac programistycznych oraz testów oprogramowania. Wszelkimi pracami koncepcyjnymi i nadzorem nad realizacją projektów będą się zajmować wyłącznie członkowie zespołu COI — mówi Igor Ryciak, rzecznik prasowy ośrodka. Wyjaśnia, że ich zatrudnienie byłoby dla COI zbyt kłopotliwe i kosztowne.

Tymczasowy najem pracowników to rozwiązanie od lat funkcjonujące na rynku jako outsourcing pracowniczy lub body leasing.

Nowa jakość

Działania COI wzbudzają skrajne emocje w branży IT. Jedni widzą w nich szansę, inni zagrożenie. W 2016 r. firmy musiały borykać się ze znaczącym spadkiem zamówień rządowych. Początek nowego roku przyniósł przetarg, który dobitnie pokazuje, że w obszarze informatyzacji państwa pojawia się nowa jakość, którą od miesięcy zapowiada Anna Streżyńska, minister cyfryzacji. Zamiast wydawać setki milionów złotych w firmach IT, urzędy mają samodzielnie realizować projekty, posiłkując się najmowanymi z rynku programistami.

— Można zauważyć wyraźny wzrost zainteresowania administracji publicznej outsourcingiem IT. Ma to związek z zapowiadaną już wcześniej zmianą modelu realizacji części projektów, który ma zapewnić administracji większą profesjonalizację — uważa Tomasz Laudy, prezes giełdowego Qumaka, jednej z dwunastu firm, które wystartowały w przetargu COI.

W tym gronie tylko Qumak i inny giełdowy podmiot CUBE.ITG mają doświadczenie w realizacji dużych projektów pod klucz. Reszta to firmy, specjalizujące się w outsourcingu IT. Wśród nich są polskie centra usług IT zagranicznych korporacji (Fujitsu Technology czy należący do koncernu HP Enterprice Services), francuskie firmy IT (Atos i SII), które dysponują nad Wisłą kilkoma tysiącami pracowników, oraz polskie firmy działające w segmencie body leasingu IT (Britenet, Transition Technologies czy PKO BP Finat).

Wielcy przegrani…

W oddzielnym postępowaniu COI szuka firmy, która wynajmie mu informatyków na potrzeby dokończenia systemu CEPiK 2.0. Ośrodek nie jest jedynym przedstawicielem administracji centralnej, który wprowadza taką zmianę. W ostatnim kwartale na najem niewielkich grup programistów zdecydowały się: Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sprawiedliwości, Komenda Główna Policji i Agencja Rynku Rolnego. „Postępowanie przetargowe stanowi narzędzie do wsparcia realizacji transformacji służb IT w ramach Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Dzięki temu Ministerstwo Finansów ma możliwość dotarcia do cenionych w Polsce specjalistów. Gwarantuje to wdrożenie KAS bez żadnych komplikacji, zachowując ciągłość realizacji zadań ustawowych”— odpowiedziało na nasze pytanie biuro prasowe resortu finansów. — Ten rodzaj przetargów będzie się upowszechniał na rynku publicznym. Coraz więcej zamawiających będzie decydowało się pełnić rolę integratorów — uważa Marek Girek, prezes CUBE.ITG. Firmy integratorskie muszą więc liczyć się ze spadkiem przychodów z sektora publicznego. Dotychczas to one najwięcej korzystały na informatyzacji. Płynął do nich szeroki strumień zamówień, finansowanych z funduszy publicznych i unijnych. Działań COI i innych urzędów oficjalnie nie komentują. Nieoficjalnie twierdzą, że administracji zabraknie kompetencji do zarządzania dużymi projektami IT. Urzędnicy się na tym nie znają i nikt ich nie zmusi do wzięcia na siebie odpowiedzialności za fiasko projektu. Powierzenie im roli integratora zakończy się klapą, co przedłuży paraliż publicznych inwestycji IT i sprowadzi groźbę niewykorzystania ostatniej puli unijnych pieniędzy na informatyzację.

…i wygrani

Dla firm, które specjalizują się w outsoursingu IT, zmiana modelu informatyzacji państwa to szansa wejścia na nowy, olbrzymi rynek publiczny.

— Widzimy bardzo duży potencjał we współpracy z rynkiem publicznym — mówi Piotr Żukowski, dyrektor sektora public w SII, która zatrudnia nad Wisłą 2,7 tys. pracowników. Jego zdaniem, stary model realizacji dużych projektów IT już się nie sprawdza i prowadzi do opóźnień, a nawet fiaska inwestycji. Lekarstwem na to może być outsourcing specjalistów, nawet całych zespołówz liderami oraz bardziej „zwinne” podejście do realizacji projektów. Dyrektor podkreśla, że zespołami programistów należy umieć zarządzać i trzeba mieć wypracowane odpowiednie procesy i metodyki. Zdaniem Konrada Świrskiego, prezesa warszawskiego Transition Technologies, które ma ponad tysiąc pracowników, bardzo dobrze się stało, że w końcu administracja publiczna sięgnęła po body leasing powszechnie stosowany w sektorze komercyjnym. Zastrzega jednak, że najem przypadkowych specjalistów nie jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem. Coraz częściej komercyjni klienci dzierżawią całe zespoły wraz z kadrą zarządzającą. Jego zdaniem, to kierunek, w którym powinna zmierzać administracja. Dlatego gdy w sektorze publicznym opadnie kurz po leasingowej rewolucji, informatyzacja będzie odbywała się w modelu hybrydowym, w którym będzie miejsce dla urzędników, integratorów i najmowanych specjalistów — uważają eksperci.

— Nie wszystkie wdrożenia można zrealizować metodą outsourcingu. Integratorzy mają know-how technologiczne i relacje z dostawcami, których wynająć się nie da — podkreśla Tomasz Laudy, prezes Qumaka.

OKIEM ANALITYKA
Potrzebna dywersyfikacja

ŁUKASZ KOSIARSKI, analityk BZ WBK

Spadek liczby zamówień w sektorze publicznym jest już widoczny w wynikach giełdowych firm informatycznych. Najbardziej szkodzi spółkom IT, które miały znaczącą ekspozycję na rządowe kontakty. Z powodu słabej koniunktury w sektorze publicznym słabsze wyniki pokazało Sygnity. Spadek będzie także widoczny w Asseco Poland czy Comarchu, ale należy pamiętać, że ich biznes jest zdywersyfikowany. Asseco ma wieloletnie umowy z klientami z sektora publicznego, a Comarch w ostatnim czasie mocniej postawił na sektor samorządowy. W mojej ocenie, firmy IT, w których portfelach zamówienia od klientów publicznych mają znaczący udział, powinny pójść w kierunku rynku prywatnego i większej dywersyfikacji przychodów. Mocne uzależnienie od sektora publicznego jest ryzykowne, gdyż ten segment zaczął cechować się dużą niestabilnością. Należy przy tym pamiętać, że fundusze unijne na lata 2014-20 to ostatnia tak duża pula dotacji na informatyzację. Firmy IT, które po 2020 r. będą działały tylko na rynku publicznym, mogą mieć problem z zamówieniami.

OKIEM BRANŻY
„Zrób to sam” się nie sprawdzi

IRENEUSZ PIECUCH, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji

To, że administracja centralna zamierza wynajmować zespoły informatyków, nie oznacza jeszcze zmiany modelu współpracy z branżą teleinformatyczną. Rozmawialiśmy o kluczowej roli naszego sektora w realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, za każdym razem otrzymując zapewnienie, że wysoka konkurencyjność naszej branży nie będzie zakłócana przez próby wprowadzenia informatycznej autarkii w rządowym wydaniu. W przeszłości takie próby były już podejmowane, a o tym, jak się kończyły, mówiło kierownictwo Ministerstwa Cyfryzacji. Niedobór kadr jest problemem administracji nie od wczoraj. Informatycy to jedna z najbardziej poszukiwanych grup zawodowych, a sztywne siatki płac nie zachęcają ich do pracy w administracji. Zlecanie dużych projektów na rynek wymaga fachowej wiedzy o tym, co należy zamówić i jak sformułować kryteria wykonalności projektu. Jeśli pozyskiwanie informatyków miałoby służyć takim celom, to nie byłoby problemu.

Sektor publiczny generuje jedną czwartą popytu na sprzęt i usługi teleinformatyczne. W ubiegłym roku zanotowaliśmy gwałtowny spadek jego zamówień — o 30-40 proc. rok do roku. Dostajemy coraz więcej sygnałów o konieczności ograniczenia działalności, szczególnie małych i średnich firm, które nie są w stanie przestawić się na rynki zagraniczne lub sektor komercyjny. Dalsze pogłębienie tego trendu i pójście w kierunku insourcingu mogłoby doprowadzić do zwolnień i zamykania mniejszych firm. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo dużo większym zagrożeniem byłoby zamknięcie się sektora administracji publicznej na innowacje, których nośnikiem są firmy teleinformatyczne. Państwo może stymulować rozwój branży IT, korzystając z instytucji zamówień publicznych oraz różnego rodzaju konkursów, ale może także zabetonować go pomysłami typu „zrób to sam”. Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju i Plan Zintegrowanej Informatyzacji Państwa wskazują, że osoby odpowiedzialne za ten obszar dobrze rozumieją to ryzyko. Będziemy śledzić dalszy rozwój sytuacji.

Publiczne pieniądze na IT

4mld zł Taka była wartość rozstrzygniętych w 2016 r. publicznych przetargów na sprzęt i usługi informatyczne, o połowę mniejsza niż rok wcześniej — obliczył serwis Pressinfo.pl. Zastój, spowodowany opóźnieniami w uruchomieniu funduszy unijnych, wywołał zażartą walkę firm IT o nieliczne kontakty. Największym beneficjentem rządowych zamówień jest firma Kamsoft, która zdobyła zlecenia o łącznej wartości 186 mln zł. Drugi był Koncept (175 mln zł), a trzecie — giełdowe Sygnity (145 mln zł). Największy przetarg IT (ponad 120 mln zł) rozstrzygnęła w 2016 r. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wygrała firma HP Enterprise Polska.

10 mld zł Taka jest wartość programu operacyjnego Cyfrowa Polska wspieranego przez UE. Główną pulę stanowią fundusze na budowę sieci teleinformatycznych i zapewnienie powszechnego dostępu do internetu. Do firm IT skierowana jest druga część, na którą przewidziano 950 mld EUR. Pieniądze mają pójść na informatyzację administracji i tworzenie e-usług. Najmniej, 145 mln EUR, przeznaczono na dofinansowanie projektów przeciwdziałających wykluczeniu cyfrowemu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / IT&Internet / Urzędnicy wynajmą infomatyków