Przed przystąpieniem do Unii Europejskiej przeciwnicy narzekali, że unijnych funduszy i tak się nie uda wykorzystać, bo polscy przedsiębiorcy nie będą wiedzieli, jak skorzystać z tej formy wsparcia, nie będą dysponowali wkładem własnym itp. Przedsiębiorcy nie pierwszy zresztą raz — niestety — zadali kłam tym przewidywaniom. Jeśli dostaną unijne fundusze, to wiedzą, jak je najlepiej wykorzystać. I rosną. Byle tylko udało się zyskać dostęp do wsparcia z UE. A to wcale nie jest takie proste.
Największą barierą okazali się urzędnicy, którzy uzyskanie unijnego wsparcia obwarowali dziesiątkami procedur i zastrzeżeń, których instytucje UE bynajmniej nie wymagały. Wszystko po to, aby unijne fundusze trafiły do najlepszych i ani jedno euro się nie zmarnowało. O tym, którzy są najlepsi, decydować mieli oczywiście urzędnicy. W rezultacie mogło się zmarnować wiele milionów euro, bo okazywało się, że godnych skorzystania ze wsparcia UE jest niewielu.
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego usiłuje mozolnie obniżać bariery w dostępie do unijnych pieniędzy i ma już całkiem niezłe osiągnięcia. Niestety, nie wszyscy — jak Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa — za resortem nadążają i wciąż pojawiają się urzędnicy, którzy chcą kontrolować to, co już dawno skontrolowane. Na pewno wówczas żadne euro by się nie zmarnowało, ale
niewiele udałoby się ich wykorzystać.