W styczniu 2015 r. minie 15 lat od uchwalenia Prawa zamówień publicznych. W tym czasie przepisy były zmieniane około 40 razy. Urząd Zamówień Publicznych (UZP) mówi dość i szykuje nowy projekt.

„Uchwalenie nowej ustawy zamiast kolejnej nowelizacji obecnie obowiązujących przepisów ma umożliwić większą przejrzystość regulacji, ułatwić ich stosowanie, zapobiec powstaniu ewentualnych niespójności czy też sprzeczności wewnętrznych” — czytamy w informacji UZP, zamieszczonej w wykazie prac programowych Rady Ministrów.
— Cieszymy się, że urząd zdecydował się wreszcie na nową ustawę, bo obecnie obowiązująca jest całkowicie nieprzejrzysta i wprowadza wiele zamieszania w praktyce stosowania zamówień publicznych — mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Biurokratyczna hydra
UZP dzięki nowym przepisom wdroży uchwaloną niedawno unijną dyrektywę przetargową. Zamierza wprowadzić obowiązkową komunikację elektroniczną między zamawiającymi i wykonawcami. Znacznie skróci to procedurę wymiany informacji. Do lamusa odejdzie też dyktat wyboru oferty na podstawie najniższej ceny. UZP zapowiada wprowadzenie kryteriów oceny ofert najkorzystniejszych ekonomicznie „z punktu widzenia zamawiającego”. Poznamy je, kiedy już przedstawi projekt nowych przepisów. Na razie wiadomo jedynie, że zamawiający będą mogli oceniać oferty porównując na przykład cenę do jakości produktu czy też biorąc pod uwagę ekonomiczne kryteria eksploatacji zbudowanego obiektu itp. Nowością jest także wprowadzenie tzw. partnerstwa innowacyjnego. Chodzi o to, że zamawiający będą mogli z potencjalnymi wykonawcami (jednym lub kilkoma) budować grupy i wspólnie pracować nad wdrożeniem nowatorskich rozwiązań. Rozwinięta zostanie także procedura dialogu konkurencyjnego.
Na potrzebę jego wprowadzenia w polskich zamówieniach publicznych uwagę od dawna zwraca Piotr Kledzik, prezes Bilfinger Infrastructure. Podaje on przykład Norwegii, gdzie na przykład potencjalni wykonawcy z krótkiej listy prowadzą dialog techniczny z zamawiającym, by wzajemnie określić zakres kontraktu i zminimalizować ryzyko w trakcie jego wykonania.
Wyborcza przeszkoda
Jan Styliński podkreśla jednak, że nowy projekt tworzony jest na ostatnią chwilę. UZP zakłada bowiem, że Rada Ministrów przyjmie nowe przepisy w III kwartale 2015 r. W tym okresie będą jednak organizowane wybory parlamentarne, więc projektu nie ma sensu przekazywać do Sejmu, bo i tak trafi do niszczarki.
— Tymczasem unijną dyrektywę musimy implementować do kwietnia 2016 r. Jeśli więc projekt trafi do Sejmu już po przyszłorocznych wyborach, trzeba będzie go przyjąć w trybie pilnym, by zdążyć. Szkoda, bo choć projekt jest już przygotowywany, to wszystko wskazuje na to, że w Sejmie będzie opracowany „na kolanie” — uważa Jan Styliński.