Na projekcie ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora autorstwa Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, branża nie zostawiła suchej nitki. Konsultacje publiczne właśnie dobiegły końca, a rynek mówi jednym głosem — przepisy są nieprecyzyjne, budzą poważne wątpliwości interpretacyjne oraz prawne, a ponadto naruszają prawo europejskie. Nie uwzględniają też standardów wypracowanych już przez działające renomowane podmioty branży zarządzania wierzytelnościami.
Jeśli ustawa będzie przyjęta w obecnym kształcie, dojdzie do rażącego naruszenia praw wierzycieli i zwiększenia zatorów płatniczych. W wymiarze ekonomicznym spowoduje pogorszenie sytuacji przedsiębiorców i wzrost cen oferowanych usług, a społecznym spadek moralności płatniczej dłużników.
— Ustawa jest de facto niekorzystna dla wszystkich stron — dla wierzycieli pierwotnych, takich jak banki czy telekomy, dla firm windykacyjnych oraz dla klientów. Dla wierzycieli pierwotnych znacznie podwyższy koszty w procesie odzyskiwania należności, co przełoży się na ceny usług — mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF).
Sobie a muzom
Związek Przedsiębiorstw Finansowych, który zrzesza około 90 proc. (wartościowo) polskiego rynku zarządzania wierzytelnościami (w tym banki, instytucje pożyczkowe, pośredników kredytowych, firmy zarządzające wierzytelnościami), mówi wprost, że projekt ustawy nie zawiera jakiejkolwiek korelacji z innymi regulacjami już funkcjonującymi w obrocie lub nad którymi trwają prace legislacyjne. Chodzi m.in. o dyrektywę 2021/2167 z 24 listopada 2021 r. w sprawie podmiotów obsługujących kredyty i nabywców kredytów, o zmianę tzw. Dyrektywy NPL oraz trwający proces zmian w ustawie o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi.
„Wskazujemy na poważne naruszenie prawa europejskiego przez procedowanie regulacji nieuwzględniającej konieczności implementowania aktu prawa unijnego, to jest Dyrektywy NPL. Głównym celem ustawodawcy europejskiego było otwarcie i ożywienie rynku kredytów niepracujących (NPL) oraz zwiększenie cen uzyskiwanych przez banki przy sprzedaży portfeli wierzytelności, a także poszerzenie kręgu nabywców portfeli wierzytelności ” — czytamy w stanowisku ZPF.
— Projekt ustawy w żadnym elemencie, uzasadnieniu czy OSR nie wspomina o implementacji Dyrektywy NPL, co jest kardynalnym błędem i niedopatrzeniem — mówi Marcin Czugan.
Polska będzie implementować Dyrektywę NPL w 2023 r. Jeśli projekt wiceministra Warchoła wejdzie w życie, to będzie wymagał nowelizacji.
— Spowoduje to chaos prawny zarówno na rynku usług finansowych i kredytowych, jak też na samym rynku windykacji — podkreśla Stowarzyszenie Koliber.
Prace nad implementacją w Polsce Dyrektywy NPL zostały już rozpoczęte — prowadzi je Ministerstwo Finansów.
— Trudno więc znaleźć uzasadnienie do wprowadzenia rozwiązań zaproponowanych w projekcie ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora — podkreśla Koliber.
Kosztowny sprzeciw
Ogromy niepokój rynku budzi także zaproponowane w projekcie ustawy prawo do sprzeciwu. Zgodnie z art. 26 dłużnik na każdym etapie windykacji może wnieść sprzeciw wobec podejmowanych w stosunku do niego czynności windykacyjnych. To oznacza, że windykator musi natychmiast zakończyć czynności windykacyjne. Co więcej — nie może ponownie podjąć takich działań wobec tej samej osoby i tej samej należności.
— Sprzeciw może zostać złożony w zasadzie w dowolnej formie, a możliwość złożenia go w formie ustnej bez uszczegółowienia dodatkowych warunków jego złożenia oznacza, że w praktyce może zostać złożony nawet w sposób dorozumiany. Przykładowo — komunikat osoby zobowiązanej o treści „proszę do mnie nie dzwonić” wyartykułowany podczas rozmowy telefonicznej z windykatorem także powinien być traktowany jako sprzeciw — wyjaśnia Forum Prawo dla Rozwoju.
Firmy działające na polskim rynku windykacyjnym przez wiele lat wypracowywały model windykacji polubownej, która daje dłużnikom możliwość rozłożenia zobowiązań na raty, prolongaty czy umorzenia części długu. Sprzeciw wobec windykacji oznaczałby ryzyko likwidacji windykacji polubownej i zatkania sądów sprawami dotyczącymi bardzo drobnych, a często i tak nieściągalnych długów.
— Na pewno ustawa jest elementem szerszego pakietu zmian, które mają mieć charakter prokliencki. Ustawa windykacyjna prokliencka nie jest, wręcz przeciwnie — przyczyni się do wzrostu zadłużenia Polaków i wykluczenia z rynku usług i produktów niektórych grup społecznych, np. osób po 75. roku życia czy osób z niepełnosprawnościami — mówi Marcin Czugan.

Rosyjska inspiracja
Projekt ustawy zaproponowany przez wiceministra Warchoła jest wzorowany na przyjętych w 2016 r. regulacjach rosyjskich, z tym że propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości zakłada jeszcze dalej idące skutki złożenia sprzeciwu, a także nie określa tak rygorystycznie jak przepisy rosyjskie form jego złożenia — wynika z opinii Forum Law For Growth.
— Mając na względzie obecną sytuację międzynarodową, będącą poniekąd konsekwencją różnic w kulturze prawnej Wschodu i Zachodu, dość zaskakujące jest, że Ministerstwo Sprawiedliwości przy tworzeniu regulacji dotyczących branży windykacyjnej wzoruje się na rozwiązaniach rosyjskich, a nie na prawodawstwie państw Unii Europejskiej — podkreśla Forum Law For Growth.
Kryształowy człowiek
Według prezesa ZPF ustawa wręcz stygmatyzuje działalność windykacyjną. Zaproponowane wymogi dotyczące uzyskania licencji windykatora zmierzają do ograniczenia zarówno dostępu do zawodu, jak też możliwości pozyskania pracowników przez firmy prowadzące działalność windykacyjną. Według art. 13 projektu osoba, która ma wykonywać zawód windykatora, musi mieć minimum 24 lata (aby ubiegać się o mandat posła, wystarczy 21 lat), ukończyć specjalistyczny kurs dotyczący podstaw prawa cywilnego i karnego prowadzony przez szkołę wyższą. Problem w tym, że takich kursów brak w ofercie szkół wyższych.
Istnym kuriozum jest to, że uzyskanie licencji windykatora zostanie uzależnione od... pozytywnej oceny osoby przeprowadzającej wywiad środowiskowy. Potencjalny windykator natomiast nie będzie miał możliwości zakwestionowania wyników wywiadu.
„Zawarte w projekcie ustawy wymogi formy prawnej dla prowadzenia działalności windykacyjnej oraz związane z nimi konsekwencje spowodują także wykluczenie z obrotu małych i średnich przedsiębiorców z sektora zarządzania wierzytelnościami” — podkreśla ZPF.
Koszty dochodzenia zapłaty za rachunek telefoniczny o wartości 100 zł na drodze sądowej oraz przez komornika wynoszą ponad 400 zł. Na tę kwotę składają się:
| Opłata od pozwu | 30 zł |
| Koszty zastępstwa w postępowaniu I instancji | 90 zł |
| Opłata od wniosku o nadanie klauzuli wykonalności | 50 zł |
| Koszty zastępstwa w postępowaniu klauzulowym | 120 zł |
| Koszty egzekucji komorniczej | 200 zł |
| Koszty zastępstwa w postępowaniu egzekucyjnym | 225 zł |
| Źródło: Fundacja Lendtech |
