Ustawą w windykatorów

Agnieszka MorawieckaAgnieszka Morawiecka
opublikowano: 2022-10-27 20:00

Ustawa windykacyjna budzi ogromny sprzeciw rynku. Nie tylko nie rozwiązuje żadnych problemów, ale jest sprzeczna z prawem europejskim i… zdrowym rozsądkiem.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego projekt ustawy windykacyjnej jest sprzeczny z prawem europejskim
  • co łączy projekt tej ustawy z prawodawstwem rosyjskim
  • w jaki sposób dłużnik może zablokować działania windykatora w myśl projektu ustawy
  • o ile wzrasta koszt wyekzekwowania przez firmę windykacyjną długu w przypadku skierowania sprawy na drogę sądową
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Na projekcie ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora autorstwa Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, branża nie zostawiła suchej nitki. Konsultacje publiczne właśnie dobiegły końca, a rynek mówi jednym głosem — przepisy są nieprecyzyjne, budzą poważne wątpliwości interpretacyjne oraz prawne, a ponadto naruszają prawo europejskie. Nie uwzględniają też standardów wypracowanych już przez działające renomowane podmioty branży zarządzania wierzytelnościami.

Jeśli ustawa będzie przyjęta w obecnym kształcie, dojdzie do rażącego naruszenia praw wierzycieli i zwiększenia zatorów płatniczych. W wymiarze ekonomicznym spowoduje pogorszenie sytuacji przedsiębiorców i wzrost cen oferowanych usług, a społecznym spadek moralności płatniczej dłużników.

— Ustawa jest de facto niekorzystna dla wszystkich stron — dla wierzycieli pierwotnych, takich jak banki czy telekomy, dla firm windykacyjnych oraz dla klientów. Dla wierzycieli pierwotnych znacznie podwyższy koszty w procesie odzyskiwania należności, co przełoży się na ceny usług — mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF).

Sobie a muzom

Związek Przedsiębiorstw Finansowych, który zrzesza około 90 proc. (wartościowo) polskiego rynku zarządzania wierzytelnościami (w tym banki, instytucje pożyczkowe, pośredników kredytowych, firmy zarządzające wierzytelnościami), mówi wprost, że projekt ustawy nie zawiera jakiejkolwiek korelacji z innymi regulacjami już funkcjonującymi w obrocie lub nad którymi trwają prace legislacyjne. Chodzi m.in. o dyrektywę 2021/2167 z 24 listopada 2021 r. w sprawie podmiotów obsługujących kredyty i nabywców kredytów, o zmianę tzw. Dyrektywy NPL oraz trwający proces zmian w ustawie o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi.

„Wskazujemy na poważne naruszenie prawa europejskiego przez procedowanie regulacji nieuwzględniającej konieczności implementowania aktu prawa unijnego, to jest Dyrektywy NPL. Głównym celem ustawodawcy europejskiego było otwarcie i ożywienie rynku kredytów niepracujących (NPL) oraz zwiększenie cen uzyskiwanych przez banki przy sprzedaży portfeli wierzytelności, a także poszerzenie kręgu nabywców portfeli wierzytelności ” — czytamy w stanowisku ZPF.

— Projekt ustawy w żadnym elemencie, uzasadnieniu czy OSR nie wspomina o implementacji Dyrektywy NPL, co jest kardynalnym błędem i niedopatrzeniem — mówi Marcin Czugan.

Polska będzie implementować Dyrektywę NPL w 2023 r. Jeśli projekt wiceministra Warchoła wejdzie w życie, to będzie wymagał nowelizacji.

— Spowoduje to chaos prawny zarówno na rynku usług finansowych i kredytowych, jak też na samym rynku windykacji — podkreśla Stowarzyszenie Koliber.

Prace nad implementacją w Polsce Dyrektywy NPL zostały już rozpoczęte — prowadzi je Ministerstwo Finansów.

— Trudno więc znaleźć uzasadnienie do wprowadzenia rozwiązań zaproponowanych w projekcie ustawy o działalności windykacyjnej i zawodzie windykatora — podkreśla Koliber.

Kosztowny sprzeciw

Ogromy niepokój rynku budzi także zaproponowane w projekcie ustawy prawo do sprzeciwu. Zgodnie z art. 26 dłużnik na każdym etapie windykacji może wnieść sprzeciw wobec podejmowanych w stosunku do niego czynności windykacyjnych. To oznacza, że windykator musi natychmiast zakończyć czynności windykacyjne. Co więcej — nie może ponownie podjąć takich działań wobec tej samej osoby i tej samej należności.

— Sprzeciw może zostać złożony w zasadzie w dowolnej formie, a możliwość złożenia go w formie ustnej bez uszczegółowienia dodatkowych warunków jego złożenia oznacza, że w praktyce może zostać złożony nawet w sposób dorozumiany. Przykładowo — komunikat osoby zobowiązanej o treści „proszę do mnie nie dzwonić” wyartykułowany podczas rozmowy telefonicznej z windykatorem także powinien być traktowany jako sprzeciw — wyjaśnia Forum Prawo dla Rozwoju.

Firmy działające na polskim rynku windykacyjnym przez wiele lat wypracowywały model windykacji polubownej, która daje dłużnikom możliwość rozłożenia zobowiązań na raty, prolongaty czy umorzenia części długu. Sprzeciw wobec windykacji oznaczałby ryzyko likwidacji windykacji polubownej i zatkania sądów sprawami dotyczącymi bardzo drobnych, a często i tak nieściągalnych długów.

— Na pewno ustawa jest elementem szerszego pakietu zmian, które mają mieć charakter prokliencki. Ustawa windykacyjna prokliencka nie jest, wręcz przeciwnie — przyczyni się do wzrostu zadłużenia Polaków i wykluczenia z rynku usług i produktów niektórych grup społecznych, np. osób po 75. roku życia czy osób z niepełnosprawnościami — mówi Marcin Czugan.

Nie tędy droga:
Nie tędy droga:
Branża chce zaprzestania prac nad projektem ustawy windykacyjnej autorstwa Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, i skoncentrowania się na prawidłowym wdrożeniu Dyrektywy NPL.
Marek Wiśniewski

Rosyjska inspiracja

Projekt ustawy zaproponowany przez wiceministra Warchoła jest wzorowany na przyjętych w 2016 r. regulacjach rosyjskich, z tym że propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości zakłada jeszcze dalej idące skutki złożenia sprzeciwu, a także nie określa tak rygorystycznie jak przepisy rosyjskie form jego złożenia — wynika z opinii Forum Law For Growth.

— Mając na względzie obecną sytuację międzynarodową, będącą poniekąd konsekwencją różnic w kulturze prawnej Wschodu i Zachodu, dość zaskakujące jest, że Ministerstwo Sprawiedliwości przy tworzeniu regulacji dotyczących branży windykacyjnej wzoruje się na rozwiązaniach rosyjskich, a nie na prawodawstwie państw Unii Europejskiej — podkreśla Forum Law For Growth.

Kryształowy człowiek

Według prezesa ZPF ustawa wręcz stygmatyzuje działalność windykacyjną. Zaproponowane wymogi dotyczące uzyskania licencji windykatora zmierzają do ograniczenia zarówno dostępu do zawodu, jak też możliwości pozyskania pracowników przez firmy prowadzące działalność windykacyjną. Według art. 13 projektu osoba, która ma wykonywać zawód windykatora, musi mieć minimum 24 lata (aby ubiegać się o mandat posła, wystarczy 21 lat), ukończyć specjalistyczny kurs dotyczący podstaw prawa cywilnego i karnego prowadzony przez szkołę wyższą. Problem w tym, że takich kursów brak w ofercie szkół wyższych.

Istnym kuriozum jest to, że uzyskanie licencji windykatora zostanie uzależnione od... pozytywnej oceny osoby przeprowadzającej wywiad środowiskowy. Potencjalny windykator natomiast nie będzie miał możliwości zakwestionowania wyników wywiadu.

„Zawarte w projekcie ustawy wymogi formy prawnej dla prowadzenia działalności windykacyjnej oraz związane z nimi konsekwencje spowodują także wykluczenie z obrotu małych i średnich przedsiębiorców z sektora zarządzania wierzytelnościami” — podkreśla ZPF.

Koszty dochodzenia zapłaty za rachunek telefoniczny o wartości 100 zł na drodze sądowej oraz przez komornika wynoszą ponad 400 zł. Na tę kwotę składają się:

Opłata od pozwu30 zł
Koszty zastępstwa w postępowaniu I instancji 90 zł
Opłata od wniosku o nadanie klauzuli wykonalności50 zł
Koszty zastępstwa w postępowaniu klauzulowym120 zł
Koszty egzekucji komorniczej 200 zł
Koszty zastępstwa w postępowaniu egzekucyjnym225 zł
Źródło: Fundacja Lendtech