Skarb Państwa i ARP już wiedzą, jak uzdrawiać firmy przez upadłość. Być może będą musiały wykorzystać te doświadczenie przy FSO.
Jeśli rozmowy w Koreańczykami zakończą się niepowodzeniem, a zakład na Żeraniu padnie, dużo roboty będzie miała Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), której już zaproponowano udział w projekcie naprawy spółki. Agencja i państwo już niejednokrotnie testowały wariant uzdrawiania firm poprzez upadłość. Głośnym przykładem było ogłoszenie upadłości zakładów zbrojeniowych w Mielcu czy radomskiego Łucznika. W obydwu przypadkach zakłady trafiły do ARP.
Najbardziej spektakularnym przykładem było jednak ogłoszenie bankructwa Stoczni Szczecińskiej Porta Holding oraz samej stoczni. ARP przejęła jedną ze spółek grupy. Banki zleciły jej dokończenie budowy statków, na które wcześniej udzieliły holdingowi kredytów. I tak na gruzach stoczni powstało zdrowe przedsiębiorstwo. Realizacja projektu została dobrze oceniona. Ostatnio pojawiają się jednak głosy krytyczne.
— Państwo przejmuje odpowiedzialność za właścicieli, banki kredytujące firmy oraz innych wierzycieli. Nie tędy droga — uważa jeden z branżowych ekspertów.
Instytucje państwowe zaczęły też testować restrukturyzację bez ogłaszania upadłości.
— Projekt naprawczy realizowany w Hucie Częstochowa nie przewiduje upadłości. Jego zasady są jednak zbliżone do przewidywanych przez nowe prawo upadłościowe — uważa Arkadiusz Krężel, prezes ARP.
Projekt zakłada założenie spółki przez wierzycieli handlowych. Przejmie ona majątek produkcyjny i sprzeda go inwestorowi, a wierzyciele będą zabezpieczeni majątkiem nieprodukcyjnym.