UZP oddala protesty, a Emax zostaje

Mariusz Zielke
opublikowano: 2005-05-25 00:00

Większość oferentów, których Straż Graniczna wyeliminowała z przetargu, zaprotestowała w UZP. Bez skutku.

Straż Graniczna (SG) nie uznała protestu Computerlandu przeciw dopuszczeniu Emaxu do przetargu na wykonanie, finansowanego z funduszy UE, systemu ochrony granic i wartego około 52 mln EUR. Wygląda więc na to, że w drugiej turze spotkają się konsorcja pod wodzą tych dwóch polskich firm. Większość z pozostałych odrzuconych oferentów protestuje w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP), ale bez skutku.

— Trzy protesty już zostały oddalone. Pozostałe rozprawy odbędą się w tym tygodniu, ale protestujący nie mają większych szans — mówi jeden z naszych informatorów.

Daleki lobbing

Arbitraże w UZP są bardzo podobne, gdyż większość ofert usunięto praktycznie z tych samych formalnych powodów. Najwięcej wykluczeń spowodowały złe lub niepełne oświadczenia o niekaralności członków zarządu zachodnich partnerów konsorcjów.

Jeden z oferentów poinformował „PB”, że w Straży Granicznej trwa cicha wewnętrzna kontrola przetargu przez resort spraw wewnętrznych. Nie udało nam się jednak tego potwierdzić. Według naszych informacji, zaczął się też lobbing w polskim przedstawicielstwie przy UE w Brukseli. Zdania w sprawie rozstrzygnięć w tym jednym z największych przetargów informatycznych w 2005 r. są podzielone. Według części obserwatorów, odrzucenie ofert poważnych europejskich firm z tak błahych powodów jak zaświadczenia o niekaralności nie powinno się zdarzyć. Inni uważają, że same są sobie winne, bo nie stosują się do polskich przepisów skomplikowanej, ale jednak obowiązującej ustawy.

Powtórka z emocjami

Przetarg wzbudza emocje od jesieni 2004 r. Pierwsze podejście do tego zamówienia zostało unieważnione, gdyż SG zastosowała nieprawidłowe procedury. Po rozpoczęciu drugiego podejścia dwukrotnie działania SG oprotestowała Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT). W przetargu wystartowało 12 konsorcjów, w których skład weszło 50 firm. SG początkowo do drugiego etapu przepuściła tylko konsorcjum pod wodzą Computerlandu (m.in. z Siemensem). Potem uwzględniono protest Emaxu.

System ochrony ma być oparty na kamerach i czujnikach ruchu. Finansowany jest w całości z Funduszu Schengen. Równocześnie rozgrywa się przetarg na radarowy system ochrony granic morskich, którego wartość ocenia się na 40 mln EUR.