Użytkownicy smartfonów badają rynek

opublikowano: 04-03-2015, 00:00

POMYSŁ NA BIZNES: Badania rynkowe w formule crowdsourcingu? Z aplikacją TakeTask ankieterem może zostać każdy użytkownik smartfona

Jak bez wysyłania na miejsce własnego pracownika sprawdzić, czy materiały promocyjne, przekazane do sklepu na drugim końcu Polski, zostały prawidłowo rozstawione albo czy realizacja zleconej zewnętrznej firmie imprezy odbywa się zgodnie z ustalonym schematem? Zadanie takie można np. zlecić każdemu przebywającemu w pobliżu posiadaczowi smartfona, który będzie zainteresowany współpracą. Taką formułę analizy rynkowej proponuje instytut badawczy ABR Sesta, prowadzony przez Sebastiana Starzyńskiego i Marcina Dobka. Na początku 2015 r. objęli oni w sumie 70 proc. udziałów w projekcie TakeTask.pl, czyli mobilnej aplikacji, zbudowanej wcześniej m.in. przez Tomasza Rogalskiego. Teraz koncept będzie intensywnie rozwijany, w planach jest też wyjście z biznesem za granicę, na początek na rynki Europy Wschodniej.

TakeTask to aplikacja mobilna, umożliwiająca każdemu wykonanie odpłatnych zadań, np. sprawdzenie jakości obsługi w konkretnym butiku — wyjaśnia Sebastian Starzyński, prezes TakeTask.
Marek Wiśniewski

Mobilne badanie rynku

Mobilna aplikacja TakeTask, wzorowana na amerykańskiej FieldAgent, wykorzystuje crowdsourcing do badań rynku. W praktyce oznacza to, że do zlecanych przez firmy analiz i testów odpłatnie angażowani są zwykli ludzie. Warunkiem podjęcia przez nich współpracy jest w tym wypadku posiadanie smartfona z systemem Android oraz dostępem do internetu i zaangażowanie. Poprzez aplikację udostępniany jest im spis zadań; użytkownicy wybierają te, które są w stanie, np. ze względu na lokalizację i termin, wykonać. Charakter zadań może być dostosowany do potrzeb zleceniodawcy; użytkownicy mogą udokumentować, np. za pośrednictwem przesłanego do centrali zdjęcia, dostępność asortymentu w sklepie, ułożenie produktów na półkach, skontrolować cenę sprzedaży, sprawdzić zachowanie konsumentów czy też zgłosić punkty w przestrzeni miejskiej wymagające remontu, dziurę w ulicy lub zdemolowaną ławkę. Za każde pojedyncze, poprawnie wykonane zlecenie otrzymują określoną wcześniej gratyfikację.

— Nasi agenci, jak nazywamy ankieterów TakeTask, za zrealizowane zadania otrzymują punkty, które przeliczane są potem na pieniądze. Za jedno zlecenie można otrzymać od kilku do kilkunastu złotych. Współpraca z nimi odbywa się zgodnie ze standardami usług elektronicznych, po zaakceptowaniu przedstawionego im regulaminu. Zgodnie z prawem, jeśli ich miesięczne wynagrodzenie przekroczy 200 zł, na koniec roku wysyłamy im informację o pobranych zaliczkach na podatek dochodowy — wyjaśnia Sebastian Starzyński, współwłaściciel ABR Sesta i TakeTask.

W aplikacji zarejestrowanych jest obecnie ok. 2 tys. agentów, pochodzą głównie z tych części kraju, w których jest najwięcej zleceń badawczych. Tylko czy powierzenie pracy przypadkowym osobom nie obniża jakości badań rynkowych?

— Cały czas weryfikujemy jakość pracy agentów. Ich wiarygodność sprawdzamy na podstawie systemu GPS, który potwierdza ich obecność w wyznaczonym miejscu, oraz przesyłanych do nas zdjęć. Podobną weryfikację stosowalibyśmy dla potwierdzenia jakości pracy wykonanej przez pracowników etatowych — dodaje Sebastian Starzyński.

Test poza granicami

Z wykorzystaniem aplikacji TakeTask realizowano już zlecenia dla takich firm, jak Samsung, Procter & Gamble, Pernod Ricard. Głównymi klientami są firmy produkcyjne z branży FMCG i elektroniki, narzędzie sprawdza się przy audycie placówek handlowych, w których sprzedawane są ich produkty.

Na razie właściciele TakeTask skupiają się na realizacji otrzymywanych zleceń badawczych. Przymierzają się jednak do rozszerzenia modelu biznesowego; chcą dodatkowo udostępniać narzędzie, np. w formule abonamentowej, innym firmom, do ich wewnętrznego użytku. Wizja na dalszą przyszłość: TakeTask mógłby się stać również platformą zleceniową dla samych użytkowników, za jej pośrednictwem można byłoby zamówić np. skoszenie trawnika czy wykonanie drobnych prac porządkowych lub remontowych. Na razie jednak pełna uwaga zostanie skoncentrowana na poszukiwaniu partnerów biznesowych i zleceniodawców oraz poprawie funkcjonalności aplikacji. Planowane są usprawnienia na poziomie komunikacji z agentami, dodana zostanie funkcja e-learningowa, zwiększająca ich kompetencje, uproszczona zostanie też forma prezentacji bieżących zadań. Później do aplikacji mają zostać wprowadzone również systemy gamifikacyjne, dla uatrakcyjnienia platformy i zwiększenia aktywności użytkowników. Pojawić mają się też nowe wersje językowe aplikacji.

— Myślimy o wyjściu z aplikacją za granicę. Na razie interesują nas głównie rynki Europy Wschodniej — zaznacza Sebastian Starzyński. Firma będzie też pracować nad dostosowaniem aplikacji do systemu operacyjnego iOS.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane