Vitol: Ceny ropy nie wzrosną aż do 2017 r.

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-09-02 20:14

W ciągu najbliższych kwartałów ceny ropy brent utrzymają się w przedziale 40-60 USD za baryłkę, ocenia Ian Taylor, prezes Vitola, największego niezależnego pośrednika na rynku ropy.

Jeszcze przez kilka kwartałów globalne zapasy ropy będą się powiększać, a to dlatego, że podaż będzie rosła szybciej niż popyt, powiedział Ian Taylor w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Jego zdaniem nadwyżka podaży nie zniknie z rynku wcześniej niż w 2017 r., co będzie uniemożliwiać wszelkie próby odbicia cen surowca, który był w środę o 50,5 proc. tańszy niż jeszcze 12 miesięcy temu.

- W tym i w przyszłym roku ceny ropy będą utrzymywały się w przedziale 40-60 USD za baryłkę. Nie widzę powodów do zwyżek powyżej tego przedziału, istnieje natomiast ryzyko, że notowania wyjdą z niego dołem, ponieważ słabość widać na rynku fizycznego surowca – zapowiadał Ian Taylor.

Menedżer zwracał uwagę na odporność producentów spoza OPEC na niższe ceny ropy. Według Międzynarodowej Agencji Energii produkcja surowca poza kartelem wzrośnie w tym roku o 1,1 mln baryłek dziennie. To oznacza fiasko starań OPEC, który według Iana Taylora wypowiedział wojnę cenową producentom o wyższych kosztach, takim jak amerykańscy producenci łupkowi, kraje regionu Morza Północnego czy Brazylia. Jedynym czynnikiem przemawiającym za zwyżkami jest dobra kondycja popytu, jednak nie wystarczy to do odbicia cen.

- Globalna konsumpcja wzrośnie w tym i przyszłym roku o 1,5 mln baryłek dziennie, a tymczasem nie widać żadnego załamania popytu chińskiego – zauważał Ian Taylor.

Założony przez Iana Taylora Vitol inwestuje w operatorów instalacji do magazynowania ropy. We wtorek częściowo kontrolowana przez Vitol spółka Varo Energy przejęła Rhytank, operatora zbiorników do przechowywania ropy w Szwajcarii. Inwestorom opłaca się przechowywać ropę, ponieważ ceny w transakcjach natychmiastowych są dużo niższe w porównaniu z transakcjami terminowymi.

Bloomberg