Vivendi chce oddać akcje ET za walory Elektrimu
Vivendi ma kontrofertę do propozycji Deutsche Telekom, dotyczącej przejęcia kontroli nad Polską Telefonią Cyfrową. Francuzi chcą wymienić swoje akcje w Elektrimie Telekomunikacja na papiery samego Elektrimu. Transakcja ma mieć charakter bezgotówkowy i zdaniem analityków, to jest jej główna wada, bo nie rozwiązuje problemu restrukturyzacji długu giełdowego holdingu. Na tym jednak nie koniec wątpliwości.
Vivendi nie zawiodło. Zgodnie z oczekiwaniami przedstawiło wczoraj — podczas pierwszego posiedzenia nowej rady nadzorczej Elektrimu — własną wizję przyszłości aktywów telekomunikacyjnych polskiej grupy. Chce wymienić posiadane akcje w ET na nową emisję akcji Elektrimu. Zaproponowana cena miałaby wynieść pomiędzy 49 a 55 zł, co wyceniałoby PTC na 4,5-5,0 mld EUR.
Po fuzji udział Elektrimu w PTC wzrósłby bezpośrednio do 51 proc. Vivendi posiadałoby natomiast nieco ponad 50 proc. akcji Elektrimu, ale głosowałoby pakietem 49 proc.
Zostaje problem długu
— Oferta Francuzów nie jest zaskoczeniem i co istotne niewiele zmieniła się w porównaniu z propozycjami, jakie Vivendi składało inwestorom finasowym przed NWZA. To, co w niej nowego, to parytet wymiany akcji między Elektrimem a Elektrimem Telekomunikacja oraz wycena PTC. W tym przypadku jednak także nie było niespodzianki, choć ja wyceniam PTC na mniej więcej 5 mld USD, a Vivendi na maksymalnie 5 mln EUR. Uważam, że bardziej atrakcyjna dla akcjonariuszy Elektrimu jest oferta Deutsche Telekom, ponieważ spółka pozyskałaby 400 mln USD, które mogłaby przeznaczyć chociażby na spłatę wysokiego zadłużenia — mówi Michał Marczak, analityk DI BRE.
— Vivendi ma już ponad 10-proc. pakiet akcji Elektrimu, a zatem z ponad 50 proc., które ma uzyskać w wyniku wymiany akcji, dysponowałoby ponad 60 proc. Francuzi deklarują jednak chęć głosowania tylko 49 proc. Pozostaje pytanie, co zrobią z pozostałymi walorami. Poza tym nadal nie wiadomo, w jaki sposób Francuzi chcą zrestrukturyzować dług Elektrimu. DT daje na ten cel 400 mln USD — tłumaczy Anna Wosiek, analityk SG Securities.
Jej zdaniem, deklaracje Francuzów, mówiące, że nie chcą kontroli nad Elektrimem są wyłącznie deklaracjami. Vivendi mogłoby bowiem — posiadając nawet tylko 49 proc. głosów na WZA Elektrimu — przejąć kontrolę nad radą nadzorczą, a tym samym nad zarządem i całą spółką.
Przyjęcie propozycji Francuzów może mieć natomiast katastrofalne skutki dla samego Elektrimu. Może, ale nie musi.
Poważne konsekwencje
— Jeśli sąd arbitrażowy w Wiedniu uznałby, że Vivendi przejęło Elektrim, to wtedy — zgodnie z umową wspólników PTC — DT ma prawo do przejęcia kontroli nad operatorem sieci Era — i to według wartości księgowej, a ta wynosi zaledwie 695,6 mln zł. Tego oczywiście Francuzi chcą uniknąć, a więc nie popełnią tego błędu, no, chyba że działają w porozumieniu z niemieckim operatorem — mówi jeden z naszych rozmówców.
Nie można też wykluczyć, że Vivendi zrezygnuje z jakichkolwiek zmian w RN Elektrimu i rzeczywiście będzie głosowało tylko 49 proc. swoich akcji, a w takiej sytuacji — przynajmniej teoretycznie — nie będzie mowy o przejęciu kontroli nad Elektrimem.
Gra warta świeczki
Vivendi chce, aby jego propozycja była głosowana na ZWZA Elektrimu, które odbędzie się 28 czerwca. Wczoraj prezentowana była też oferta DT. Za objęcie 3,45 procent akcji PTC niemiecki operator chce zapłacić Elektrimowi 400 mln USD (1,6 mld zł). Jeśli identyczną liczbę udziałów kupiłaby po wartości księgowej, to cena transakcji wyniosłaby zaledwie około 24 mln zł. Gra jest zatem warta świeczki, ale paradoksalnie — tylko Vivendi może umożliwić DT skorzystanie z takiej opcji. Trudno natomiast uwierzyć w taki scenariusz wypadków.
W chwili zamknięcia tego wydania „PB” trwała przerwa w posiedzeniu RN. Według naszych informacji, jej przedstawiciele zwrócili się do Vivendi i DT z sugestią dopracowania przedstawionych ofert.