Koniecznością cięcia wysokich kosztów produkcji aut, wynikających m.in z wyższych cen energii, surowców i pozostałych trudności gospodarczych, Volvo Cars tłumaczy decyzję o redukcji zatrudnienia o 1,3 tys. etatów. Zwolnienia mają dotyczyć przede wszystkim pracowników biurowych w szwedzkiej centrali firmy.
„Dążenie do poprawy wydajności firmy przynosi efekty, jednak potrzebujemy zintensyfikować działania, które pozwolą na dalszą redukcję kosztów. Przeciwności gospodarcze, rosnące ceny surowców i zwiększona konkurencja prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas pozostaną wyzwaniem dla naszej branży” – napisał w oświadczeniu Jim Rowan, prezes Volvo Cars.
Około 1,1 tys. miejsc pracy zostanie zlikwidowanych w głównej jednostce operacyjnej Volvo, pozostałe 200 stanowisk w innych podmiotach Volvo działających na terenie Szwecji – również w tym przypadku chodzi wyłącznie o pracowników biurowych.
Liczba zredukowanych etatów odpowiada za 6 proc. siły roboczej Volvo Cars w Szwecji.
Jim Rowan w wywiadzie udzielonym Reutersowi przyznał, że spółka nie wie jeszcze, ile zaoszczędzi dzięki redukcji zatrudnienia.
– Wciąż pracujemy nad szczegółami – mówi Jim Rowan
Dodaje, że w najbliższych miesiącach spodziewa się również redukcji miejsc pracy i obniżenia kosztów w spółkach na całym świecie, w tym w firmach konsultingowych. Podkreśla, że nie może jeszcze określić miejsca ani skali redukcji zatrudnienia. Wiadomo jedno: zwolnienia będą dotyczyć przede wszystkim pracowników biurowych.
Przypomnijmy, że Volvo Cars sprzedaje auta na ponad 80 rynkach i ma tam biura. Jest obecne również w Polsce. Pod koniec lutego 2023 r. Volvo Cars ogłosiło, że stworzy w Krakowie nowy hub technologiczny. Wówczas prezes Volvo zapewniał, że w ciągu najbliższych dwóch lat pracę w nim znajdzie nawet 600 inżynierów. Nie udało nam się ustalić, jak i czy najnowsze plany redukcji zatrudnienia mogą odbić się na tej inwestycji.
