Igor Kazimierski, dysponujący 38,1 proc. akcji Cash Flow (CF), i Grzegorz
Gniady (28,6 proc. kapitału) wytaczają coraz cięższe działa. Dziś zarzucają już
sobie nawzajem działanie na szkodę spółki, m.in. poprzez wyprowadzanie
pieniędzy.
Zaliczka albo...
Konflikt wybuchł 22 grudnia 2008 r., kiedy przed posiedzeniem rady nadzorczej CF zrezygnował jeden z jej członków. Zdaniem Igora Kazimierskiego, prezesa CF, od tej pory rada nie może podejmować decyzji, bo zasiada w niej czterech członków, a więc mniej niż kodeksowe minimum. Tyle że trzech członków rady, popierających wiceprezesa Gniadego, nie zgodziło się z tą interpretacją i podjęło decyzję o odwołaniu Kazimierskiego z funkcji. Ten z kolei nie uznał tego rozstrzygnięcia.
Tego samego dnia, za pomocą pięciu czeków, wypłacił z kasy CF 248 tys. zł, opisując te wypłaty jako "zaliczkę". Zdaniem Gniadego, było to "bezprawne zagarnięcie" pieniędzy spółki, które może być przestępstwem (zawiadomienie do prokuratury ma trafić w ciągu kilku dni).
Kazimierski broni się, że pieniądze mają posłużyć do uchronienia firmy przed paraliżem wywołanym działaniami Gniadego i zamieszaniem ze zmianami w organach spółki. Twierdzi, że miał prawo wypłacić te pieniądze, bo decyzję podjął z prokurentem CF, zanim jeszcze ten został odwołany. Według zapewnień Kazimierskiego, pieniądze znajdują się na koncie powierniczym, z którego uruchomiono kilkanaście tysięcy złotych na pensje pracowników, których nie chciał opłacić Gniady.
Więcej w środowym Pulsie Biznesu.