Telepraca Wkrótce zaczną obowiązywać nowe przepisy
Osoba pracująca poza domem może przynieść pracodawcy oszczędności. Przedtem firma musi spełnić wiele wymagań.
Co się kryje pod głośnym ostatnio sformułowaniem telepraca? Generalnie sprowadza się ona do wykonywania pracy poza biurem, np. w domu, przy wykorzystaniu technologii związanych z komunikowaniem się, a więc z internetem czy z telefonem. Nowelizacja wprowadzająca takie rozwiązanie do kodeksu pracy czeka na podpis prezydenta. Nowe przepisy powinny wejść w życie tej jesieni.
Pracownik na odległość
Według noweli pracownik na ten rodzaj zatrudnienia może przejść — zgodnie z wolą stron — już na etapie zawierania umowy o pracę. Poza obowiązkowymi jej elementami, jak np. nazwa pracodawcy, warunki wykonywania pracy itd., musi zawierać zapis o formie zatrudnienia na odległość. Przejście na telepracę będzie też możliwe, gdy pracownik jest już zatrudniony.
— Wówczas zmiana warunków wykonywania pracy nastąpi na mocy porozumienia stron, z inicjatywy pracownika lub pracodawcy — mówi Renata Sobolewska, radca prawny.
Przedsiębiorca powinien, w miarę możliwości, uwzględnić wniosek pracownika o przejściu na telepracę, ale nie musi.
Kodeks pracy zobowiązuje pracodawcę m.in. do dostarczenia telepracownikowi sprzętu niezbędnego do wykonywania zadań w takiej formie, ubezpieczenia go, pokrycia kosztów związanych z instalacją i serwisem sprzętu oraz niezbędnych szkoleń. Szczegóły powinny być ustalone w umowie o pracę.
— Osoba zatrudniona w formie telepracy wykonanie zadań może przedstawić na przykład przy użyciu poczty elektronicznej. Wszystko zależy od rodzaju pracy i ustaleń między pracownikiem i pracodawcą — wyjaśnia Ewelina Skocz z Business Consulting Systems, firmy zajmującej się zarządzaniem zasobami ludzkimi.
Pracownik wykonujący zadania w domu nie pozostanie poza kontrolą pracodawcy. Możliwa będzie np. wizyta szefa w domu. Na takie działania musi wyrazić zgodę pracownik. Kontrola drogą e-mailową czy telefoniczną będzie dozwolona w każdej chwili, bez uprzedniej zgody.
Pracodawcy skorzystają
Telepraca — uważa Ewelina Skocz — to dobry sposób na zatrudnienie pracowników, ale tylko na niektórych stanowiskach i w niektórych rodzajach działalności, gdzie np. nie jest konieczny bezpośredni bądź częsty kontakt z klientami. W takiej grupie są osoby wykonujące pracę biurową, czyli np. tłumacze, graficy, księgowi, dziennikarze, architekci, informatycy.
— Warto zwrócić uwagę na sytuację osób niepełnosprawnych, dla których taka forma zatrudnienia powinna być szansą na dalszy rozwój zawodowy. Ponadto, gdy pracownik wychowuje dziecko, wtedy także jest to argument za jego zatrudnieniem w takiej formie. Pracą w tym systemie mogą być też zainteresowani przedsiębiorcy zamierzający zmniejszyć koszty pracy, na przykład poprzez sięganie po pracowników z innych regionów Polski — twierdzi Ewelina Skocz.
Mowa o tych częściach kraju, w których m.in. pensja określonego specjalisty jest niższa niż kwota, jaką pracodawca musi zaoferować takiemu samemu specjaliście w swoim regionie. Niewykluczone, że takie praktyki mogą wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia w niektórych regionach Polski.
W praktyce telepraca powinna pomóc godzić życie zawodowe i rodzinne osobom mającym kwalifikacje niezbędne do wykonywania zadań poza firmą. Nim tak się stanie, ta forma zatrudnienia musi najpierw zyskać przychylność pracodawców i pracowników.
Praca na odległość ma zalety, ale również wady
Praca w trybie zdalnym niesie wiele korzyści dla pracownika i dla pracodawcy. Możliwość wypełniania obowiązków na przykład w domu jest znacznym ułatwieniem dla osób wykonujących tak zwane wolne zawody i dla niepełnosprawnych. Dzięki temu systemowi zatrudnienia matki wychowujące małe dzieci nie muszą rezygnować z aktywności zawodowej na rzecz dziecka wymagającego stałej opieki. Z punktu widzenia przedsiębiorstwa główną zaletą telepracy jest minimalizacja kosztów, na przykład dzięki redukcji powierzchni biurowej.
Praca zdalna ma również wady. W znacznym stopniu ogranicza liczbę bezpośrednich kontaktów między współpracownikami. Rozproszona struktura utrudnia menedżerowi sprawne zarządzanie zespołem, pracownik zaś może mieć poczucie odizolowania od reszty firmy.
Największym minusem telepracy jest jednak dla większości pracodawców brak możliwości sprawowania stałego nadzoru nad podwładnymi. Z tego powodu system pracy zdalnej uważa się za najodpowiedniejszy dla osób samodzielnych, dobrze zorganizowanych, o silnej samodyscyplinie i wysokiej orientacji na realizację celu.
Kasandra Adebowale
Futurea Grupa Doradcza
Różnice kulturowe także mają znaczenie
Badania nad telepracą prowadzi się na całym świecie od wielu lat. Liczba telepracowników systematycznie rośnie. Mimo to poziom telepracy jest mniejszy, niż można by się tego spodziewać po dostępności technologii teleinformatycznych i wiedzy o telepracy.
Widać to w Unii Europejskiej, która od wielu lat wspiera programy związane z tą formą zatrudnienia. Mimo istnienia przepisów regulujących status pracy zdalnej cieszy się ona umiarkowanym zainteresowaniem, szczególnie na południu Europy. Według wielu badaczy, wynika to głównie z czynników socjokulturowych.
Potwierdza to przykład Hiszpanii, gdzie mimo dogodnych warunków technologicznych poziom telepracy jest najniższy w starej Unii. Według raportu Collaboration@work z 2006 r. e-pracę wykonywało tam jedynie 4,9 proc. ogółu zatrudnionych, gdy średnia unijna to 13 proc. W 1999 r. telepracę wykonywało 2,81 proc. zatrudnionych Hiszpanów, a średnia unijna wynosiła 6 proc.
Badacze telepracy zwracają uwagę, że jej poziom jest większy w krajach, które w niewielkim stopniu regulują prawnie swój rynek pracy, a więc w krajach o gospodarkach liberalnych, takich jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.
Paweł Kozioł
telepracownik, słuchacz studiów doktoranckich w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie
Albert Stawiszyński