W energetyce nastąpiła poprawa płatności

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2003-09-18 00:00

Rynek zarządzania wierzytelnościami spółek dystrybucyjnych dopiero się w Polsce tworzy. Jednak na kompleksowość działań trzeba poczekać.

Przypadki kompleksowego zarządzania wierzytelnościami dystrybutorów energii nie są w Polsce powszechne i w większości mają charakter programów pilotażowych.

Specyfika branży sprawia, że proces kompleksowego zarządzania wierzytelnościami spółek dystrybucyjnych nie należy do łatwych.

— Dystrybutorzy energii sprzedają usługi, które mają charakter powszechny. Wszelkie ograniczenia w sprzedaży są regulowane prawem i stanowią odstępstwa od reguły powszechności. Jakie to rodzi konsekwencje dla windykacji? Nie można ograniczyć dostępu do dobra powszechnego bez wyczerpania określonych procedur prawnych. Narzędzia wykorzystywane w procesie windykacji to: monitoring wierzytelności wcześnie przeterminowanych, wezwania do zapłaty, aż do monitów dążących do ugody, lub skierowanie sprawy na drogę sądową. W ten sposób przyśpieszamy obieg gotówki i zapobiegamy lawinowemu narastaniu zadłużenia — mówi Piotr Krupa, prezes Kruk Systemy Inkaso.

W wyniku takich działań operator energetyczny zyskuje czas na podjęcie stosownych kroków.

— Rynek ten dopiero się tworzy i nasza współpraca ze spółkami dystrybucyjnymi odnosi się obecnie do wierzytelności straconych, tj. takich, w których abonent nie podejmował wpłat od ponad roku lub takich, w przypadku których wydane zostały stosowne wyroki sądowe — przyznaje Piotr Krupa.

Zarządzanie wierzytelnościami w tej branży różni się znacznie w przypadku każdego dystrybutora energii. Warunki funkcjonowania takich spółek są odmienne w zależności od części kraju.

Zdaniem Beaty Zalewskiej, regionalnej dyrektor sprzedaży Kasolvenzia Polska, spółkom dystrybucyjnym potrzebne są systematyczne i konsekwentne procedury zarządzania wierzytelnościami

— W każdej z nich wyglądają one inaczej — proces ten jest „szyty na miarę”. Inny będzie w przypadku dystrybutora, który obsługuje tereny wiejskie, gdzie inkasent co dwa miesiące pojawia się u odbiorcy, by zrobić odczyt i wystawić rachunek. Inny w regionie dużego zagęszczenia aglomeracji miejskich o znacznym bezrobociu i skupiskach upadającego przemysłu. Tam inkasent pojawia się raz w roku u odbiorcy, dokonuje odczytu liczników — i na tej podstawie prognozuje się rachunki na najbliższy rok — wyjaśnia Beata Zalewska.

Przyznaje, że proces ten charakteryzuje się dużym dynamizmem, wymagającym kontroli i wprowadzania zmian.

— Świetnie widoczne jest to na przykładzie naszego klienta — Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego. Wprowadzenie systemowego monitoringu drobnych odbiorców energii przyniosło efekty. Nastąpiła znaczna poprawa dyscypliny płatniczej odbiorców indywidualnych — zapewnia Beata Zalewska.

Główną przeszkodą w przyjęciu przez dystrybutorów energii w Polsce zasady kompleksowego zarządzania wierzytelnościami są ograniczenia technologiczne.

— Proces kompleksowego zarządzania wierzytelnościami wymaga wymiany dużej ilości informacji na poziomie operacyjnym. Kontrolowanie zadłużeń jest możliwe, gdy operator dysponuje odpowiednimi systemami IT. Pomiędzy operatorem a windykatorem musi działać przepływ informacji o wpłatach należności czy kolejnym zadłużeniu — twierdzi Piotr Krupa.

Specyfika działania branży energetycznej, gdzie wiele zakładów ma pozycję monopolisty, paradoksalnie może pomóc w upowszechnieniu usługi, jaką jest kompleksowe zarządzanie wierzytelnościami.

— Dla przeciętnego dłużnika odcięcie dostaw energii oznacza poważne kłopoty. Nie jest tym zainteresowana spółka dystrybucyjna, której zależy na ciągłości dostaw. Dlatego przekazanie windykacji zewnętrznej firmie jest rozwiązaniem optymalnym. Powoduje naturalną selekcję dłużników, zawężając ich do grupy, która powinna zostać przekazana do windykacji — twierdzi Donat Dubiel, dyrektor ds. obrotu i windykacji wierzytelności Sigma Trade.

Okiem przedsiębiorcy

Windykacja: lepiej z zewnątrz

Zarządzanie wierzytelnościami w systemie energetycznym to stosowanie narzędzi windykacyjnych. Zlecanie usług na zewnątrz jest nieodzowne. Nie ma takiej możliwości, żeby zainwestować w know-how oraz infrastrukturę windykacyjną tylko po to, aby zarządzać własnymi wierzytelnościami. To się nie opłaca. W zamian za prowizję kupujemy przejęcie odpowiedzialności za proces, wiedzę, doświadczenie i markę. Sprawdza się tu zasada, że dobry sprzedawca nie będzie nigdy dobrym windykatorem, dzielą ich priorytety.

Grzegorz Kinelski koordynator ds. windykacji GZE