Raport o przepływach kapitałowych globalnych funduszy niepokoi i zaskakuje. Kwietniowy odpływ z rynku akcji jest mniejszy o połowę niż miesiąc wcześniej, ale Polska była negatywnym wyjątkiem w gronie emerging markets.
Decyzje inwestorów stoją w jaskrawej sprzeczności z tym, co w środku kwietnia mówiono na temat polskich akcji. Wtedy to Citigroup i Morgan Stanley podwyższyły dla polskich spółek rekomendację do „przeważaj”. Fundusze często reagują stadnie, więc te oceny powinny się były przełożyć na popyt. Okazało się, że (prawdopodobnie) tak się nie stało.
Optymistycznym wyjaśnieniem byłoby założenie, że bezwładność funduszy przesuwa napływ kapitału na maj. Pesymista powie jednak, że zagranica obawia się spowolnienia gospodarczego w Polsce i tego, że złoty, po fali gwałtownego umocnienia, zacznie tracić.
Ja obstawiam scenariusz optymistyczny.