W oczekiwaniu na wzrosty

Marta Sieliwierstow
22-06-2010, 00:00

W ostatnich latach na nudę w branży hotelarskiej nie można narzekać. Raz są spadki przychodów, potem wzrosty, a teraz pełne niepokoju oczekiwanie...

Po chudych latach hotelarze liczą na poprawę sytuacji w ich branży

W ostatnich latach na nudę w branży hotelarskiej nie można narzekać. Raz są spadki przychodów, potem wzrosty, a teraz pełne niepokoju oczekiwanie...

W latach 2003-05 europejskie hotelarstwo przeżywało zastój. Kolejne lata (2006-08) przyniosły ożywienie, ale z końcem 2008 r. i rozprzestrzeniającym się światowym kryzysem znowu nastąpiło wstrzymanie wielu inwestycji, zmniejszyło się też obłożenie pokoi hotelowych. Najbardziej dotkliwe spadki przyszły w 2009 r., nie ominęły także polskiej branży hotelarskiej. Wykorzystanie pokoi hotelowych w Europie spadło o 6,2 proc., a średnie ceny nawet o 16 proc. Na jednym pokoju europejscy hotelarze zarabiali średnio o 21,2 proc. mniej. Wyniki finansowe sektora były dużo gorsze niż w poprzednich latach. Spadła nie tylko liczba osób wyjeżdżających służbowo i korzystających z hoteli, ale także liczba turystów.

Stan rynku

Według najnowszego raportu przygotowanego przez Instytut Turystyki i "Wiadomości Turystyczne" w minionym roku z polskich hoteli skorzystało 10,6 mln gości, czyli o 1 proc. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie do 3,1 mln (o 3,8 proc.) spadła liczba turystów zagranicznych, a do 7,5 mln, czyli o 0,4 proc., wzrosła liczba turystów krajowych.

— Według większości hotelarzy sytuacja na polskim rynku w 2009 r. była bardzo zła. Ale co pocieszające, zwiększyła się i nadal zwiększa liczba rodzimych gości korzystających z pokoi hotelowych. Jednak na tle innych europejskich krajów wciąż jest to nieduży odsetek — mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki.

W 2009 r. w całym kraju działało 6,9 tys. tzw. obiektów zbiorowego zakwaterowania, które były w stanie zapewnić 606,5 tys. miejsc noclegowych. W porównaniu z innymi państwami europejskimi hotele w Polsce nadal są niewielką częścią całej bazy noclegowej. W 2009 r. w Polsce działało 1634 hoteli, które dysponowały prawie 85 tys. pokoi i oferowały 165,6 tys. miejsc noclegowych. Choć liczba hoteli z roku na rok rośnie, to wciąż stanowią jedynie 23 proc. wszystkich obiektów noclegowych. Nieco wyższy (27 proc.) jest udział hoteli w całości miejsc noclegowych. W 2009 r. w porównaniu z 2008 r. przybyło 9,8 proc. hoteli, 6,3 proc. pokoi hotelowych i 6,3 proc. miejsc noclegowych.

— Zdecydowanie szybciej rośnie liczba hoteli niż miejsc noclegowych. To oznacza, że budowane są głównie mniejsze obiekty z kilkudziesięcioma pokojami, będące w stanie przenocować jednocześnie kilkadziesiąt osób — zauważa Krzysztof Łopaciński.

Czekając na kibiców

Cechą charakterystyczną polskiego hotelarstwa jest duże rozdrobnienie rynku. Więcej niż trzy obiekty hotelowe ma ponad trzydzieści rodzimych i zagranicznych sieci hotelowych. Według danych z 2008 r. większą liczbę hoteli mają: Grupa Hotelowa Orbis (55 placówek w Polsce), OST Gromada (18), Grupa Hoteli WAM (18), Qubus Hotel (13), Louvre Hotels (10), PUHIT (10), Diament (7), Starwood Hotels Resort (7).

Wciąż aktualne jest pytanie, czy Polska baza noclegowa będzie wystarczająca, aby przyjąć wszystkich kibiców, którzy przyjadą na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012. Wiele sieci zapowiadało ekspansję właśnie w związku z tą imprezą, ale plany części z nich zostały pokrzyżowane przez kryzys gospodarczy. Wzrost liczby rozpoczynanych budów, który był widoczny w ostatnich latach, właściwie się kończy.

W najbliższych dwóch la- tach spodziewany jest wzrost liczby oddawanych do użytku obiektów, a potem przyjdzie spadek inwestycji. Najbardziej kryzys pokrzyżował plany tym, którzy dopiero zamierzali wejść na rynek. Jeszcze w marcu 2010 r. oczekiwano, że wyniki branży będą zdecydowanie lepsze niż ubiegłoroczne. Jednak prawie dwumiesięczne utrudnienia w ruchu lotniczym wywołane eksplozją wulkanu na Islandii spowodowały, że prognozy na ten rok nie są już tak optymistyczne. Jednocześnie właściciele hoteli przekonują, że inwestowanie w ten segment rynku to proces długoterminowy, dlatego nawet dwuletnie zachwianie ko-niunktury nie powinno wpływać na ostateczne powodzenie inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / W oczekiwaniu na wzrosty