W Polsce zwalnianie jest tanie

19-12-2012, 00:00

Rozstanie z etatowym pracownikiem w Polsce jest pięć razy tańsze niż we Włoszech. A prawo przyznaje pracodawcom coraz większą swobodę

Nie zatrudniamy na umowę o pracę, bo to mało elastyczne i kosztowne — takie tłumaczenie często słychać ze strony polskich przedsiębiorców. Ale co mają powiedzieć włoscy i belgijscy pracodawcy, których rozstanie z pracownikiem kosztuje odpowiednio pięć i trzy razy więcej? Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Deloitte Legal. Okazuje się, że koszt zwolnienia etatowego pracownika w Polsce jest dwa razy niższy niż średnio w Europie Zachodniej. Ba, mniej kosztowne jest to tylko w pięciu krajach (patrz infografika).

Dbać o wizerunek

Skąd tak duże różnice między krajami? Jednym z czynników jest okres wypowiedzenia. Według polskiego kodeksu pracy, etat do sześciu miesięcy zapewnia dwa tygodnie wypowiedzenia, powyżej pół roku do trzech lat — jeden miesiąc, a staż dłuższy niż trzy lata — trzy miesiące. Najkrótsze okresy wypowiedzenia, do miesiąca, mają m.in. Łotwa i Rumunia. W Skandynawii mogą trwać pół roku. Pod wpływem kryzysu ekonomicznego prawo pracy jednak się zmienia. Państwa uelastyczniają przepisy i dają zatrudniającym coraz większą swobodę.

W ocenie Marka Massalskiego, dyrektora marketingu Nowych Motywacji, firmy szkoleniowo-doradczej, która prowadzi dla przedsiębiorców m.in. programy kierowania zespołami pracowników, decyzje dotyczące strategii firmy — i ekonomicznej, i kadrowej — zależą przede wszystkim od kosztów bieżącego utrzymania pracowników, a nie reguł i wydatków związanych ze zwolnieniami. Ten drugi aspekt może być brany pod uwagę w dużych firmach, działających w sieci, z oddziałami rozsianymi po całym kraju, liczących tysiące zatrudnionych. W większości firm rozpatruje się jednak to, ile kosztują stanowisko pracy, podatki, ZUS. — Zatrudnienie pracownika to potencjał ważny dla celów biznesowych, i to jest istotne w strategii zatrudnienia — podkreśla Marek Massalski. Jego zdaniem coraz częściej nie tylko pracodawcy, ale też pracownicy wolą zatrudnienie na tańsze dla firm tzw. umowy śmieciowe (zlecenia czy o dzieło). Wybierają wyższe zarobki zamiast umowy o pracę z wątpliwą perspektywą godziwej emerytury. Podkreśla też, że koszt zwolnienia pracowników jest kalkulowany głównie wtedy, gdy zmniejszenie zatrudnienia staje się konieczne. — Duże przedsiębiorstwa coraz częściej podejmują decyzje kadrowe, biorąc pod uwagę tzw. społeczną odpowiedzialność przedsiębiorcy i elementy zarządzania wizerunkiem firmy w oczach pracowników. Zarówno zwalnianych, jak i tych, którzy zostają z pracodawcą. Mechanizmem, który temu służy i który nabiera w Polsce coraz bardziej na znaczeniu jest tzw. outplacement, znany również pod pojęciem zwolnień monitorowanych — mówi Mariusz Śron, radca prawny, partner w kancelarii Deloitte Legal, Pasternak, Korba i Wspólnicy. Outplacement to wsparcie dla zwalnianych, polegające m.in. na szkoleniach, konsultacjach, spotkaniach z psychologiem, aranżowaniu rozmów z potencjalnymi pracodawcami w przypadku kadry kierowniczej. Pracodawcy podejmują też współpracę z lokalnym urzędem pracy bądź firmą zewnętrzną dla minimalizacji negatywnych skutków redukcji zatrudnienia.

W Polsce jak w Unii

Eksperci Deloitte nie potrafią na razie przewidzieć, jakie będą tendencje na rynku pracy w najbliższych latach. Kraje, które najbardziej odczuwają skutki kryzysu, zdecydowały się na daleko idące zmiany w prawie, dające więcej swobody pracodawcom, ale na potencjalne efekty tych działań trzeba poczekać. — Nasze badanie wykazało, że polskie przepisy regulujące kwestie związane z rozwiązywaniem umowy o pracę nie odbiegają od praktyki stosowanych w innych krajach europejskich. W pewnym stopniu jest to wynikiem unifikacji części prawa pracy na poziomie Unii Europejskiej — podkreśla Marta Jóźwiak, starszy prawnik w Deloitte Legal.

SONDA

Przedsiębiorcy: to, że u nas jest taniej, wcale nie oznacza, że jest lepiej

Polskie firmy mają przewagę nad zachodnimi w kosztach pracy. Ale do ideału sporo brakuje.

RAFAŁ BRZOSKA

prezes Integer.pl

W państwach na zachodzie Europy systemy obciążeń ubezpieczeniowych są gorsze i — jak np. we Francji — dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy trzeba wypłacać wynagrodzenie nawet pracownikowi, który trafił do więzienia. To, że u innych jest gorzej, nie czyni jednak od razu polskiego systemu najlepszym z możliwych albo nawet przyjaznym dla pracownika i pracodawcy. „Narzuty” na koszty pracy są wysokie w porównaniu np. z krajami bałtyckimi czy Słowacją, gdzie zatrudnienie na umowę o pracę jest po prostu tańsze niż w Polsce. My, jako operator pocztowy, działamy na sezonowym rynku i musimy mieć elastyczną strukturę zatrudnienia, stąd sięgamy po umowy zwane (niesłusznie) „śmieciowymi”. Według mnie, dla młodych osób, dopiero wchodzących na rynek pracy, zatrudnienie na umowę-zlecenia jest szansą zdobycia doświadczenia i zarobku — eliminować należy patologie, nie same umowy tego typu.

DARIUSZ GRZESZCZAK

prezes Erbudu

Koszt zwolnienia pracownika w Polsce jest istotnie niższy niż w Niemczech, gdzie także prowadzimy działalność. Rekrutujemy jednak tak, by nie zwalniać, a spółki z grupy mają niską fluktuację. Pracownik to kapitał firmy. Często zdarza się, że nasi stali klienci życzą sobie współpracować z konkretnymi osobami czy ekipami.

KRZYSZTOF JAKUBIEC

prezes Inwestycji Przemysłowych AT

Być może koszty zwolnień w Europie Zachodniej są wyższe niż w Polsce, ale to nie znaczy, że odczuwamy je jako mało znaczące. W tym roku byliśmy zmuszeni do redukcji zatrudnienia. Trzymiesięczne wypowiedzenie czy wypłaty ekwiwalentu urlopu były dla nas dużym obciążeniem. Nie zatrudniamy natomiast pracowników na tzw. umowy śmieciowe. Uważam — choć być może jestem w tej opinii odosobniony — że pracownik zatrudniony na umowę o pracę jest bardziej przywiązany do firmy i bardziej lojalny.

RAFAŁ KALISZ

wiceprezes firmy Elmat, dostawcy teleinformatyki

W Europie Zachodniej koszty socjalne i związane z ochroną pracownika są mocno rozbudowane. Polska ma pod tym względem przewagę nad zachodnimi sąsiadami. Jednak trzeba pamiętać, że istnieje istotna różnica w zarobkach, a kiedy zarobki są niższe, to i koszty zwolnienia nie są tak wysokie. Zatrudniamy obecnie około 220 osób i od trzech lat nie zwolniliśmy ani jednego pracownika. Rok do roku zwiększamy zatrudnienie o 30 proc. Koszty zwolnienia nie mają dla nas większego znaczenia — koszt utrzymania nierentownego pracownika jest przecież znacznie wyższy niż koszt jego odprawienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W Polsce zwalnianie jest tanie