W Turcji już nie zarobisz

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-08-30 00:00

Główny indeks tureckiej giełdy od szczytu w maju stracił prawie 28 proc.

Marzenia o powtórce ubiegłorocznych zysków w Turcji odchodzą w zapomnienie z kolejną przeceną indeksów. Obawa inwestorów o możliwe zaangażowanie Turcji w konflikt syryjski podsyciła, trwający już od ponad trzech miesięcy, odpływ kapitału ze stambulskiej giełdy. Przez ostatnie trzy miesiące posiadacze jednostek funduszy akcji tureckich stracili średnio 32 proc. W szczególnie nieciekawej sytuacji są klienci Union Investment TFI, które jeszcze w kwietniu — miesiąc przed załamaniem giełdy — z wielką pompą reklamowało nowy fundusz. Ci, którzy skusili się na długoterminowe perspektywy kraju nad Bosforem i kupili jednostki, są już 37 proc. pod kreską.

None
None

Dramat na stambulskiej giełdzie rozpoczął się od demonstracji liberalnej części tureckiego społeczeństwa. Brutalna reakcja policji na protest ekologów przeciwko zabudowie placu Taksim w Stambule spowodowała, że niewielka akcja protestacyjna przerodziła się w masowe manifestacje w dużych miastach. Opozycyjna część społeczeństwa od dłuższego czasu wyrażała niepokój autorytarnym stylem rządów premiera Erdogana i próbami narzucenia konserwatywnego stylu życia, a uchwalone ograniczenia w handlu alkoholem zwiększyły poczucie zagrożenia islamizacją kraju i braku poszanowania praw laickiej społeczności. Oliwy do ognia dolały sugestie szefa Fedu o możliwym zakończeniu programu QE3, do inwestycji nad Bosforem nie zachęcały również zamieszki w Egipcie. Ostatecznie przecenę wzmocniła wojna domowa w Syrii i inwestorzy nie mają co liczyć na szybkie odbicie indeksów. Obawy o ewentualne zaangażowanie kraju w konflikt syryjski wzmacnia odpływ kapitału i można się spodziewać, że potrwa, dopóki sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie ustabilizuje.

Zdaniem specjalistów z TFI, długoterminowe perspektywy makroekonomiczne Turcji wciąż pozostają atrakcyjne. Kraj jest w dalszym ciągu nastawiony na dynamiczny rozwój. W I kwartale PKB wzrósł o 3 proc., a turecki rząd szacuje, że w całym 2013 r. wzrośnie o 4 proc.

— W Turcji bardzo dynamicznie tworzy się rynek sprzedaży aut luksusowych — w ciągu pięciu miesięcy tego roku wzrósł o 100 proc., podczas gdy wskaźnik dla UE wynosi 7 proc. Nic więc dziwnego, że światowe tuzy motoryzacji otwierają tam swoje zakłady produkcyjne. Ostatnio, mimo niepokojów społecznych, Ford zdecydował się na przeniesienie do Turcji swojej fabryki z Wielkiej Brytanii, a Toyota otworzyła kolejną. To stwarza miejsca pracy i napędza przedsiębiorstwa lokalne — mówi Robert Burdach z Union Investment TFI.