Tylko 13 proc. pracowników weźmie udział w spotkaniach świątecznych. A czy firmowy Mikołaj przyniesie prezenty?
Planowano je z dużym wyprzedzeniem, aby w dniu spotkania wszystko było dopięte na ostatni guzik. Catering zapewniał pyszne menu, agencja eventowa przygotowywała klimatyczną salę i nastrojową muzyką, a pani prezes drżącym ze wzruszenia głosem składała wszystkim pracownikom najserdeczniejsze życzenia. W tym roku w większości przedsiębiorstw świątecznych spotkań nie będzie – wynika z najnowszego badania Pracuj.pl. W firmowych wigiliach weźmie udział tylko 13 proc. respondentów. Wiadomo, pandemia. W ubiegłych latach wskaźnik ten wyniósł 75 proc.

Czy nie można świętować na odległość? Pracodawcy raczej nie są do takiej formy przekonani. Podobnie pracownicy. Tylko co piąty uważa, że byłoby to dobre rozwiązanie.
– W przypadku zdalnych spotkań liczy się dobry pomysł, zdolność pozytywnego zaskoczenia pracowników i nadanie wydarzeniu takiej oprawy, by odróżniało się od typowej telekonferencji. Szczególnie że wiele osób jest już zmęczonych częstymi rozmowami online, a integrować chciałoby się na żywo, jak w minionych latach – zwraca uwagę Agata Grzejda, ekspertka ds. komunikacji wewnętrznej w Grupie Pracuj.
Problem w tym, że jesteśmy istotami społecznymi. Jak kania dżdżu potrzebujemy rozmów, dzielenia się radością, życia towarzyskiego. Pozbawieni międzyludzkich interakcji popadamy w smutek i zniechęcenie. Zapadamy nawet na zdrowiu. A odbija się to też na karierze. Marcus Buckingham i Ashley Goodall w książce „Dziewięć kłamstw o pracy“ piszą, że imprezy firmowe dają zatrudnionym „większe poczucie sensu i silniejszą wiarę w organizację”. Za wzór stawiają urządzane od 2015 r. comiesięczne spotkania w Cisco (pewnie pandemia przerwała ten zwyczaj). Osoby, które regularnie biorą w nich udział, bardziej entuzjastycznie podchodzą do misji przedsiębiorstwa oraz w większym stopniu identyfikują się z pracodawcą.
– Nie jestem przekonany, że każdemu przypadłyby do gustu integracje raz na miesiąc. Proponuję imprezy od wielkiego dzwonu, z okazji świąt czy rocznicy firmy. Byle jednak razem się bawić i spędzać z sobą czas w mniej formalnych okolicznościach – mówi Andrzej Mazurowski, specjalista ds. komunikacji i PR.
Drobiazg pod choinkę
Skoro nie wigilia, to może chociaż paczka ze słodyczami i butelką wina? 50 proc. uczestników zrealizowanego przez Pracuj.pl sondażu nie spodziewa się żadnego prezentu. Pozostali liczą na premie (33 proc.), upominki (21 proc.) i dodatkowe dni wolne (6 proc.). 56 proc. indagowanych uważa, że przerwa świąteczna to dobra okazja do odpoczynku od zmartwień, których nie brakuje choćby w czasie kolejnego lockdownu. Nic dziwnego, że niemal połowa (49 proc.) planuje wziąć między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem przynajmniej dzień urlopu. Zwłaszcza że jest to okres zamrożenia lub spowolnienia działalności w wielu firmach.
– Ludzie są teraz bardzo czuli na punkcie różnych form docenienia. Programy motywacyjne wcale nie muszą nadszarpnąć budżetów przedsiębiorstw. Inwestycje te szybko się zwrócą, bo pracownicy będą chcieli się odwdzięczyć większym zaangażowaniem – argumentuje Andrzej Mazurowski.
Jeszcze będzie normalnie
Pandemia kiedyś minie. Czy firmy powrócą wtedy do zwyczaju organizowania wigilii? Przedstawicielka Pracuj.pl nie ma wątpliwości – komunikacja cyfrowa jej zdaniem nigdy nie zastąpi tradycyjnych spotkań i rozmów. Ekrany zabijają magię świąt. Co innego odbyć przy komputerze działowe zebranie podsumowujące ostatni kwartał, a co innego słuchać w taki sposób świątecznego wystąpienia szefa lub koncertu kolęd jazzowych, o który zadbał dyrektor HR.
– Choć przez ostatnie miesiące nauczyliśmy się lepiej funkcjonować w wirtualnym świecie pracy, takie okazje dobrze obrazują potrzebę wspólnej celebracji ważnych momentów i bezpośredniego kontaktu ze współpracownikami – mówi Agata Grzejda.
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze rok temu część z nas uważała wigilie w biurze za przejaw konformizmu i próbowała wyłamać się z tej firmowej tradycji.