W wezwaniach chytry dwa raz traci

opublikowano: 27-07-2020, 22:00

Premie w wezwaniach w ostatnich latach spadły, a duzi inwestorzy decydują się na atrakcyjną ofertę zwykle w ostateczności.

Z analizy KPMG w Polsce wynika, że premie płacone w ostatnich dwóch latach w wezwaniach na akcje spółek spadają: w 2019 r. średnio było to 10 proc. wobec 14 proc. w 2018 i 19 proc. w 2017. To różnica między ceną oferowaną przez inwestora i ceną minimalną, określoną w ustawie. W roku 2019 przeprowadzono osiem wezwań, w których wartości wezwania przekroczyły 200 mln zł, z czego dwa przekroczyły wartość 3 mld zł.

— Wraz z rosnąca liczbą wezwań oraz malejącą aktywnością inwestorów wysokość premii w ostatnich latach ustabilizowała się na poziomie kilkunastu procent, spadając do zaledwie 10 proc. w 2019 r., co jest wartością istotnie niższą od tej spotykanej na dojrzałych rynkach kapitałowych, takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, gdzie premie na poziomie 20-30 proc. nie należą do rzadkości — mówi Tomasz Wiśniewski, szef zespołu wycen w KPMG w Polsce.

Z analizy wynika, że w latach 2018 i 2019 inwestorzy branżowi przeprowadzili 33 wezwania (tylko jedno zakończyło się fiaskiem) i płacili średnio 14-procentową premię. Mniej, bo przeciętnie 8 proc., płacili inwestorzy finansowi, którzy ogłosili 20 wezwań, z czego trzy się nie powiodły. W dwóch trzecich przypadków wzywający nie musieli lub nie chcieli podnosić pierwotnej ceny, która w 90 proc. przypadków okazała się wystarczająca, by nabyć akcje. W pozostałych wezwaniach po podniesieniu ceny skuteczność również była 90-procentowa.

— W ujęciu historycznym podnoszenie ceny w wezwaniu często okazywało się bardziej kosztowne, niż zaproponowanie odpowiednio wysokiej premii już na samym początku. Podczas ostatniej dekady w przypadku wezwań, gdzie pierwsza zaproponowana cena była jednocześnie ostateczną, aby przekonać akcjonariuszy do sprzedaży swoich akcji, wystarczyła premia w wysokości około 15 proc. W przypadku wezwań z podniesieniem ceny pierwsza zaproponowana premia wynosiła średnio około 5 proc., ostatecznie jednak, aby osiągnąć sukces, inwestor musiał zapłacić łącznie prawie 19 proc. premii — mówi Tomasz Regulski, dyrektor w zespole wycen w KPMG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane