Wabikiem mogą być wyborcze obietnice

Paulina Sztajnert
opublikowano: 15-12-2005, 00:00

Do końca listopada Polacy otworzyli ponad 310 tys. IKE. Do końca roku liczba ta może wzrosnąć do 500 tys. Pomogą wyborcze zapowiedzi.

Po czternastu miesiącach funkcjonowania indywidualnych kont emerytalnych (IKE) liczba chętnych do takiego oszczędzania na przyszłą emeryturę znacząco się nie zwiększyła. Na koniec listopada otwartych było nieco ponad 311 tys. kont, czyli o 25 tys. więcej niż na koniec września. Przyszli emeryci zgromadzili na nich 577 mln zł. Niewykluczone jednak, że sytuacja się poprawi.

Różne oczekiwania

— Zauważyliśmy pewien wzrost powodowany zapewne deklaracjami dotyczącymi ulg w podatku dochodowym. Sądzę więc, że decydujący dla liczby zarejestrowanych IKE będzie grudzień. Polacy są wrażliwi na obietnice — mówi Krzysztof Rosiński, wiceprezes PZU Życie.

To nie jedyny wabik.

— Dzięki akcji reklamowo-promocyjnej będziemy chcieli zachęcić klientów do założenia IKE. Sądzę, że cały rynek powinien zakończyć rok ponad 0,5 mln otwartych kont — twierdzi Krzysztof Rosiński.

— Nie przygotowaliśmy żadnej promocji dla IKE. Nie sądzę, aby włożone w nią pieniądze się zwróciły. To wciaż jest produkt dość niszowy. Sądzę, że rynek zakończy rok z około 350 tys. kont — uważa Adrian Adamowicz, dyrektor ds. sprzedaży Pioneer Pekao TFI.

Podobnego zdania jest Dorota Fal, dyrektor departamentu indywidualnych ubezpieczeń na życie Generali Życie.

— Nie przewidujemy dużego wzrostu liczby kont, maksymalnie o kilka proc. do końca roku. Większe zainteresowanie wykorzystaniem limitu wykażą osoby posiadające konta — twierdzi Dorota Fal.

Zdrowy rozsądek

Jej zdaniem, nie należy jednak przekreślać idei IKE.

— Pewien ożywczy powiew może przynieść przyszłoroczna dyskusja o wypłatach emerytur z drugiego filara. Będzie to kolejny etap akcji edukacyjnej społeczeństwa, uświadamiającej konieczność posiadania trzeciego filara oraz konfrontacji oczekiwanych pierwszo- i drugofilarowych emerytur z wyobrażeniami o nich — zapewnia Dorota Fal.

— Z badań wynika, że Polacy deklarują chęć oszczędzania, pod warunkiem że mogą liczyć na jakiś rodzaj natychmiastowej „nagrody”, zatem jedyną zachętą, która mogłaby ich skłonić do długoterminowego oszczędzania, są np. ulgi podatkowe. Polsce potrzebne są długoterminowe oszczędności, bo to one tworzą podstawy rozwoju — dodaje Krzysztof Rosiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Sztajnert

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wabikiem mogą być wyborcze obietnice