Na finiszu sesji wskaźnik DJ IA tracił 1,87 proc., co jest najmocniejszą przeceną od 11 sierpnia 2010r. W efekcie wskaźnik blue chipów zszedł poniżej poziomu 12 tys. pkt. S&P500 zniżkował o 1,89 proc. zaś Nasdaq oddawał 1,84 proc.
Tym razem atmosferę podgrzała przede wszystkim informacja o obniżeniu ratingu Hiszpanii oraz słabe dane z amerykańskiego rynku pracy. W drugiej połowie sesji dodatkowy nerwowy impuls dodały doniesienia z Arabii Saudyjskiej, gdzie policja strzelała do demonstrantów. Warto pamiętać, że kraj ten jest jednym z największych producentów ropy naftowej, a wydarzenia do których mogłoby dojść na wzór tych w Libii, mogłyby znowu podbić notowania surowca.
Agencja Moody’s tłumacząc swoją decyzją spodziewanymi bardzo wysokimi kosztami dokapitalizowania banków, postanowiła zredukować ocenę kredytową Hiszpanii. Nadal pod obstrzałem inwestorów pozostają też Grecja i Portugalia.
Znów pesymizmem powiało z amerykańskiej gospodarki. Deficyt handlowy wzrósł w styczniu do 46.3 mld USD podczas gdy analitycy oczekiwali wartości rzędu 41,5 mld USD. Jeszcze bardziej negatywnie przyjęto odczyt liczby tzw. nowych bezrobotnych. W minionym tygodniu liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 397 tys. wobec projekcji na poziomie 380 tys.
Silnie traciły papiery General Motors. Przecenę wywołała informacja, że na
początku przyszłego miesiąca spółkę opuści dyrektor
finansowy.