Początek środowej sesji na amerykańskich rynkach akcji budził nadzieję na częściowe odreagowanie poprzednich dwóch dni spadków, w trakcie których S&P500 i DJIA straciły ponad 6 proc. wartości. Indeks blue chipów odrabiał w pewnym momencie prawie 460 pkt., ale dość szybko okazało się, że było to tylko „odbicie zdechłego kota”. Wśród powodów zmiany nastrojów podawano wypowiedź wysokiego rangą przedstawiciela amerykańskiego Urzędu Żywności i Leków, według którego jest blisko ogłoszenia pandemii. Już po ok. dwóch godzinach handlu inicjatywę przejęła podaż, która sprowadziła indeksy w okolice wartości wtorkowych zamknięć. To w miniaturze realizacja scenariusza przewidzianego przez niektórych analityków, którzy przypominali, że sierpniu 2015 roku i lutym 2018 roku po dużych spadkach rynków nastąpiło odreagowanie, które jednak okazało się nietrwałe i nastąpił powrót do wcześniejszych minimów.

Po tym jak w pierwszej części handlu popyt przeważał w 10 z 11 głównych segmentach S&P500, pod koniec sesji sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Najmocniej taniały spółki z segmentu energii, co można było tłumaczyć czwartym z rzędu spadkiem notowań ropy. Rynek obawia się spadku popytu na nią, tak jak i na inne surowce, jeśli epidemia spowoduje hamowanie globalnej gospodarki. Przez niemal całą sesję utrzymywał się popyt na akcje spółek IT, które zostały w ostatnich dniach pod względem przeceny ustępowały jedynie spółkom z segmentu energii. Na zamknięciu sesji taniało ok. 77 proc. spółek z S&P500. Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones spadły kursy 22. Najmocniej rynek przecenił akcje Walt Disney Company (-3,8 proc.), co wiąże się z zaskakującą zmianą prezesa spółki. W trójce najmocniej taniejących znalazły się jeszcze największe amerykańskie koncerny naftowe Chevron (-2,65 proc.) i Exxon Mobil (-2,2 proc.). Najmocniej drożały akcje 3M Company (1,4 proc.), Apple (1,6 proc.) i koncernu farmaceutycznego Pfizer (2,3 proc.).
Spośród tzw. bezpiecznych przystani złoto staniało ale zdrożały obligacje USA. Rentowność „dziesięciolatek” spadła do rekordowego 1,3 proc. Wzrósł indeks dolara.