Mimo wszystko, sięgające nawet ponad 4 proc. spadki robiły wrażenie. Indeksy zniżkowały przez cały dzień, a obserwowane próby odbicia, miały tak ograniczony charakter, że należało jej przypisać jedynie próbom testowania siły niedźwiedzi.

Po początkowym mocnym tąpnięciu, w kolejnych minutach wskaźniki lekko odreagowały, a następnie poruszały się w bok, z każdą upływającą godziną zwiększąjąc stopniowo skalę korekty. Ostatecznie na finiszu piątkowej sesji indeks blue chipów Dow Jones IA zniżkował o 3,39 proc. (-611 pkt.) Indeks szerokiego rynku stracił 3,60 proc.(-76 pkt), zaś technologiczny Nasdaq został przeceniony o 4,12 proc. (-202 pkt).
W przypadku dwóch pierwszych wskaźników spadki były największe od 24 sierpnia minionego roku, zaś Nasdaq miał najgorszy dzień od… 16 lat.
Oprócz obaw o skutki czwartkowej decyzji większości Brytyjczyków, którzy wybrali rozwód z Unią Europejską inwestorzy dyskontowali też umocnienie dolara (grożące spadkiem konkurencyjności amerykańskiego eksportu), zniżkę na rynku ropy oraz rozczarowujące dane makro. Szczególnie te dotyczące wyższego niż prognozowano spadku zamówień na dobra trwałego użytku zarówno z, jak i bez środków transportu. Osłabło też zaufanie konsumentów, mierzone indeksem opracowywanym przez Uniwersytet Michigan.
Najboleśniej piątkową korektę odczuły papiery banków. Chwilami kurs akcji Citigroup zniżkował o ponad 8 proc., Morgan Stanley o 0,5 proc. zaś Bank of America, JPMorgan i Goldman Sachs pomiędzy 5 a 6 proc.
Przecenie poddawało się ogółem 9 spośród 10 głównych sektorów wchodzących w skład indeksu S&P500. Jedynie branża spółek użytkowych bronił się przed korektą, traktowany jako bezpieczna przystań w okresie zawirowań.
Wzięciem cieszyły się też udziały w koncernach tytoniowych, m.in. Altria Group.
Wzmożoną podaż obserwowano w przypadku papierów Apple. Kurs zniżkował o ponad 2,4 proc. Handlujący pozbywali się akcji mając na uwadze fakt, że w minionym kwartale spółka zrealizowała ponad 1/5 swoich przychodów w Europie.